Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

Miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Leżę skulona w ciemnym pokoju. W pobliżu nie ma żadnego światła na którym mogłabym zawiesić spojrzenie. W końcu przymykam powieki, ale wiem, że nie będę mogła usnąć. W efekcie staram się ostudzić emocje, które wypłynęły z podsumowania kończącego się dnia. Dnia który znika wraz ze słońcem, a nie z moimi przeżyciami. Mam wrażenie, że mój stan emocjonalny nie zmienia się od dawna. Być może dlatego, że nie wiem co robić, bo każda propozycja rozwiązania moich kłopotów ma złe zakończenie. Znudzona czekaniem na Morfeusza, w pewnej chwili odczuwam nadchodzący pokaz wyobraźni. Przez liczone przez zegar sekundy zaczynam skupiać się na swoim oddechu. Kojarzy mi się z uczuciami. Tymi które są teraz we mnie. W pewnym sensie to dość dziwne skojarzenie, bo moja dusza krzyczy chociaż wolno wdycham i wydycham powietrze. W końcu leniwe myśli przerywa obraz. Zaczyna się sztuka fantazji. Widzę młodą dziewczynę, gdzieś na wysokiej górze. Jest tylko ta góra, trupio blade niebo i on. Chłopak z brązowymi włosami i ciepłymi, piwnymi oczyma. Uśmiecha się jak zawsze. Szeroko, tak, że jego policzki przypominają połówki czerwonego jabłka. Znam go i wiem, że właśnie taki uśmiech często prezentuje- niepewny i wesoły. Zauważam też znajome iskierki w jego ślicznych oczach. Kocham go od niedawna, a jednak mocno. Teraz mój widok obejmuje młodą dziewczynę. Ma osiemnaście lat i wygląda zupełnie tak jak ja. Dziwne? Ani trochę. Przecież to moja wyobraźnia. Ona powoli podchodzi do niego. Promieniuje szczęściem i myślę, że mogłaby być słońcem dla tej ponurej krainy. I tutaj podobieństwo pomiędzy nami się kończy. Ja już dawno zakotwiczyłam swoją łódź w dnie rzeki zwanej "smutkiem". Kilka metrów przed nim rozchyla ramiona. Chce go przytulić.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%