Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Miasto

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dla wszystkich tych, którzy doświadczyli tego, że czasami jedna chwila może wszystko zmienić …

Noc powoli okrywała całość ziemskiego padołu niosąc ze sobą powiew świeżości, czyniąc to niezwykle osobliwie i ciekawie, tak, że nawet postronny obserwator tego zjawiska z pewnością zainteresowałby się tym jakże banalnym zdarzeniem. Gwiazdy rozjaśniały jeszcze bardziej i tak już jasne od blasku wysokich latarni, zaśmiecone i brudne ulice, po których o tej porze zwykli chadzać tylko najbardziej wytrwali, a zarazem wyćwiczeni w spacerowaniu smakosze pięknych krajobrazów. Miasto nie było brzydkie, choć bardzo zaniedbane sprawiało na pierwszy rzut oka obraz tak zwanej zapchanej dziury lub jak kto woli niemytej rudery. Domy poustawiane w podwójnych rzędach w niewielkiej odległości od siebie wyglądały tak jak uczniowie stojący w szeregu, którzy czynność tę ćwiczyli w pocie czoła uprzednio kilka miesięcy. Piękne choć zupełnie nie strzyżone ogrody, bez zbędnych dodatków w postaci stojących krasnali, czy statuetek zupełnie nieznanych postaci, kompletnie nie pasowały do rzeczywistości która krążyła nad miastem. Zasada kontrastu była tu zauważalna na każdym kroku, w każdym miejscu, w najmniejszym choćby zakamarku, a także w najbardziej widocznych i rzucających się w oczy miejscach. Piękne domy przy brzydkich ulicach, brzydkie sklepy niedaleko pięknych ogrodów, ciepłe słońce zmieszane z dziwnym zapachem przeszłości, zapachem który wyczuć mógł tylko i włącznie ktoś z zewnątrz, ktoś kto nigdy wcześniej nie odwiedzał miasta. Tak też było z Malcolmem. Znalazł się tu przypadkiem, po raz pierwszy, i miał nadzieję, że po raz ostatni. Od początku nie podobał mu się obraz miejscowości w której musiał zatrzymać się przez kilka, parnych, następnych dni. Dziwni ludzie, patrzący na niego i traktujący go jak intruza, zupełny brak rozrywki i dziwny posmak krążącej nad miastem tajemnicy, tajemnicy która nie dawała mu spokoju i chwili wytchnienia. Kroczył teraz spokojnie Aleją 67, oświecony bardzo dokładnie, wyglądał schludnie, kompletnie nie pasując do ulicy po której dane mu było stawiać, swoje duże kroki. Malcolm był wysokim, choć niezbyt przystojnym, młodym mężczyzną, totalnym marzycielem, nieudacznikiem i …… pisarzem. Choć wydał dopiero tylko jedną powieść, uważał się już za pisarza, i fakt ten traktował jako jedyny sukces w swoim marnym, pozbawionym sensu życiu. Przywiązywał bardzo dużą wagę do swoich myśli i często rozważał tematy dla wielu nieistotne, robiąc to zupełnie nieświadomie. Ludzi traktował bardzo poważnie, lecz tylko tych których uważał za dobrych, inteligentnych i wartych poświęcenia im choćby chwili uwagi. Gatunek ludzki dzielił na tych którzy mają pojęcie czym jest życie, i kompletnych idiotów, czyli całą zatwardziałą resztę, bandę kretynów i półgłówków dążących do spodlenia innych i wywyższania siebie. Niestety tych drugich bywało więcej, także po dłuższym rozpoznaniu terenu, starał się ufać tylko tym, których znał już bardzo długo, a nie była…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%