Erotyka · 3 min czytania
Milosc nastolatkow
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stapam po schodach on idzie za mna, wsuwa mi reka miedzy uda, lekko uciska, zostaw, krzycze i prycham, smiejemy sie, gonimy tak po tej klatce schodowej jak malpy. Potem, u gory, mnie zlapie, potem mnie obejmie, pocaluje w szyje, we wlosy, jego rece zaczna szukac pod ubraniem goracego ciala. Gdy juz je bede miala na piersiach, wygne sie do tylu, sutki stwardnieja, wyslizgna sie spomiedzy palcow. Aj, powiem westchnieniem, dmuchne mu w ucho oddechem pelnym feromonow, chodz juz, pociagne do wneki, chodz tu, chodz. Stane do niego przodem i sciagne przez glowe sukienke. Malo mam ubrania na sobie, zobatrz. Rozpiety stanik sam zsunie sie na ziemie, a on zsunie sie na kolana i przytuli twarz do mojego brzucha- na przytulanie zawsze znajdzie sie czas bo bardzo sie kochamy. Ale nie na dlugo, bo moje piersi w pelnej gali, moje piersi z czubkami wskazujacymi niebo, moje piersi napeczniale mlodoscia czekaja na jego usta. Ma miekkie wargi, moczy mi nimi skore. Nie wiem jak on to robi, ze zapominam o jego zebach, jakby ich nie mial. Oddaje mu sie w pelni, bez obaw o bol, moje sutki sa w dobrych ustach. Ma za to pelno dloni, wszedzie, na moich plecach, udach i nizej, miekne i rozsuwam kolana, staje sie soczysta i lejaca jak dojrzala brzoskwinia, o tak, dobrze, lece mu przez rece. Sciagnij