Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

Milena

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Kacper - Michał nerwowo przekręcił się na pufie i spuścił wzrok - mam dla Ciebie dwie wieści... - To dawaj najpierw tę złą. - Kacper, jakby nie wyczuwając zagęszczającej się atmosfery, wyciągnął garść chipsów z paczki i spoglądając z zaciekawieniem na przyjaciela zaczął je pałaszować. - No więc... - Michał przełknął ślinę, a na jego twarzy wykwitł prawdziwie ognisty rumieniec. - w gruncie rzeczy... - zmiął w rękach oderwany od paczki z chipsami kawałek folii - obie są złe... Kacper wyszczerzył się w serdecznym uśmiechu, powstał z fotela i strzepał z bluzy okruszki. - Idę po coś do picia, czego się napijesz? - Nalej mi wody - odpowiedział Michał, jednak po krótkiej chwili wahania zmienił zdanie. - Albo, wiesz co, masz jakieś piwo? - Mam, ale taty. - Przecież twój tata wraca dopiero w czwartek. - Wiem, ale mama zaopatruje dla niego lodówkę przynajmniej na tydzień przed jego przyjazdem. - Aha - Michał, zmarszczył czoło w chwilowym zafrasowaniu. Przeniósł się na kanapę, a pufę podsunął sobie pod nogi. Westchnął z ulgą i głęboko się przeciągnął. - Tata uważa - mówił Kacper z kuchni, stukając szkłem - że nie ma niczego piękniejszego jak napić się zimnego piwa po powrocie do domu. Mówi tak wprawdzie jeszcze o kilkunastu innych rzeczach ale mama dawno już przestała czynić mu z tego powodu wyrzuty. - Ja tam też lubię się napić piwa po ciężkiej pracy - burknął pod nosem Michał, zakładając nogę na nogę. - Faktycznie - Kacper wszedł do pokoju z dwoma szklankami soku - wylegiwanie się w łóżku do południa musi być szalenie męczące. - No dobra, chciałeś mi coś powiedzieć - dodał szybko, widząc że Michał szykuje się już do komentarza. - No tak, chciałem. - z wyraźnie powracającą udręką Michał odstawił na blat stolika dopiero co wręczoną mu szklankę - Ale lepiej będzie jak usiądziesz. - Przestań się bawić w ciuciubabkę - Powiedział Kacper ale jednak usiadł i teraz już poważniej przyjrzał się przygaszonemu przyjacielowi. - Mów, to chyba nie jest aż takie straszne, co? - Zdziwiłbyś się - Michał prychnął ze źle udawaną ironią - No to dowiem się wreszcie czy nie? - Tak. Dolej mi jeszcze soku. Dobry jest. Malinowy? - Tak, do licha! Daj tę szklankę. Kacper znów powędrował do kuchni. - Wiesz - Michał znów wyciągnął się na kanapie - ostatnio targają mną różne emocje. Raz wszystko jest w porządku i wydaje się, że nic nie zburzy pięknego poranka, innym znów razem leżę nieprzytomny przed wejściem do domu i otwieram kluczem drzwi mojej sąsiadki, po czym wchodzę do środka, chyba dlatego, że w końcu sama mi otwiera i zdejmuję w progu buty z zamiarem położenia się spać. - Nie mam fioletowego pojęcia do czego zmierzasz... - Próbuję ci jakoś uzmysłowić przed przejściem do rzeczy, że nie zawsze... jakby to powiedzieć... - Michał podrapał się po głowie szukając najbardziej obrazowego słowa - że nie zawsze to co się wydaje być czymś rzeczywiście tym czymś jest. To znaczy, chcę powiedzieć, że czasami to co w zwykłych okolicznościach wzięlibyśmy za pewnik, może się okazać tylko złudą i wygląda na to, że wszystko to tylko pozory. Albo spróbuję jeszcze inaczej... - Czekaj, czekaj. Próbujesz mi powiedzieć, że to o czym mi zaraz powiesz zamyka się raczej w czymś czego byśmy zwykłymi okolicznościami nie nazwali, tak? - Tak. - Michał stanowczo pokiwał głową - zdecydowanie tak. - Widzisz musiałem o tym wspomnieć na początku, żebyś chwilę się zastanowił nim wydasz niewłaściwy wyrok. - A ty już z góry założyłeś oczywiście, że mój wyrok będzie niewłaściwy? Zresztą, dobra, nieważne. Wal…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Milena — czytnik · opowiadania