Akcja · 3 min czytania
Miasto Boga 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień chylił się ku końcowi, tęcza kolorów rozciągała się nad całym Miastem Boga aż po horyzont. To czas zakochanych, którzy pod wpływem tego zjawiska wyznają sobie najskrytsze uczucia. To również czas dal wszelkiego rodzaju rzezimieszków, ludzi oszukanych przez los, błąkających się po ulicach. Byłem jednym z takich ludzi. Wołali na mnie Mały Ze, dlaczego? ponieważ tak brzmiało moje nazwisko "Ze" a mały ze względu na mój wzrost. Od pewnego czasu pracowałem u Tuby rozprowadzałem towar po osiedlu. Kto to jest Tuba? Tego nikt nie wie, zjawił się pewnego dania z ogromna ilością gotówki, która włożył w swój interes "prochy". To on trzęsie cała wschodnią dzielnicą Miasta Boga. Co z zachodnia częścią miasta? O tym później. Jak co wieczór stałem pod Knajpą i czekałem na Klientów. Zza rogu sklepu wyłoniła się postać w kapturze, dobrze zbudowany mężczyzna, gdy podszedł bliżej na jego twarzy zauważyłem wielka bliznę zaczynającą się od łuk brwiowego aż po dolna część policzka. Staną przede mną i zapytał: -Ty jesteś Mały Ze? -Tak to ja, czego potrzebujesz? -Pracujesz dla Tuby? Odparłem mu doniosłym tonem: -Może i tak, ale to nie twój interes, spływaj! -Powiedz Tubie, że przejmujemy jego filie -Ktoś ty?! zapytałem -Pozdrowienia od zachodu, odparł, po czym z jego kieszeni wysuną się gnat. Przestrzelił mi obydwa kolana, upadłem na ziemię mocno krwawiłem. Przez mgłę widziałem uciekającego mężczyznę.