Zbrodnia · 3 min czytania
Miłość aż do śmierci
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oddychała ciężko, gwałtownie zbudzona z koszmarnego snu. Przez chwilę nie była w pełni świadoma, w jakim świecie się znalazła. Zsunęła mokrą od potu koszulę. Wstała z rozgrzanego łóżka, po czym otworzyła okno, aby chłodne, nocne powietrze rozwiało z jej głowy resztki koszmaru. Tknięta nagłym impulsem nałożyła na siebie skórzaną kurtkę. Po raz kolejny wspomnienia wybuchły w niej gwałtownym płomieniem. Poczuła delikatny dotyk ojca, gdy dostawała od niego tą kurtkę. Zapach jego wody kolońskiej i beztroski, dziecięcy śmiech. To był ostatni raz, kiedy go widziała. Oczywiście nie licząc momentu, w którym tydzień później spojrzała w otwartą przed nią trumnę. Ogarnęła ją ta sama bezsilność, bezradność i żal. Ale przede wszystkim złość na człowieka, który pozbawił ją ojca. Przez następny rok myślała tylko o zemście. Na szczęście od tamtego czasu dużo rzeczy w jej życiu uległo zmianie. Nauczyła się opanowywać nieliczne już napady bezgranicznej wściekłości Pogodziła się ze stratą najukochańszego człowieka w jej życiu. Czasami jednak przeszłość wracała do niej z siła, jakiej się nie spodziewała. Wracała przede wszystkim w snach. Poczuła, jak jej ciało zaczyna drżeć. Nie potrafiła powstrzymać ogarniającej ją wściekłości. Gniewu na człowieka, który zabił jej ojca, na los i Boga, który pozwolił do tego dopuścić. Otworzyła szeroko drzwi i wybiegła w ciemność. Wiedziała, że tylko wysiłek fizyczny powstrzyma jej złość i pozwoli na jakiś czas zapomnieć o dręczącym ją bólu.…