Fantasy · 12 min czytania
Miecz wyobraźni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego dnia byłam bardzo podniecona. Na moje samopoczucie nałożyło się akurat kilka miłych i ekscytujących wydarzeń. Pierwszym z nich była odpowiedź na lekcji fizyki. Nie uczyłam się w domu prawie wcale i w związku z tym, kiedy profesor poprosił mnie do odpowiedzi nieźle się wystraszyłam. Podskoczyła mi ilość adrenaliny, co wpłynęło na szybkość myślenia... I wyobraźcie sobie, jakimś cudem dostałam piątkę z minusem... Drugim wydarzeniem, które wpłynęło tego dnia na mój nastrój, było pogodzenie się z koleżanką, z którą ostatnio ostro się pokłóciłam. Właściwie to nawet nie poszło nam o coś specjalnego. Raczej o ogóły. Ale nieważne, nie chcę wracać do przeszłości, właśnie dlatego się pogodziłyśmy, aby wszystko mogło być po staremu. A o tej kłótni zapomnieć... Ale było również trzecie zdarzenie. Kiedy wchodziłam na trzecie piętro szkoły, pod salę od geografii, moją uwagę przykuła kartka papieru powieszona na ścianie. U nas w szkole zawsze jest na ścianie pełno wszelkich ogłoszeń, plakatów itp.. Zazwyczaj nawet o dziwo je czytam, chociaż nie zawsze. Teraz jednak i tak nie miałam co robić do końca przerwy, więc przystanęłam i przeczytałam te kilka zdań. Było tam napisane, że powstało nowe kółko – miłośników gier fabularnych. Już od dawna byłam zafascynowana tymi grami, więc w duchu byłam bardzo, ale to bardzo rada czytając tą informację. Dowiedziałam się z niej ponadto, że spotkania te będą się odbywać w piątki od 14.25 do 16.00 w sali 75. Akurat był piątek. Miałam coś do stracenia? Nie, ale za to wiele do wygrania. Mogłam naprawdę miło spędzić czas. A ja bardzo lubię uprzyjemniać sobie te marne chwile, które spędzam na tym ziemskim padole. Pech chciał jednak, że lekcje kończyłam godzinę wcześniej i musiałam przesiedzieć czterdzieści pięć minut w czytelni. Nie, żebym miała coś przeciwko, ale akurat wybrałam sobie złą książkę i z nudów zaczęłam skupiać swą uwagę na ludziach, którzy również tam coś robili. Widziałam chłopaka, który próbował powiesić na ścianie rysunki przedstawiające kontrast pomiędzy niebem i piekłem, były wśród nich prace naprawdę wartościowe, które sprawiały, że aż serce zaczynało mocniej bić. Kiedy na nie patrzyłam (były takie dokładnie dwie) aż chciałam wierzyć. Niestety jednak, nie należę ludzi wierzących i w momencie, gdy moją uwagę pochłonęła dziewczyna siedząca obok, przestałam myśleć o pięknych obrazach. Dziewczyna była zajęta czytaniem czegoś. Pomyślałam, że może ona lepiej trafiła. No, chyba, że czytała lekturę... W pewnym momencie podniosła na chwilkę książkę tak, że mogłam zobaczyć jej tytuł. Był to „Miecz wyobraźni”. Niestety nie zobaczyłam nazwiska autora. Za to przypomniał mi się cykl powieści Sapkowskiego o Wiedźminie. Było tam takie zdanie, które zapadło mi porządnie w pamięć. Możliwe, że coś przekręcę, ale brzmiało mniej więcej tak: „Miecz ma dwa końce – jednym jesteś ty”. Odkąd to przeczytałam, miecz jako przedmiot, zawsze mi się kojarzył właśnie z tym zdaniem. Ciekawe dlaczego... Minuty szybko zleciały i już po chwili była kolejna lekcja. Z nieukrywaną przyjemnością wyszłam z czytelni i skierowałam w stronę odpowiedniej sali. Gdy doszłam pod jej drzwi zawahałam się. Trwało to jednak tak krótko, że ktoś przechodzący obok najprawdopodobniej by tego nie dostrzegł. Zapukałam i pchnęłam drzwi do środka. W sali znajdowało się trzech chłopaków, żadnego z nich nie znałam. - Cześć, ja... – chciałam powiedzieć „na kółko, czy dobrze trafiłam?” ale na szczęście mi przerwano: - Na kółko? Mam nadzieję, że tak, przydałaby nam się w drużynie taka ładna dziewczyna – stwierdził z uśmiechem jeden z chłopaków. Miał kruczoczarne włosy, a okulary doskonale podkreślały jego inteligencję. Spodobał mi się. - A co, jeśli będę grała goblinką? Albo panią trollową? – spytałam z sarkazmem. Roześmiali się, co sprawiło mi niejaką ulgę. Weszłam do środka, przysunęłam sobie do nich jakieś krzesło i już byliśmy w pięknym kółeczku, przygotowanym do gry. Zaraz potem musiałam sobie wybrać postać, jaką będę grała. Tym razem nie wahałam się ani chwili. Zawsze chciałam być małą, długowłosą blondyneczką o słodkiej twarzy i w dodatku walczącą wielkim mieczem... Widok takiej postaci w mojej wyobraźni wydawał mi się tak komiczny, że po prostu nie mogłam mu się oprzeć. Mała, słodka dziewczynka zabijająca trzy razy większe trolle, to się nawet filozofom nie śniło... Graliśmy przez dwie godziny lekcyjne. Najciekawszym jak dla mnie momentem w grze było spotkanie w cztery oczy z wysokim, przystojnym mężczyzną o białych, długich, związanych w koński ogon włosach i szarych, ponętnych oczach. Faceci oczywiście wyobrażali go sobie inaczej. A na pewno nie ponętnie i zmysłowo. W mojej wyobraźni pozostał jednak mężczyzną poruszającym wszystkie moje zmysły i pragnienia. A kiedy wyjął miecz i podstawił mi go do gardła wcale nie pragnęłam uciec ani nawet go zabić. Chciałam się z nim kochać. Uprawiać namiętny, rozkoszny sex. I co z tego, że jestem tylko nastolatką? To była gra, ja byłam jej bohaterką i całkowicie wtopiłam się w jej świat. A w nim nie było szkoły. Był za to białowłosy mężczyzna z lodowatym ostrzem miecza przywierający do mojej tętnicy szyjnej. Moje serce nie biło, ale wprost dudniło. On tam był, stał na wprost mnie z wyciągniętą ręką w której trzymał swoją ostrą broń. A ja pragnęłam jego ciała, jego całego. Chciałam się do niego przytulić, chciałam, żeby zaczął mnie całować. Cholera, chciałam tylko pieprzyć się z nim... Te myśli zdziwiły mnie nie bardziej niż was. Wcześniej nigdy czegoś takiego nie czułam. Nie w stosunku do prawdziwego faceta ale do kogoś stworzonego przez moją chorą wyobraźnię? Nie, to nie to. Tu chodziło o coś innego, całkiem innego. Usłyszeliśmy zbliżające się kroki i mężczyzna mych marzeń odszedł. Przed zniknięciem obrócił