Romans · 14 min czytania
między piekłem a niebem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Między piekłem a niebem...
Rada bum, rada bum, Szszszsz, śśśśśśśśśśś Szszszsz, śśśśśśśśśśś.... To są dźwięki słyszalne nawet we mgle...
Aleksander wiedział że jest z nim źle, czuł ból, przeraźliwy ból który swe źródło posiadał gdzieś w okolicy nóg i rozchodził się po całym ciele. Nie miał nawet siły otworzyć oczu. Aleks nie pamiętał co z nim się stało ani gdzie się znalazł, jedyną rzeczą którą pamiętał był ten straszny ból. Nie wiedział od ilu dni był nieprzytomny ani ile dni jeszcze będzie dochodził do siebie. Mimo że nie mógł otworzyć oczu wiedział że nie jest sam, czuł czyjąś obecność... -Aaaaaaaaaaaaaa...- zaczął krzyczeć Aleks. Pierwszy raz od wielu dni mógł otworzyć oczy lecz widział jedynie przez mgłę, niewyraźnie. Nagle ujrzał nad sobą zarys jakieś postaci. -Proszę pomóż mi, to mnie tak strasznie boli.- chłopak zwrócił się do sylwetki na co ta go dotknęła i pogłaskała po głowie. -Ciiiii... wszystko będzie dobrze...- Aleks usłyszał kobiecy głos i nagle poczuł wielką ulgę. Ból jakby znikł, a on sam zaczął widzieć coraz wyraźniej. Gdy wzrok już dosyć mu się wyostrzył ujrzał nad sobą dziewczynę mniej więcej w jego wieku. Miała ona błękitne oczy i długie blond włosy. -Wszystko będzie dobrze...-powtarzała cały czas nieznajoma. -Kim ty jesteś!?- chłopak poderwał się nagle co sprawiło że poczuł ostry ból kolana. -Nie wstawaj.- powiedziała nadal spokojnie dziewczyna i położyła z powrotem chłopaka na łóżko- Jestem Aria. -Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłem?- Aleks miał mętlik w głowie. -Miałeś wypadek, nie powinieneś po takiej ilości wina prowadzić wozu. -powiedziała Aria i uśmiechnęła się nieśmiało- Znalazłam cię u stóp góry. -Aaaaaa... zaczynam sobie przypominać.- Aleksander poprzez ból starał się wychwycić urywki tamtego wieczoru. Razem z swoimi znajomymi poszedł do karczmy, bawili się, tańczyli i ... pili dużo winna. Później chciał wrócić do domu który znajdował się na górze. Jechał swoim powozem kiedy nagle konie spłoszyły się jakiegoś nieznajomego i rozjuszone wywróciły wóz. Ostatnią rzeczą jaką pamięta Aleksander to, to jak spadając uderzył o ziemie. -A jak ty masz na imię nieznajomy.- nagle spytała się Aria wyrywając chłopaka z myśli. -Ja nazywam się Aleksander...- dziewczyna nagle przybrała przerażony wyraz twarzy, przecież Aleks był młodym królem jej państwa. -Panie przepraszam że waszej wysokości nie poznałam. Błagam o wybaczenie.- Aria padła przed Aleksandrem na kolana. -Dziewczyno wstań. To ja powinienem przed tobą klękać za to że mnie uratowałaś.- powiedział król patrząc swymi brązowymi oczami prosto w błękitne lica Arii. Dziewczyna jednak szybko odwróciła wzrok. -Ale ja myślałam że panicz jest starszy, ponieważ wszyscy we wsi tak mówią.- powiedziała dziewczyna rumieniąc się. -Widzisz pogłoski potrafią być mylne. Przecież ja mam dopiero 17 lat. -To w takim razie jest pan mądrym i dobrym władcą.- powiedziała dziewczyna podchodząc do okna. -Ależ nie... I proszę cię, mój wybawca nie może się do mnie zwracać panie. Jestem Aleksander. -Dobrze pan... Aleksander. Teraz proszę mi wybaczyć ale musze iść na role.- dziewczyna odeszła od konna i wyszła z pokoju. Dzień po wyjściu Arii Aleks spędził niezbyt przyjemnie. Cały czas czuł ból kolana jednak gdy w pokoju pojawiała się jego wybawczyni ból jakby znikał. -Aleksandrze, może ja zawiadomię twoich doradców aby nie musieli się o ciebie martwić i aby zapewnili ci opiekę lekarską?- spytała dziewczyna po paru dniach od kiedy chłopak odzyskał przytomność. -Nie, proszę... chyba że ci przeszkadzam.- powiedział Aleks a w jego glosie dało się wyczuć żal. -Nie, nie przeszkadzasz mi tylko zaczynają cię szukać.- Aria usiadła i zaczęła karmić chłopaka zupą. -Spokojnie. Jeśli trochę mnie poszukają to nic im się nie stanie.- zażartował Aleks na co dziewczyna się uśmiechnęła. Aleksander po raz kolejny spojrzał jej w oczy lecz dziewczyna tym razem nie odwróciła wzroku. -Coś się stało?- spytała niepewnie. -Nie po prostu nigdy nie spotkałem osoby tak dobrej i pięknej. -Aleksander przestań, lepiej się połóż po przez ból zaczynasz bredzić. -Pewnie wielu chłopców ze wsi starało się o twoją rękę. -Tak, ale niestety żaden nie dorośli do tego by patrzeć na dusze a nie tylko na ciało. No nic kiedyś na pewno spotkam tego jedynego. -Aria mogę mieć do ciebie prośbę? -Tak? -Czy pomogła byś mi wyjść na dwór, chce popatrzeć na nocne niebo?- powiedział Aleks i popatrzył przez okno. -Tak… jak chcesz…- nie minęło wiele czasu kiedy oboje siedzieli już na kocu. Było ślicznie. Nocne niebo pokazywało wszystkie swe atuty, wiał leki wietrzyk, słychać było świerszcze a w powietrzu unosił się zapach kwiatów. -Aria jakbym mógł ci podziękować za to że się mną zajęłaś?- odezwał się Aleks. -Nie ma za co. To dla mnie zaszczyt, przecież niewielu wieśniaków może się poszczycić że był u nich sam król. -powiedziała dziewczyna patrząc się na Aleksandra. -Nie nazywaj się tak...- powiedział nagle młodzieniec ze złością w głosie. -Ale o co ci chodzi? -Ty nie jesteś jak inni wieśniacy. Oni zachowują się jak zachłanne bestie. Nigdy by nie pomogli człowiekowi bezinteresownie. Ty jesteś inna, wyjątkowa...- twarz Aleksa zaczęła się zbliżać do twarzy Arii - ...cudowna...- była coraz bliżej- ...piękna....- już król miał pocałować dziewczynę gdy ta nagle odskoczyła. -Mi nie wolno... a po za tym nawet nie wiesz jak się mylisz! Nie wszyscy wieśniacy są tacy jak sądzisz tylko ty nie chcesz ich poznać! Jesteś niesprawiedliwy....- zaczęła krzyczeć Aria i zapłakana pobiegła do lasu. -Aria...!- krzyknął Aleks lecz gdy tylko próbował wstać ból w kolanie znowu się odezwał. Był on nie do zniesienia. Nagle chłopak usłyszał za sobą głos. -No, no widzę że król tu nie próżnuje i podrywa naszego aniołka.- gdy Aleks się odwrócił ujrzał za sobą dość wysokiego mężczyznę o czarnych oczach i włosach oraz o bladej cerze. -Kim ty jesteś?- zapytał Aleksander przez zaciśnięte z bólu zęby. -Twoim najgorszym koszmarem...- powiedział nieznajomy wyjmując miecz i idąc w stronę królewicza. Mężczyzna miał już zadać cios bezbronnemu Aleksowi gdy nagle... -Zostaw go... Jesteś tu po mnie.- po drugiej stronie polany stała wpół naga Aria z łukiem i rozpiętymi, białymi, skrzydłami. -Niby czemu miał bym cię posłuchać skoro sam Michał, archanioł nie daje mi sam rady.- powiedział ciemno włosy najwyraźniej rozbawiony całą tą sytuacją. -Lucyfer mówię ci, tylko go rusz a...- przerwała efektownie dziewczyna. -To co...?- zapytał Lucyfer wbijając miecz w brzuch chłopaka. Aleks wydal tylko zduszony krzyk i opadł na ziemie. Przez mgłę widział tylko jak Aria zaczyna walczyć z obcym poczym stracił przytomność. Nie wiedział ile czasu leżał nieprzytomny. W pewnym momencie miał wrażenie że przestało mu bić serce…