Horror · 13 min czytania
Mia czyli Ballada O Kobiecie W Bieli
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
''You think you lost your love, When I saw her yesterday. It's you she's thinking of And she told me what to say.''
- Nie możesz z tym poczekać? - A czy ja proszę o tak wiele? - Daj spokój Dean, dopiero wyjechaliśmy a ty już marudzisz! - Dopiero?! Jedziemy już ponad dwie godziny, chyba mam prawo iść się wysrać! Wywracając oczami Seth zjechał na pobocze drogi i wcisnął mocno hamulec. Samochód zatrzymał się gwałtownie a Dean o mało co nie uderzył się o tablicę rozdzielczą. - Kutas... - mruknął pod nosem Dean i wyszedł z samochodu. Gdy Seth został sam, jego wzrok skierowal się na małe zdjęcie przyklejone do lusterka wstecznego. Gina Harris... Dziewczyna, którą kochał. Dziewczyna, która umarła. Dziewczyna, która odeszła przez niego. Patrząc (seth) na zdjęcie wszystkie wspomnienia zaczęły wracać. Rana była jeszcze świeża, minęły (seth gdzie jesteś seth) dopiero dwa miesiące od pogrzebu. Poczucie winy nie dawało mu spać, a jak już zasnął, śniły mu się koszmary. Budził się (seth gdzie jesteś błagam pomóż mi) ze łzami w oczach krzycząc jej imię. Takie noce były już czymś normalnym. Próbując zasnąć ponownie, myślał o tym, że to (seth) powinien być on. „Ale ich było trzech...”- mówił mu zawsze jakiś głos w jego głowie „...nie miałbyś szans...nie miałbyś żadnych szans...tak jak ona”. Nie wiedział ile minut przesiedział patrząc się na zdjęcie, ale do rzeczywistości wrócił słysząc otwierane drzwi pasażera. - Już wróciłeś... - Już?! Przez to, że nie chciałeś się zatrzymać zrobiłem takiego kloca, że muchy będą miały wyżerkę jeszcze przez miesiąc! - odparl ze złością Dean i rzucił Sethowi mordercze spojrzenie, lecz szybko zmienil wyraz twarzy... – A ty dalej wpatrujesz się w jej zdjęcie? Jeszcze ci mało? - Dean... - Nie deanuj mi tutaj, tylko weź się w garść chłopie! To nie twoja wina! Już ci mówiłem co o tym sądzę... Nie miała żadnych szans! Było ich trzech, ty też byś nie miał... A tak przynajmniej żyjesz! Źle ci z tym? - Skończmy już ok? - Nie, to ty z tym skończ raz na zawsze i zacznij żyć normalnie a nie, ty zawsze... - DOBRA SKOŃCZ! - Ok... Dobra stary wyluzuj... Możemy jechać.. Dziękuję za krótką przerwę Jaśnie Panie... I ruszyli dalej w długą drogę. Wkrótce zaczęło się ściemniać i ruch na drogach coraz bardziej się zmniejszał, aż w końcu zmalał praktycznie do zera. Tylko co jakiś czas wyłaniał się z nicości jakiś samochód, by po chwili zniknąć w ciemnościach. Niewiele rozmawiali, jedynie od czasu do czasu zaczynali jakąś krótką konwersację. Podczas jednej z dłuższych chwil milczenia, Seth puścił głośniej muzykę. Dean odwrócił powoli głowę w jego stronę - „She loves you” Beatlesów... No to żeś sobie dobrał repertuar... - To radio kretynie - Przecież wiem! Czy ty się naprawdę nie znasz na żartach? - powiedział kręcąc głową i wtedy zauważył mały, biały punkt jakieś sto metrów przed nimi... - Hej zobacz, tam ktoś stoi! Chyba jakaś laska! Łapie stopa o tej porze? - dodał ze zdziwieniem. Biała postać rosła w oczach. Kontrastując z czernią nocy robiła mistyczne wrażenie. Delikatny wiatr rozwiewał jej sukienkę przez co można było odnieść wrażenie, że postać unosiła się w powietrzu. Kierując głowę w stronę zbliżającego się samochodu tajemnicza kobieta wystawiła rękę. Byli już na tyle blisko, że mogli dostrzec bladą skórę i długie, czarne włosy. Obaj próbowali ujrzeć twarz, lecz nie mogli wiele zobaczyć przez jej włosy opadające na oczy. Seth nie zatrzymał się i już miał jechać dalej gdy coś kazało mu skręcić na pobocze. - Co ty kurwa robisz? - Zatrzymałem się, żeby ją zabrać. To chyba logiczne, nie? Dean z niepokojem w oczach odwrócił się, aby zobaczyć czy dziewczyna się zbliża. - Idzie tu... - powiedział cichym, poważnym głosem. - A co... Ma stać? - Seth nie podoba mi się to... Jedź dalej. - Daj spokój, cykasz się? - Seth spójrz na nią... Dziwnie wygląda...i... I nie ma butów. Seth, który patrzył na nią do tej pory w lusterku wstecznym, teraz odwrócił się, żeby zobaczyć dokładniej nadchodzącą kobietę. - No nie ma, ale to jeszcze nie powód do jakiegoś niepokoju... - To powiedz mi kurwa gdzie ma bagaż? - No nie ma, ale... - Więc co ona tu do kurwy robi?! Tutaj, w środku nocy, w środku jakiegoś zasranego lasu, bez butów i bez bagażu wyglądając jak jakaś pieprzona zjawa. Zobacz jak ona idzie! Na dziwkę to ona mi nie wygląda. Nie podoba mi się to... Seth, jedź dalej, jebać ją... po prostu jedź... - Dean uspokuj się... - Jedź kurwa zanim będzie za późno! Seth, mimo ciemności, dostrzegł zarys jej twarzy, na którą opadało teraz mniej włosów. Widział, choć niewyraźnie, jej oczy, nos, policzki i usta. (gina) Przez chwilę się wahał. Chciał odjechać jak najszybciej. (gina) Coś mu jednak kazało czekać. W milczeniu obserwowali białą postać zbliżającą się coraz bardziej do samochodu. Dean przeklinał pod nosem i kręcił głową nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Dziewczyna otworzyła drzwi i zajrzała do środka. (gina) Teraz, przez czarne włosy było widać jej bladą twarz wyraźnie. Miała wydatne usta i duże, niebieskie (gina) oczy, jednak wyglądały, jakby były martwe. - Dobry wieczór – usłyszeli cichy, chłodny głos, prawie szept – dokąd zmierzacie? - Do Rockville w Maryland, pasuje trasa? - odpowiedział Seth. - Brunswick - Świetnie, to po drodze... Wskakujesz? - Tak Dziewczyna weszła bezszelestnie do samochodu i zamknęła drzwi. Ruszyli. Przez dziesięć minut nikt się nie odezwał. Obaj obserwowali niznajomą w milczeniu. Seth z zaciekawieniem, Dean z niepokojem. (gina) Dziewczyna siedziała na środku tylnego siedzenia ze spuszczoną głową przez co znowu wlosy zasłaniały jej twarz. Jechali w kompletnej ciszy jeszcze przez chwilę gdy Seth zdecydował się odezwać. - Więc... – kobieta drgnęła i uniosła lekko głowę – Może się przedstawimy... Ja jestem Seth, a to mój kumpel Dean... - Mia - Bardzo nam miło... (gina) ...Mia. Co cię wygoniło w środku nocy na poszukiwanie stopa? - Czasem trzeba... odebrać to, co należy do ciebie... - odpowiedział chłodny głos. - Racja proszę pani! - odparł Seth z uśmiechem na twarzy. Kątem oka obaczył jak Dean kręci głową z niezadowolenia. Spojrzał w lusterko, Mia cały czas siedziała ze spuszczoną głową. Jej suknia wydawała się teraz być nienaturalnie biała. Obserwował ją tak przez chwilę, gdy samochód podskoczył i usłyszeli stłumiony huk. - Kurwa! - krzyknął Dean. - Co jest?! - Chyba złapaliśmy gumę... Idę to sprawdzić - Idę z tobą – odpowidział szybko Dean nie chcąc zostać w środku sam na sam z tą…