Melodramat · 1 min czytania
Miasto biedaków
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wysoko nie dryfuję po wielkich miastach, ulicami się snuję, tarzam się w kontrastach.
Odgrodzeni od rzeczywistości, złączeni biedy solidarnością inaczej przeżywają radości, straszą przechodniów innością.
To ludzie z krwi i kości - mają w sercu też Boga, wierzyli w barwach ufności, a teraz zżera ich trwoga.
Obrzęknięte z zimna ciała jakże często okaleczone, tyle im Ameryka dała, za wózkami są wleczone.
Pochwalne