Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Mi się to nigdy nie zdarzy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Otworzyłem leniwie oczy, spojrzałem na zegar stojący tuż obok łóżka. Zerwałem się z niego natychmiast, zbierając po drodze najważniejsze notatki i dokumenty. Budzik znowu nie zadzwonił i byłem już spóźniony. Ubrałem się, zjadłem na poczekaniu jakieś śniadanie i wybiegłem z domu w rekordowym czasie. Zegar wskazywał w pół do dziewiątej, gdy dojeżdżałem do poradni psychologicznej. Wysiadając z samochodu po raz ostatni omiotłem wzrokiem zegarek. Skrzywiłem się widząc szybko przesuwające się wskazówki. Było już tak późno. Znowu się spóźniłem. Już czwarty raz w tym tygodniu. Miałem cichą nadzieję, że moi pacjenci również nie będą zbyt punktualni. Szybkim krokiem wszedłem do pomieszczenia i nie zwracając na nikogo uwagi dotarłem do swojego gabinetu. Na szczęście nikt nie czekał na zewnątrz. Odetchnąłem z ulgą otwierając drzwi. Usiadłem za biurkiem i rozłożyłem notatki dotyczące pierwszej pacjentki. Była to młoda dziewczyna, właściwie można było powiedzieć, że jest jeszcze dzieckiem. Niedawno skończyła 18 lat. Nie wiedziałem jeszcze jak jej pomóc. Dziś miało się odbyć trzecie spotkanie, a dziewczyna była zamknięta w sobie. Prawie nic nie mówiła. Zazwyczaj tylko słuchała i czekała na kolejne pytania, na które odpowiadała lakonicznie. Westchnąłem ciężko, chowając twarz w dłoniach. Znowu będzie trzeba zostać po godzinach. Nigdy nie wiedziałem jak to się działo, że zawsze zapisywałem sobie za dużo pacjentów na jeden dzień. Prawdopodobnie tylko dlatego, że nie potrafiłem odmówić człowiekowi w potrzebie, a to miało również swoje minusy. Praca.. no właśnie.. nie miałem zamiaru, by rządziła ona moim życiem, a jednak nie udało mi się tego uniknąć. Życie jednak bywało okrutne i dawało się we znaki. Ciche pukanie do drzwi wyrwało mnie z zamyślenia. - Proszę – zawołałem prostując się na krześle. Do pokoju sztywno wmaszerowała niewielka blondynka, po czym stanęła przed biurkiem, spuściła głowę i splotła ręce przed sobą. - Przepraszam. Spóźniłam się – szepnęła zawstydzona. Nie udało mi się powstrzymać uśmiechu, który chociaż niechciany, rozjaśnił mą twarz. - Nie masz za co przepraszać. Usiądź – wskazałem dłonią czerwony fotel i podszedłem do szafki, by wstawić wodę na herbatę. Dziewczyna zajęła miejsce i zaczęła bawić się swoimi palcami. Na jej twarzy malował się grymas, który mógł oznaczać tylko jedno… toczyła ze sobą walkę. Zawsze tak było i ciągle ją przegrywała. Wciąż nie potrafiła o wszystkim opowiedzieć. Zbliżyłem się do niej, niosąc kubek gorącej herbaty, który przyjęła z wdzięcznością i usiadłem naprzeciw niej, uśmiechając się łagodnie. - Więc? Na czym skończyliśmy ostatnio? – zapytałem, chcąc zachęcić ją do zwierzeń. Blondynka spojrzała na mnie niepewnie, po czym wbiła wzrok w herbatę, a dłonie zacisnęła mocniej na kubku. - Właściwie to nawet nie zaczęliśmy – szepnęła cicho. Zaskoczyła mnie. Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Zwykle relacjonowała całe nasze poprzednie spotkanie w myśl zasady „niech ma co chce i się ode mnie odczepi”. Dziś zrobiła zupełnie co innego. Poczułem na sobie wzrok błękitnookiej, więc uśmiechnąłem się do niej zachęcająco. Dziewczyna nie odwzajemniła uśmiechu. Znowu spuściła głowę i wpatrując się w czubki swoich butów, zaczęła opowiadać. - Mam osiemnaście lat i na pewno nie wyróżniam się niczym z tłumu. Jednak… to tylko pozory… Kiedyś rzeczywiście byłam ułożoną nastolatką, której nigdy nie spotkało nic złego. Mam wspaniałą rodziną i jestem jedynaczką, więc zawsze miałam to co chciałam… Jednak jak rozpuszczony dzieciak chciałam czegoś więcej, więc od kiedy zaczęłam liceum postanowiłam coś zmienić w swoim życiu. Zaczęłam chodzić wraz z przyjaciółkami do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mi się to nigdy nie zdarzy — czytnik · opowiadania