Filozofia · 10 min czytania
Między Piekłem a Niebem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po raz pierwszy od dobrych kilku tysięcy lat Lucyfer siedział w swojej samotni i czuł coś dziwnego. Był to niepokój. Uderzył pięścią w biurko, które pod naporem przypadkiem uwolnionej mocy natychmiast spłonęło. To nie pomogło. Wiedział, że coś jest nie tak. Wstał, szurając przy tym swym kolczastym ogonem o marmurową posadzkę. Przez olbrzymią salę przeszło echo. Ogromne filary zachwiały się. Na szczęście były tylko atrapami nadającymi pomieszczeniu pewien szczególny klimat, a nie prawdziwymi podporami stropu. Majestatycznie ruszył przez salę w kierunku drzwi windy. Gdy już do nich dochodził, otworzyły się wzniecając tumany kurzu i z windy wyszedł Mezrael, diabeł pierwszego kręgu. - Panie... - skłonił się - Coś się stało, o panie? Echo powtórzyło jego słowa. Lucyfer wyciągnął z kieszeni swego pasa Urządzenie Sterujące Tłumieniem Akustyki i uruchomił procedury uszczelniające. - Mezraelu, dzieje się coś dziwnego. Wiem to. - dawno nieużywany głos Władcy nie był taki, jakiego spodziewał się Mezrael. Był dziwny, jakby bardziej... lodowaty niż kiedyś... - Wszystko pod kontrolą, mój panie. Już od kilkuset lat radzimy sobie świetnie, o panie. Nie musisz się przejmować... - Wiem - przerwał mu Lucyfer - Ale te kilkaset lat w zupełności mi wystarczy. Prosiłem o czas na przemyślenie kilku ważnych spraw. Przemyślałem je. Nawet zaczynałem się już nudzić. Ale coś jest nie w porządku. Coś się zmienia. Albo zmieni. - Oczywiście, panie. Ciągle coś się zmienia. Nalegam jednak stanowczo... - Tylko ja tutaj mam prawo być stanowczy! - Tak, o panie, ale... - I tylko ja mogę tutaj nalegać! Czy to jasne? Pytałem: Czy to jasne? - Tak, panie. - Dobrze. Masz wolne. Idź prosto do swojej kwatery. - Jak sobie życzysz panie. A do... - Tak? - spytał jadowitym tonem Lucyfer - Do kiedy... - nie zdążył dokończyć - Ćwierć wieku Mezraelu. - Ale... Drzwi windy ponownie się otworzyły. Do sali wkroczył pomniejszy czart z Centrali Informacyjnej czytający raport. - Szefie, powiedziano mi, że szefa tu znajdę. Ostatnie wiadomości... - zauważył Najwyższego Władcę i padł na kolana - Panie, padam do twych stóp, ja, twój uniżony sługa Ter-el przynoszę wieści spod naszej granicy z Plugawym Królestwem. Odział elitarnej chochliczej straży przy Kadziach został zmasakrowany. Ciała, a raczej ich resztki ponabijano na pale. Ich wkopanie i inne czynności, które musiały być przy tym wykonane w krótkim czasie, świadczą o starannym wywiadzie i zaplanowaniu akcji, lub o działalności kolaborantów, albo o wszystkim razem. - Plugawe Królestwo? - spytał zdezorientowany Lucyfer - Niebieskie Ziemie panie. Przez kilkaset lat trochę zmieniło się słownictwo... - wtrącił wyjaśniająco Mezrael - Ach... No cóż, Ter-elu, czy masz jakieś przypuszczenia, kto mógł dokonać tak zuchwałego czynu? Są jakieś poszlaki? - Tak... Są... - czart zniżył głos - Patrolująca teren grupa demonów pod dowództwem Berhala z trzeciego kręgu znalazła kilka piór. Białych piór... W tej chwili ciągle badamy je w laboratorium, ale specjaliści twierdzą, że nie ma wątpliwości. To pióra archaniołów. W pomieszczeniu zapadła lodowata cisza. Mezrael wyglądał na zaniepokojonego. Najwyższy Władca był wściekły. - Wiadomo jeszcze cokolwiek? - spytał z trudem zachowując spokój - Zwiadowcy donoszą, że Plugawe Królestwo gromadzi armię... - Ter-el zrobił efektywną pauzę - Dzień drogi od Szczelin. - Co robimy, panie? - Wszystko, co się da, Mezraelu. Niech trzeci krąg gotuje się do walki. Zgromadź ich pomiędzy Szczelinami a Kadziami. Zdaje się, że Plugawcy wreszcie zdecydowali się uderzyć... - Tak, wszystko na to wskazuje, mój panie. - Hmm... Dopilnuj, aby czwarty krąg obsadził wszystkie stanowiska przy granicy. I szósty również. - Czy to rozsądne panie? Szósty krąg? Przecież oni mogą się zwrócić przeciwko nam... A do tego cały piąty krąg musi być przy nich i ich pilnować, więc nie będziemy mogli rozproszyć sił. - Ale przecież dobrze wiesz, że tylko biesy z szóstego kręgu mogą dorównać archaniołom. Cały pierwszy krąg ma się zgromadzić w Centrali Informacyjnej, a drugi zwiększyć produkcję do maksimum. Do jutra chcę widzieć co najmniej trzystu nowych liszy, którzy zasilą piaty krąg tak, aby szósty nie wyrwał się spod ich kontroli. Kadzie maja pracować pełną parą. Jeśli będą potrzebowały energii odetnij jej dopływ do Szczelin, przecież i tak teraz nikogo tam nie będzie. - Tak jest, panie. - Dobrze. Wracajcie do pracy. Ja pójdę na obchód, pewnie dużo się zmieniło.
Minął dzień. Lucyfer stał na szczycie wzgórza wznoszącego się majestatycznie nad