Rodzina · 4 min czytania
Miłość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Myślę o nim siedząc w ciemną, bezgwiezdną noc przy ciepłym ognisku. Obracając raz po raz kij z nabitą nań słodką pianką cichutko wymawiam jego imię. Otulam się szczelniej kocem w czarno-białą kratkę. To jedna z nielicznych pamiątek po nim. Ma nawet jeszcze resztki tamtego cudownego zapachu, który towarzyszył nam przez te kilka szczęśliwych lat. Woń palonego drewna i lawendowego mydła, którego zawsze dodawałam do wody przed praniem. Jest to zapach miłości i oddania lecz jakże bolesne wspomnienia przywołuje.
*Siedzieliśmy na molo nad brzegiem Wisły wtuleni w siebie nawzajem. Uroki gwieździstej nocy pchały nas sobie w ramiona. Czułam na sobie spojrzenie jego granatowych oczu, pochłaniających mnie w niemym zachwycie. Rozmawialiśmy przyciszonymi głosami o wszystkim i o niczym jak to mieliśmy w zwyczaju. Księżyc świecił nad nami srebrzystym sierpem. Powiedział, że w jego promieniach wyglądam nieziemsko niczym afrodyta. Byłam pewna, że zrobiłam się cała czerwona. Delikatnie, niczym muśnięcie skrzydełek motyla przejechał swoją dłonią po moich włosach. Dotknął ciepłą ręką policzka. Przejechał kciukiem po moich wargach. Nasze usta złączyły się w pierwszym pocałunku, jakże fałszywej obietnicy wiecznej miłości*
*Leżeliśmy tuż obok siebie, ciało przy ciele, usta przy ustach. Nic nie mogło nas w tej chwili powstrzymać. Liczyliśmy się tylko my dwoje, On i ja. Przejechał rozgrzaną ręką po moich biodrach. Westchnęłam cicho, podniecona dotykiem. Już za chwilę w naszym życiu wszystko miało się zmienić. W tym momencie pragnęłam tylko jednego. Jego ciche słowa rozeszły się po pokoju z cichym szmerem. Słowa na które z utęsknieniem czekałam od tak wielu miesięcy. Jedynym co w tak podniosłej chwili mogłam wydusić było głośne "Tak"*
*Pi