Romans · 14 min czytania
Miłość czasem się myli |14|
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Rozdział 16 „ Miłe niespodzianki od ukochanego – Emilia”
Rozmawiając z siostrą słyszę dźwięk domofonu, a później głos Michała i Kasi, słyszę także Marcina i mamę Tomka. Iza mówi mi, że czas już, abym poszła do salonu. Gdy zauważam, cały ten tłum, mam ochotę zrobić odwrót. Nie wiem czego mam się spodziewać. W tym tłumie nie widzę Tomka, czyżby sprowadził ich wszystkich i pojechał do Piotrka, ośmielam się zapytać:
- Gdzie Tomek? – mój głos jest lekko zaniepokojony i smutny równocześnie, bo liczyłam, że ten wieczór spędzimy razem.
- Za tobą kochanie. – słyszę ciepły i gruby głos za swoimi plecami, odwracam się i widzę mojego chłopaka, bo teraz mogę już go tak nazwać. W swoim ręku trzyma maleńkie pudełeczko na mój widok, otwiera pokrywę, a moim oczom ukazuje się piękny platynowy pierścionek z ogromnym brylantem i kilkoma mniejszymi. Tomek zadaje mi pytanie, które już kiedyś słyszałam – Czy wyjdziesz za mnie? – moja odpowiedź brzmi – Oczywiście, że tak! – Stojący za nami tłum krzyczy: „Gorzko, gorzko!” nie pozostaje nam nic innego jak tylko obdarzyć się bardzo namiętnym pocałunkiem. Jestem bardzo szczęśliwa. Moja siostra uśmiecha się, jakby zdobyła co najmniej złoty medal we wszystkich dyscyplinach olimpijskich. Gdy Tomek znika w kuchni w poszukiwaniu jakiś trunków, Iza podchodzi do mnie i mówi - Od zawsze uważałam, że Tomek będzie dla ciebie idealny, kto wie, może gdyby mnie rodzice nie rozdzieli z Marcinem w przeszłości. Nigdy nie spotkałabyś Tomka, chodziłaś przecież do innego liceum niż ja. –
- Możliwe, ale wiesz może tak miało być. – mówię uśmiechając się
- Chodź tu siostrzyczko, czas na porządny siostrzany przytulaniec – podchodzę do niej bliżej i obdarzamy się naszym standardowym uściskiem.
- Kocham cię wiesz! – mówię jej
- Och, głuptasie ja ciebie też – Zjawia się Tomek i pyta całego tłumu czy może porwać mnie na chwilę do sypialni. Tam zaczyna mnie głaskać po włosach, które dziś wyjątkowo są rozpuszczone, bo zabrakło mi czasu ich spiąć.
Część 22 / 3
- Wiesz, chciałem ci dać coś jeszcze, jednak wolałem dać ci to bez zbędnych oczu. – wręcza mi do ręki średniej wielkości paczuszkę
- Co to? – pytam ze lekkim uśmiechem
- Zobacz. – mówi, a ja otwieram i moim oczom ukazuje się drugie pudełko i następne i następne w najmniejszym znajduje się maleńka karteczka na której napisane jest: „Droga Emilko! Niestety nie udało mi się załatwić tego na czas, ale jeśli masz ochotę pojechać teraz, zajrzyj pod ten liścik. Tomuś.” Podnoszę list i widzę karteczkę z informacją o hodowli szczeniąt Owczarka Niemieckiego o którym zawsze marzyłam.
- Skąd wiedziałeś, że zawsze marzyłam o psie? – pytam
- Znam twoje pragnienia – odpowiada mi Tomek
- Jedziemy natychmiast – mój narzeczony kiwa głową i oboje wychodzimy. Gdy wracamy do wszystkich, obwieszczam im, że zapraszam ich w sobotę na imprezę, ale za to teraz muszę ich uprzejmie wyprosić.
Jesteśmy na gospodarstwie zajmującym się hodowlą Owczarków Niemieckich. Wybieram sobie suczkę Bellę, chociaż Tomek był za wzięciem psa Augusta, ale, że miał to być mój prezent pozwolił mi zabrać Bellę. Ona jest taka śliczna. Marcin nigdy nie chciał mi kupić psa, mówił, że drogi, a ja nie mam czasu się nim zajmować, bo w przyszłym roku mam przecież podjąć na nowo zaczęte studia. W drodze powrotnej do mieszkania, zatrzymujemy się w sklepie zoologicznym i kupujemy obrożę, smycz, zabawki, miski oraz odpowiedni pokarm. Tomek podwozi mnie pomaga wnieść wszystkie zakupione produkty i wraca do swojego mieszkania, przy czym obiecuje mi, że jutro pojawi się zaraz z rana. Żegnamy się czule. Postanawiam zadzwonić do Kaśki i wszystko jej opowiedzieć. Niestety nie może teraz rozmawiać. Gdy zaczynam się bawić z Bellą, zaczyna dzwonić domofon. Okazuje się, że to moja siostra z niespodziewanym gościem – panią Marysią. Wpuszczam je, pani Marysi zaparzam kawę, a siostrze herbat, ze względu, że nie pijam kawy sobie również parzę herbatę. Do tego podaję ciasteczka waniliowe i czekoladowe. Obie zachwycone są moim psem. Moja siostra prosi o ogórki kiszone, bo jak twierdzi tak jej najlepiej smakują czekoladowe ciastka. Oczywiście daje jej te ogórki, czego się nie robi dla kobiety w 5 miesiącu ciąży. Pani Marysia prosi bym pokazała jej album ze zdjęciami ze ślubu moich rodziców. Zaczynamy wspólnie oglądać, znajoma mamy pokazuje nam siebie, ale także swojego męża, który niestety już nie żyje. Dalej znajdują się odpowiednio zdjęcia ze Chrztu Izy i mojego oraz naszej Komunii i Bierzmowania. Zaczynamy wspominać stare, dobre czasy, nawet nie zauważamy, kiedy na zegarku wybija dwudziesta pierwsza. Do sprawdzenia godziny zmusza nas dźwięk domofony, okazuje się, że to Marcin przyjechał po Izkę, proszę go, aby zabrał także panią Marysię, zgadza się odprowadzam je, bo muszę wyprowadzić Bellę na spacer. Marcin widząc psa robi minę dosyć zniesmaczoną. Prosi Izę i panią Marysię, aby weszły do samochodu, bo ze mną musi zamienić parę słów:
- Skąd masz psa? – pyta mnie ze złością
Część 33 / 3
- Dostałam od Tomka. – mówię z ogromną radością
- Już widzę, cię zbałamucił. – mówi z pogardą, zastanawiam się czy między nim, a Tomkiem nie doszło kiedyś do bójki o Izę?
- O co ci chodzi? –
- O nic. –
- Powiedz! –
- Tak samo, zdobywał Izę. Kupował jej prezenty, aż w końcu mnie rzuciła. –
- Jesteś okropny! Tomek nie musi mi nic kupować, gdyż oboje się kochamy. On już dawno zdobył moje serce! – mówię to łapiąc Bellę i odchodzę.
Gdy kładę się spać do łóżka wskakuje mi mój piesek. Gdy się budzę, Belli nie ma w łóżku nie ma jej także w mieszkaniu. Gdy wyglądam przez okno kuchenne zauważam jak bawi się z Tomkiem. Po chwili oboje wracają, Tomek obdarza mnie soczystym buziakiem i zmusza do zjedzenia przygotowanego śniadania, następnie każe się mi się szybko ubrać daje mi godzinę, więc zamykam się w łazience myję włosy, które następnie suszę i prostuję. W szlafroku wychodzę po ubrania. Postanawiam dzisiaj zaszaleć, bo wybieram czarną koszulę w białe groszki, gładkie zielone rurki, a do tego wiszące filcowe zielono – czarne kolczyki. Wracam do łazienki, by użyć nieco kosmetyków. Bardzo delikatnie maluje się zielonym cieniem, ale za to dość mocno podkreślam oczy czarną kredką. Swoje rzęsy maluje tuszę wydłużającym i pogrubiającym jej. Jestem gotowa w 45 minut. Pozostaje mi jedynie przepakowanie torebki, ale to zajmuje mi kilka sekund. Na nogi zakładam zwykłe czarne trampki, a na górę czarną kurtkę. Gdy w końcu pokazuje się Tomkowi, on zjada mnie wzrokiem. Mam zupełnie inny styl niż moja siostra, ona lubi eleganckie ciuchy, ja od dziecka była pokręcona i zostało mi do teraz. Lubię mieszać style. Kiedy Tomek przestał pożerać mnie wzrokiem powiedział – Wyglądasz oszałamiająco, tak, tak, aż mi słów brakuje. Kocham kotku wiesz? – uśmiecham się i odpowiadam – Wiem, ja ciebie też bardzo kocham! Gdzie jedziemy? - . Tomek nie odzywa się, tylko zaprasza mnie do samochodu,…