Romans · 8 min czytania
Miłość czasem się myli |5|
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 5 „Najdłuższa noc, ale jakże piękna – Emilia”
Nie potrafię powstrzymać łez. Kocham Marcina, ale to co zrobił wykreśla go z mojego serca, choć proces zapomnienia będzie długi i ciężki. Przez długą chwilę chodzę bez celu po salonie, w końcu idę do półki, gdzie trzymam zdjęcia wyciągam je i zaczynam oglądać. Byliśmy tacy szczęśliwi, dlaczego zainteresował się Izą. Przeglądam zdjęcia po kolei, zauważam także zdjęcie ślubne naszych rodziców. Oni byli takim dobranym małżeństwem i jeszcze zginęli razem. Myśl o wypadku rodziców, przyprawia mnie o dreszcze, dlatego postanawiam zamknąć album i wyjść do sklepu po coś do picia. Zauważa mnie sąsiadka i pyta jak udało się przedstawienie, odpowiadam, że całkiem dobrze. W pewnym momencie zadaje pytanie, które wytrąca mnie z równowagi pyta jak przygotowania do ślubu, gdy oświadczam ,że jest odwołany zaczyna zadawać dziwne pytania. Nie mam ochoty na rozmowę z nią, dlatego grzecznie się z nią żegnam i kieruję się w kierunku sklepu. Chodzę po sklepie zastanawiając się co kupić. Zupełnie nie wiem na co mam ochotę, najpierw Marcin, później sąsiadka i mam okropny humor. W pewnej chwili spostrzegam Tomka wołam go, przychodzi. Zaciekawiła mnie zawartość jego koszyka, nie pytam co ma zamiar z tym zrobić. Ufam mu, oboje wybieramy wino, Tomek uważa, że należy oblać moje przedstawienie, choć ja uważam, że to nie do końca dobry pomysł, źle się czuję, a poza tym ciężko mi jadać romantyczne kolację ( ,bo na taką się zapowiada ) z mężem siostry, mimo że ona takie rzeczy uważa za bujdę. Oboje wychodzimy ze sklepu, Tomek łapie mnie za rękę. Czuję, że on nie robi tego z powodu, że jest moim szwagrem, a z tego, że pragnie bym była dla niego kimś więcej. Ja także chcę, aby między nami coś zaiskrzyło. Już iskrzy, ale chcę, aby ten płomień się zapalił. Rzeczywiście, tego pragnę, ale z jednej strony trochę boję. Razem przygotowujemy kolację, to był dla nas obojga trudny dzień. On daję do spróbowania to co on przyrządził, a ja mu to co ja, przeplatamy te degustacje drobnymi pocałunkami. Nigdy nie robiłam tak z Marcinem, bo gdy on coś gotował nie pozwalał mi zbliżać się do kuchni, był zwolennikiem niespodzianek. Gdy siadamy do stołu zaczynamy rozmawiać o przyszłości, niekoniecznie wspólnej. Zajadamy potrawy, częstując siebie nawzajem pocałunkami. To całusy to chyba główna potrawa kolacji, ale czuję się z tym dobrze. Pijemy wino, które powolutku zaczyna mi szumieć w głowie. Zaczynam pleść bzdury. Nie wiem, czy to z powodu wina , czy po prostu z tego, że coś do niego czuję. Podobają mi się nasze coraz częstsze pocałunki. Nawet nie pamiętam kiedy, ale przebieram się w swoją bieliznę zakupioną na noc poślubną. Wzrok Tomka mówi wszystko, kiedy wkraczam w bieliźnie do jadalni. Wstaje, podchodzi do mnie i zaczynamy się całować, powolutku idziemy w kierunku mojego łóżka z jednej strony chcę z drugiej się tego obawiam to przecież mąż mojej siostry. My jednak wiemy co robimy, lądujemy w łóżko. On jest inny niż Marcin, bardziej ciepły. Mówi mi, że mnie kocha i to odkąd mnie poznał. Wyznaje mi, że nie mógł się ze mną związać, bo obiecał naszym rodzicom, że zaopiekuje się Izą, że ochroni ją przed pewnym mężczyzną, ale teraz to i tak jest bez znaczenia. Trochę mnie zastanawia, ale później dowiaduje się więcej. To początek dłuższej rozmowy, w której mówimy sobie o tym co usłyszeliśmy od swoich „ukochanych”. Gdy budzę się w jego ramionach nie mogę w to uwierzyć. Spędziłam noc z mężczyzną, o którym marzyłam. Położyłam się jeszcze spać. To była najdłuższa noc, ale bardzo piękna.
Rozdział 6 „Moje nocne zwycięstwo –