Przyjaźń · 3 min czytania
Między niebem, a piekłem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dym marihuany obijał się o ściany. Pukał do zamkniętego okna, wreszcie usadowił się w upalonych płucach nastolatków. Tanie wino krążyło w rytm muzyki Marleya. Czerwone ściany zlewały się w podłogę. Pomiędzy nimi chmury. Niebo. Julia położyła się obok Dawida. On jak zwykle spał. Tak bosko upalony, niewinny, słodki, intrygujący. Nikt nie chciał spłoszyć chmur. Młodość tak szybko ucieka. Ginie bezpowrotnie, wystarczy otworzyć okno. Angel leżała przytulana do Julii. Nie znały się długo. Kochały się. Mogły powiedzieć o sobie „moja najlepsza przyjaciółka”. Tu i teraz. Inne życie nie istnieje. Powoli zbliżał się ranek. Zimne, listopadowe słońce odkrywało swoje oblicze. Goście zwinęli się do wyjścia. Bez wspomnień wczorajszego wieczoru, wciąż pijani i upaleni. Grzecznie udali się do swoich domów. Cześć mamo, tak, grzecznie oglądaliśmy filmy na DVD. Zostali w troje. Julia, Dawid, Angel. Mój kochany i moja kochana, myślała Julia. Lodówka świstała pustką, portfel dziurawy. Jeszcze jeden blant, jedna wódka w barku ojca. Uśmiechy na młodych buźkach. Nuda. Trzeba cos popsuć, coś odwalić. Wybiegli na dwór. Pozrywali wszystkie plakaty polityków. Znaleźli piłkę do nogi. Mężczyzna kontra dwie kobiety. Julia szybko zorientowała się, że Angel staje się jej konkurencją. Ale ufała jej. Nie zrobi