Romans · 7 min czytania
Miłość czasem się myli |4|
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Rozdział 4 „Życie to także przedstawienie – Tomek”
Dumnie siadam w pierwszym rzędzie, róże schowałem w samochodzie. Spoglądam na zegarek widzę, że pozostało tylko pięć minut do rozpoczęcia. W tłumie zauważam Izę i Marcina trzymających się za ręce. Staram się na nich nie spoglądać, jednak zauważam, że siadają kilka rzędów za mną. Zaczyna się. Emilia wychodzi na scenę, gra pięknie. Jeszcze nigdy nie widziałem jej gry – jest wspaniała. Kurtyna. Dzwonek obwieszczający przerwę. Idę w stronę garderób – zauważam pokój Emilii, delikatnie pukam. Otwiera. Zaprasza mnie do środka i zamyka drzwi. Zaczynamy się całować – namiętnie i czule. Naszą namiętność przerywa dzwonek – biegnę szybko na widownię. Po chwili ponownie widzę jej piękną grę. Sztuka zbliża się ku końcowi – w końcu moja szwagierka umiera. Idę do szatni, zabieram swoje rzeczy. Podchodzę do samochodu wyciągam bukiet i czekam na Emilię. W końcu wychodzi, wręczam jest bukiet i mówię, że zagrała cudownie. Choć mam ochotę powiedzieć jej, że ją kocham i była najwspanialszą aktorką na scenie. Zapraszam ją ,aby wsiadła do samochodu – wsiada. Widzę w lusterku wychodzącą Izę idącą w kierunku Marcina. Oni są okropni, ale ruszam starając nie myśleć o tej dwójce i mówię swojej szwagierce, że muszę ją zawieść w pewne miejsce. Zawożę ją do domu Marcina, ona wysiada ja czekam. Widzę jak wchodzi do mieszkania, wiem, a może chcę w to wierzyć, że mu nie wybaczy. Nie chciałbym jej stracić kocham ją. Pod dom podjeżdża samochód to oni, oboje wysiadają, a więc i ja wychodzę. Iza zostaje ze mną. Marcin wchodzi do środka. Słyszę krzyk Emilii, jednak ośmielam się zapytać moją żonę, co to wszystko znaczy, słyszę odpowiedź:
- Ja i Marcin kochamy się- oświadczyła
- Jak to kochacie? Nic nie rozumiem, myślałem, że między tobą, a nim wszystko skończone, a tymczasem ty i on. – mówię lekko zdenerwowanym głosem
- Od początku wiedziałeś, że go kocham Dobrze wiedziałeś, że zostałam zmuszona, aby z nim zerwać. Pamiętasz chyba jeszcze jak to było w liceum, wiesz dobrze, że nigdy mnie nie interesowałeś... –ciągnie Iza
Część 22 / 2
- Pamiętam... – potwierdzam i pozwalam jej nadal mówić.
- Szalałam za to, za Marcinem, kiedy już udało mi się go zdobyć i zaczęłam z nim chodzić. Później on zaczął wpadać w coraz to gorsze towarzystwo. Ja byłam przy nim, staczałam się razem z nim, ale moi rodzice zauważyli, że Marcin zaczyna bardzo dużo pić, nawet brał jakieś narkotyki; mi też proponował, ale nie odważyłam się; dlatego poprosili ciebie, abyś sprowadził mnie z powrotem na dobrą drogę. W końcu się w tobie zakochuje, zrywam z Marcinem w momencie, gdy on udaje się na odwyk. Zaczynam chodzić z tobą. Chodzimy ze sobą 2 lata, po czym bierzemy ślub, bo zdarzyła nam się wpadka, ale tak naprawdę nie zdarzyła się ona nam to znaczy nie tobie i mi. Tylko mnie i Marcinowi... – opowiada jak na spowiedzi moja żona
- Słucham?! Tobie i Marcinowi zdarza się wpadka?! Adaś nie jest moim synem?! – wpadam w furię, ale pozwalam jej kontynuować.
- Spotkałam Marcina, kiedyś po drodze idąc załatwić coś Emilii. Umówiliśmy się na spotkanie koleżeńskie. Ono nie miało mieć formy, jaką obrało. Jednak miłość, jaka między nami była przetrwała tak