Rodzina · 8 min czytania
Michał
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wstęp
Człowiek to krucha istota, którą tak łatwo złamać, tak łatwo pokonać. Każdego nie raz spotyka coś tragicznego, po czym nie łatwo jest wstać. W moim opowiadaniu chciałem przedstawić historię osiemnastoletniego chłopca, który po stracie matki, swojej najlepszej przyjaciółki, przeżywa wiele rozterek. Nieraz próbuje popełnić samobójstwo...
rozdział I
Był cichy letni wieczór, gdy do Michała Gregorczyka zadzwonił telefon: -Dzień dobry, moje nazwisko Anna Krętyńska. Dzwonię z hospicjum, w którym leży pana mama. Właśnie chciała z panem porozmawiać. -Synuś! To chyba mój koniec. Proszę, ... przyjedźcie do mnie, ... obiecaj,...zaopiekujesz się maluchami. - mówiła mama Michała drżącym głosem. -Mamuś, proszę nie odchodź! Obiecuję,.. zaopiekuję się nimi, ale jeszcze nie teraz,...jeszcze wyzdrowiejesz... nie poddawaj się! - powiedział chłopak, a po tych słowach usłyszał tylko dźwięk odkładania telefonu. Czuł jak całe ciało w nim zamiera, a krew napływa mu do mózgu. Nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał.
Kilka minut później Michał wraz z rodzeństwem i tatą siedział w samochodzie i jechał do hospicjum przy ulicy Grunwaldzkiej w Toruniu. Pan Gregorczyk, po tak częstych wizytach u żony znał drogę bardzo dobrze, więc sprawnie dotarli na miejsce. Budynek nie wyglądał jak szpital. Przypominał raczej muzeum. Weszli do środka, gdzie nie było nikogo. Przeszli długimi korytarzami do sali, w której leżała chora pani Gregorczyk. Otworzyli drzwi i ujrzeli przerażający widok. Na łóżku leżała kobieta. Twarz jej była blada, a oczy półmartwe patrzące w przestrzeń znajdującą się gdzieś daleko. Być może te wyblakłe, niebieskie kule widziały już to, czego nie mogli zobaczyć zwykli śmiertelnicy. Michał nie mógł uwierzyć, że ta kobieta z zaznaczonym cierpieniem na twarzy jest jego matką, dawniej zawsze piękną i wesołą. Przy konającej stał ksiądz. -Co się dzieje z mamusią?- zapytał Danielek, najmłodsze siedmioletnie dziecko państwa Gregorczyków. -Najwidoczniej odchodzi do nieba. - powiedział spokojnym głosem ksiądz, który przed przyjazdem rodziny udzielił ostatniego sakramentu umierającej. - Wstańmy i pomódlmy się o dobrą śmierć naszej siostry Agaty. Wierzę w Boga... Wszyscy stali dookoła łóżka i ze złożonymi rękoma wypowiadali słowa modlitwy. Na ich twarzach widniała wielka gorycz, a po policzkach spływały łzy. Przyglądali się tej najukochańszej osobie, wierząc, że jednak ta kobieta otworzy oczy i uśmiechnie się. Mieli nadzieję, że Agata zobaczy ich bliskość, bo jeszcze nigdy nie byli tak zżyci. W tym momencie kobieta otworzyła oczy i powiedziała: -Kocham was. - po czym wyzionęła ducha. Od tego czasu osiemnastoletni Michał, dwunastoletnia Kasia i siedmioletni Daniel stali się półsierotami. Po dwuletnim zmaganiu się z chorobą matki, poczuli wielką pustkę w sercu. Przez dwa lata nie potrafili się przygotować na tę chwilę, która całkowicie miała zmienić ich życie. W tej chwili Michałowi przypomniało się, że mama chciała bardzo żyć, chciała być przy dzieciach w ważnych dla nich momentach, takich jak Pierwsza Komunia Daniela, czy matura Michała. Niestety na to było już za późno, ale to nie była niczyja wina. Tak widocznie chciał Bóg.
Następnego dnia Michał obudził się tak, jakby mama wciąż żyła. Nie dopuszczał do siebie myśli, że już jej nie ma, że już nigdy nie dotknie jej dłoni, nie powie „ Kocham cię Mamuś”. O śmierci mamy przypomniał mu tata, który wszedł do jego pokoju i powiedział : -Obudziłem Cię synu? Wstań już, to pomożesz mi pozałatwiać sprawy związane z pogrzebem. Trzeba iść po akt zgonu, do domu pogrzebowego i do księdza. -Dobrze tato. Już wstanę.-