Inne · 3 min czytania
Miłość od wejrzenia.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Była sobota, jakoś po dwunastej. Taka piękna pogoda a ja siedziałam w domu. Hmm... może wyciągnę Julę na plac zabaw. Nie byłyśmy już dziećmi, ale lubiłyśmy sobie tam siedzieć kiedy była ładna pogoda z colą i słonecznikiem. Usiadłyśmy na krzesełkach karuzeli. Siedziałyśmy i milczałyśmy. Naszą ciszę zakłócił głośny hałas. Popatrzyłam w stronę drogi. To quad kolesia, którego znałam z widzenia ze szkoły. Podjechał bliżej. Zsiadł i powiedział: -Siemanko . -Siema . -Co tak słabo ? -zapytał z uśmiechem na twarzy, a Julia zeszła z karuzeli i usiadła na ławce popijając colę- pokażę Ci jak to się robi. -Nie nie trzeba . -No daj spokój, nie peniaj- usiadł i złapał z kółko. Kręcił coraz mocniej. Zaczęłam krzyczeć. -Niee! Szymon! Przestań! Zatrzymaj to!- nie mogłam się skupić na niczym innym, ale wiedziałam, że jeśli przeżyję to go zabiję.-Stooop! W pewnym momencie zeskoczył. Szybko złapał mnie za rękę i pociągnął. Upadł na plecy, a ja wylądowałam nim. Minęła dłuższa chwila zanim oprzytomniałam. Podniosłam głowę z jego klatki, i popatrzyłam na niego złowrogo, ale jego niewinna mina mnie zmiękczyła. -Wiesz co w takich sytuacjach robią w filmach?- powiedział. A Ja zrobiłam to. Pocałowałam go. Nie poznałam sama siebie. To było jedyne takie uczucie. Takie wspaniałe. Dziwne. Zamieniliśmy może kilkanaście zdań w życiu. Było kilka takich sytuacji, że np. przytulił mnie czy coś, ale tak po koleżeńsku. Byłam…