Filozofia · 2 min czytania
Miłość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Aż po kres wieczności, topionej w krwawych falach Aż po dzień, w którym zerdzewieją wszystkie żyły Aż po zachód słońca, nie przypominający mi o twym bycie Wieczna pielgrzymka, budząca serce świtem i odpływająca nocą w marzenia Wewnętrzne blizny, pękają, wylewając wodospad niemożliwości Wyrzeźbienie dobrych myśli, tak łudząco naiwne w starciu z cielesną prawdą Zanikasz, wraz z wszystkimi twoimi obiektami pożądania, pod którymi mnie zakopujesz Zginiesz, myśląc, że jestem tylko jednym z licznych ziarenek piasku na pustyni Zdrobnieję w twych oczach, chowając…