Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kultura · 7 min czytania

Miłość jest zbuntowanym ptakiemV

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mimo to, następnego dnia, zjawiła się na śniadaniu rześka i rozmowna. Piotr, który naturalnie nie był świadom całej sytuacji, prawił Wiktorii komplementy. - Ładnie dziś wyglądasz. Jesteś taka roześmiana. Czyżby w twoim życiu coś się zmieniło? - W ciągu jednego dnia? Po prostu mam dobry humor, to wszystko. Po posiłku, wszyscy członkowie grupy udali się do sali głównej, gdzie za chwilę miała odbyć się dyskusja. - Dziś tematem naszych rozważań będzie miłość. – W całym pomieszczeniu rozległy się chichoty, studentka kulturoznawstwa spojrzała na księdza niespokojnie. - Choć miłość, to niewątpliwie zjawisko uniwersalne, posiada pewne ograniczenia. Niektóre osoby nie mogą żyć razem ze względu na zbyt dużą różnicę wieku, w Indiach istnieje problem kastowy, prawda, Wiktorio? – zwrócił się do dziewczyny, gdyż pasjonowała się tym rejonem Azji. - Tak. - Ja jednak uważam, że w każdej sytuacji trzeba podążać za głosem serca – odezwała się Paulina – - No, chyba że kobieta zakocha się w księdzu lub mężczyzna w zakonnicy, albo jeszcze lepiej, zakonnica w duchownym! – Mariola parsknęła śmiechem, a cała grupa jej zawtórowała. Dziewiętnastolatka poczuła się, jak przestępca. Spojrzała ukradkiem na Gerarda. Wypowiedział bezgłośnie: „Spokojnie!” - Kto z was czytał „Białą masajkę”? – zaciekawił się prowadzący. - Ja. – odezwała się jedna z dziewcząt. - Jakie jest według ciebie, główne przesłanie tej książki? - Złotą myślą jest, że bez względu na różnice kulturowe, mentalne, bariery językowe, można odnaleźć miłość i zbudować dom. - Doskonale. Lketinga – afrykański wojownik, przegrał tylko przez swą zazdrość. Gdyby nie ta cecha, która przyjmowała chorobliwe wręcz rozmiary, żyłby ze swoją europejską partnerką po dziś dzień.- Wiktorii zaschło w gardle ze strachu. Nie patrzyła na mężczyznę, by nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Po godzinie dysputy, była niewiarygodnie zmęczona. Modliła się w duchu, by Gerard nie palnął jakiegoś głupstwa. Wybrała się nad dalekie jezioro, by ochłonąć i zebrać myśli. Wieczór był przepiękny. Cicho cykały świerszcze, niebo usiane gwiazdami, połyskująca tajemniczo tafla jeziora. Wsłuchiwała się w siebie, w wewnętrzny głos i uświadomiła sobie w pełni, że duchowny jest miłością jej życia. W pewnej chwili, usłyszała czyjś szept. - Nie boisz się siedzieć sama w takiej głuszy? – Odwróciła się i ujrzała Gerarda. - Nie. Przekonałam się, że jest to najlepsze miejsce dla wyciszenia. - Mogę pomilczeć z tobą? Zapadła cisza. Mężczyzna usiadł blisko panienki i wpatrywał się w niebo. Przytulił główną bohaterkę subtelnie. Dreszcz przeszedł młode ciało. - Nie uważasz, że dzisiejsza noc sprzyja nowym wydarzeniom, przełomom? – Oczy Gerarda płonęły. W równym stopniu, jak dusza Wiktorii. Bez dalszych wyjaśnień, padli sobie w ramiona. Dzielili się pocałunkami, dotykiem. - Kocham cię, kocham – westchnęła natchniona. Duchowny położył ukochaną na trawie. Długo wpatrywał się w rozpromienione źrenice. - Tak właśnie wygląda niebo – całował dziewicze wargi tak mocno, że prawie do zatracenia. Zdjął nastolatce bluzkę, odsłaniając jędrność piersi. Pieścił dokładnie i długo. Z ust dobył się pierwszy jęk. Zakochana pomogła ściągnąć księdzu koloratkę. Tak bardzo drżały przy tym ręce. Wiedziała, że może ją pochłonąć piekło. Nigdy niewieście dłonie nie zszargały bowiem symbolu świętości. - Bóg nam wybaczy – szeptał, muskając szyję kochanki. Półnadzy, padli w jeszcze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Miłość jest zbuntowanym ptakiemV — czytnik · opowiadania