Fantastyka · 20 min czytania
Międzygalaktyczne Wojny rozdział II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział II „Zaskoczenie”
Kris obudził się rano, obok niego leżała Daria. Delikatnie pocałował ją w czoło. Daria spała dalej. Kris ubrał się w szlafrok i poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Potem zaniósł jej do łóżka delikatnie budząc ją: - Dzień dobry „słońce”. Powiedział do Darii. - Dzień dobry. Widzę, że nie próżnowałeś. - Smacznego. - Dziękuję. Zjedli razem śniadanie. Potem Kris ubrał się w mundur, a Daria w suknię. McShelf odwiózł Darię na „Katusa II”: - Musimy wracać. - Tak, szkoda. Spędziłabym jeszcze kilka godzin z tobą. - Nie martw się. - Dziękuję ci za wszystko. Statek dokował już do śluzy „Katusa II”. Daria pożegnała McShelfa długim pocałunkiem. Potem Kris odleciał na „Darię”. Poszedł prosto na mostek: - Chłopcy jak tam nasz konwój ? - Dobrze. Dwa statki jeszcze czekają na rozładunek co będzie trwać jeszcze 5 godzin. - No dobrze. Cała załoga mostka macie wolne na trzy godziny. Kris został sam na mostku. Komputerowi kazał przeprowadzić skanowanie wszystkich systemów i podsystemów statku. Skanowanie nie wykazało żadnych usterek lub błędów. Na ekranie radaru nie było żadnych wrogich statków. Kris wiedział, że jego wachta będzie długa. Do końca wachty zostało jeszcze kilka minut, powoli na mostku zaczęła pojawiać się obsługa. Komandor McShelf rozkazał uformowanie konwoju, jeszcze dwa statki kończyły rozładunek. Kris sprawdził jak idzie budowa obrony, na „Smoku 1” zbudowano wszystkie działa planetarne, na „Smoku 2” kończono budowę dział. Dwa statki już skończyły rozładunek. Konwój miał już się udać do strefy skoku: - Kapitanie radar pokazuje coś bardzo dziwnego. - Co to jest ? - Około 100 statków Kingońskich. - To nie błąd radaru. Alarm bojowy !!! Przez wizjery mostkowe „Darii” widać było statki Kingonów. Na zwrot było za późno Kingońskie jednostki trafiły ostatni statek z konwoju. - O’Malley co to za statek. - „Katus II” Kris zbladł kiedy usłyszał tę nazwę. - Przejmuje sterowanie statkiem, a wszystkie krążowniki kolonialne na koniec konwoju dla osłony. Kris chwycił ster. Natychmiast wykonał zwrot przez lewą burtę, przyśpieszył do pełnej szybkości aby zaraz hamować przy statku Darii. - Wyciągnąć terminal do śluzy „Katusa II”. Przygotować grupę komandosów, która ewakuuje personel „Katusa II. Kris dowództwo przekazał O’Malley’owi. Sam pobiegł do terminalu ubierając skafander kosmiczny. Przez terminal wszedł do środka statku. W szafce wisiał drugi skafander, wziął go. Pobiegł prosto na mostek. Przeszedł prze kilka sekcji z rozszczelnionymi kadłubami. Mostek oraz sekcja przed mostkiem nie była rozszczelniona. Kris wszedł na mostek, na mostku znajdowało się 10 ciał. W ciele 3 Kris rozpoznał Darię. Miała puls. Niestety reszta nie żyła. Kris z ogromną trudnością ubrał nieprzytomną Darię w skafander. Wziął ją na ramię i wyszedł z mostka kierując się ku terminalowi. Żołnierzowi przy terminalu powiedział, że na mostku wszyscy nie żyją. Miął już wchodzić do terminalu gdy statkiem wstrząsnęła eksplozja. Terminal powoli pochylał się, łamiąc się w pół. Kris pobiegł do śluzy swojego statku otwierając ją. Natychmiast rozkazał zamknąć śluzę i zabezpieczyć ją. Terminal odstrzelić. Na statku wszyscy zginęli w skutek eksplozji. Z Darią na plecach pobiegł do sekcji szpitalnej. W sekcji szpitalnej leżała już kilku ludzi. Kris położył Darię na najbliższym wolnym łóżku. Sam poszedł z powrotem na mostek: - Kapitanie nasze tarcze są na poziomie 79%. Udało na się zestrzelić 4 statki. - Co z konwojem ? - Skoczył już. Jesteśmy sami. - Dobra zwijamy się. Jak się bronią planety ? - Świetnie. Katragowie chcieli przeprowadzić desant, ale wszystkie desantowce zniszczono. - Lecimy. Statek wskoczył w nadprzestrzeń. Konwoju jednak nie dogonił. Dowództwo przekazał pierwszemu oficerowi. Poszedł do swojej kajuty, wziął prysznic, ogolił się. Napisał raport i wysłał go. Potem pobiegł do szpitala. Doktor powiedział mu, że Daria ma załamane obie nogi, jedną rękę i trzy żebra. Niestety nie odzyskał jeszcze przytomności. Poszedł na mostek, przejął dowództwo. Statek miał lecieć jeszcze 50 minut: - Oficerowie wszystkich systemów chodźcie ze mną. - Tak jest. Kris prowadził ich do swojej kajuty. Wszyscy weszli: - Słuchamy. - Więc, pierwsza zasada: jeśli jesteś w mojej kajucie nie mówisz „kapitan”, mówisz Kris. Druga zasada na mostku możecie mówić mi po nazwisku. Zasada trzecia jeśli macie jakiś problem to możecie śmiało do mnie przyjść z nim. Zasad czwarta „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Zasad piąta w sytuacji bojowej oczekuję pełnej koncentracji, oddania, zaufania i wysiłku. Nikt nigdy nie może zdradzić. Jeszcze jedno w sytuacjach bojowych moje rozkazy mogą zabrzmieć dziwnie lub niebezpiecznie. Statek traktuję jak dom, to nie jest rzecz w której pracujesz. Zrozumiano. - Jasne !!! - Jeśli chcecie przepustkę to cała załoga dostanie ją po następnej operacji. - Dziękujemy. - Możecie iść. Oficerowie poszli, Kris z nim. Statek dotarł do „Giganta”. I Floty Szybkiego Reagowania „Pionier” nie było już w „Gigancie”. Wszystkie statki konwoju ustawiły się na pozycjach oczekiwania. Kris dostał rozkaz aby udać się do dowództwa. Statek zadokował do terminalu 345. Kris poszedł prosto do dowództwa – biura 45. Biuro 45 zajmowało się operacjami bojowymi: - Komandor Kris McShelf ? - Tak. - Pańska flota poleciała do „Smoka” minęliście się w nadprzestrzeni. - Kiedy przylecą ? - Za jakieś 12 godzin. - Jakie ja mam rozkazy ? - Ma pan wolne. - Dziękuję. Kris wyszedł po cichu i poszedł prosto na okręt. Okręt na czarnym kosmicznym tle wyglądał jak delfin. Mostek znajdował się w „dziobie ”, potem kadłub powiększał się, w środku znajdowały się „płetwy”. Następnie zwężał się przechodząc do sekcji silnikowej – „płetwy ogonowej”. Kris szybko wyjechał windą do głównej śluzy. Szedł prosto na mostek, aby zakomunikować załodze, że ma 10 godzin przepustki. W chwilę później statek opustoszał. Kris poszedł na stołówkę zejść jakiś ciepły posiłek. Jadalnie była pusta. Po posiłku Kris pobiegł do sekcji szpitalnej. Daria nadal nie odzyskała przytomności. Kris pobiegł do kwiaciarni, po świeże kwiaty. Przyniósł Darii cały bukiet czerwonych róż. Lekarz podszedł i zaczął ją badać: - Panie doktorze długo jeszcze będzie leżeć nie przytomna. - Zależy od niej. Podaliśmy jej wszystkie potrzebne preparaty, powinna się obudzić za godzinę, może trzy. - Nareszcie. Dziękuję panu. Kris wyszedł ze szpitala i poszedł do swojej kajuty. Przypomniał sobie o sporządzeniu raportu od operacji konwojowej. Szybko napisał go. Położył się na łóżku i ustawił wybudzacz żeby obudził go za dwie godziny. Zasnął szybko. Wybudzacz obudził Krisa zgodnie z czasem. Poszedł na mostek, prze skanował wszystkie systemy w obawie sabotażu. Komputer diagnostyczny nie wykazał żadnych usterek lub wad. Kris wyszedł i zamknął mostek. Potem poszedł do szpitala. Daria już odzyskała przytomność: - Cześć słoneczko. Jak się czujesz ? - Bardzo dobrze. Dziękuję z uratowanie mi życia. - Gdybyś tam zginęła to nie wiem co bym zrobił. - Jak reszta załogi ? - Nie myśl o tym. - Zginęli ? - 13 tylko żyje. - Co się tak właściwie stało ? - Krążownik Kingoński posłał na wasz statek swoją pełną salwę. Tylnie tarcze nie wytrzymały. - To musiało być straszne. - No, nie wyglądało to zbyt ciekawie. - Gdzie teraz jesteśmy ? - W „Gigancie”. Będziesz tu musiała jeszcze zostać. - Dziękuję ci za uratowanie życia. - Słońce ty moje doktor powiedział mi, że czeka na ciebie 10 minutowy pobyt w komorze regeneracyjnej. W tym momencie do pokoju wszedł sanitariusz z łóżkiem mobilnym. Zabrali Darię i poszli do komory. Kris ruszył za nimi. Doktor podszedł do jakiejś konsoli komputerowej i wpisał jakieś polecenia. Drzwi do komory otworzyły się, sanitariusz wprowadził Darię. Kuracja miała trwać 10 minut. Po tym czasie otworzyły się drzwi od komory i wyszła Daria. Doktor sprawdził jeszcze stan złamanych kości, zrosły się tak jakby nie były złamane. Kris zaprosił Darię do swojej kajuty: - Proszę wejdź. - To twoja kajuta ? - Tak. Nie jest tak wielka jak całe mieszkanie, ale mi to w zupełności wystarczy. - Widzę, że masz łazienkę osobno. - Jeśli chcesz skorzystać to nie musisz pytać. Jeszcze jedno – jaki jest twój ulubiony kolor ? - Niebieski. - Świetnie. Ja na chwilę wyjdę. Zaraz wracam. Kris odszukał swoją identyfikacyjną kartę komandorską, która służyła także jako karta płatnicza. Pobiegł szybko do najbliższej galerii sklepowej. Kupił Darii kobiecy niebieski mundur podoficera Marynarki Wojennej Sojuszu Ziemskiego. Pobiegł z powrotem na swój statek. Mundur podrzucił Darii do łazienki. Usiadł na sofie i załączył holowizor: - Kris czy ta torba na ziemi jest dla mnie ? - Tak „słoneczko”. Gdy Daria przebierała się komandor załączył komputer i uaktywnił opcję robienia zdjęć. W tym momencie weszła Daria. Mundur idealnie pasował do Darii. Jego obcisłe spodnie idealnie kształtowały nogi Darii: - Jak wyglądam w tym ? - Hm, oprócz tego, że apetycznie to super. Jeśli chcesz być na statku to koniecznie musisz mieć na sobie mundur. Chyba, że nie chcesz tu być. - Nie. Twoje towarzystwo działa na mnie kojącą kochanie. Mógłbyś pokazać mi statek ? - Tak, ale najpierw chce ci zrobić zdjęcie. - Dobrze. Kris usiadł na fotelu, Daria usiadła mu na kolanach. Kris ustawił czas na 10 sekund. Kamera komputerowa błysnęła. Kris chciał już wstać, ale Daria dalej siedział. Po chwili odwróciła głowę i pocałowała Krisa. W głębi serca Kristof czuł, że są to jego najlepsze chwile w życiu. Daria w końcu wstał. Kris chwycił ją za rękę i tak szli dalej. Najpierw poszli na mostek. Daria imponowała ilość sprzętu komputerowego. Potem poszli do stołówki. Nie był tam nikogo. Następnym miejscem w „wycieczce” było pomieszczenie gdzie znajdowała się maszyneria oraz obsługa wyrzutni rakiet nr 6. Kris w większości z pomieszczeń, które miał pokazać Darii nie był sam. Wiedział jednak bardzo dużo o tych pomieszczeniach. Pomieszczenie rakietowe było bardzo duże, podzielone na dwie części. Jedna część, która zajmowała 1/5 była miejscem, w którym znajdowała się cała maszyneria podająca…