Przyjaźń · 5 min czytania
Miłość Ponad Wszystko cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy Karolina dotarła na miejsce, ON już czekał. Kiedy ją zobaczył, zaniemówił. Podziwiał ją całą od stóp aż po czubek głowy. Był w stanie tylko delikatnie się uśmiechnąć... Dziewczyna widząc zmieszanie Ronnana również posłała mu uśmiech. Nie dała po sobie poznać jak strasznie się denerwuje. Onieśmielało ją każde spojrzenie, każdy gest tego chłopaka. Ona tez nie mogła przestać się w niego wpatrywać... Stali tak oboje chłonąc każdą sekundę tak radośni i jakby nieobecni... Ocknęli się z tego ‘transu’ dopiero po chwili. W końcu weszli do środka kafejki. Było to małe, ale bardzo przytulne miejsce które miało w sobie pewną magię... Małe stoliki z powyginanymi artystycznie ‘nogami’ otoczone były sofami obitymi czerwonym jedwabiem. Okna przysłonięte zostały rubinowymi zasłonami które wspaniale komponowały się z dywanem, tego samego koloru. Przy jednej z wiśniowych ścian stal kominek z którego ogniki, jakby na jakimś balu, tańczyły wesoło z iskrami. Jednak najwięcej romantyczności nadawały świece, raz chude i wysokie, a raz grube i krótkie, stojące gdzieniegdzie na półkach przybitych do ścian. Karolinie bardzo spodobało się to miejsce, więc gdy tylko usiedli przy jednym ze stolików, od razu powiedziała to Ronnanowi. Ten ucieszył się z tego niezmiernie i uśmiechnął się do niej promiennie. Kolacja mijała bardzo przyjemnie.Dużo ze sobą rozmawiali, śmiali i patrzyli sobie w oczy, co czasem dla obydwu stron było bardzo onieśmielające. W pewnym momencie chłopak zaproponował wspólny taniec, bo akurat leciała w radiu wolna piosenka. Karola zgodziła się bez wachania. Weszli na parkiet. Dziewczyna wtuliła się głową w ramię swojego wymarzonego faceta i tak objęci tańczyli cały utwór, jakby nic do okoła nie istniało, jakby byli tylko oni... Potem następna piosenka i jeszcze następna, aż nareszcie zrobiło się późno i czas było wracać do domu, Co bardzo smuciło Karolinę, która chciała żeby ten wieczór trwał wiecznie... Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Gdy zblizała się godzina jedenasta, trzeba było zbierać się do domu. Widać było, że oboje żałowali iż muszą już iść do domu.
Kiedy już stali przed blokiem dziewczyny, aby zyskać choć troszkę czasu, Ronnan zaczął rozmawiać z Karoliną: - Myślę, że to był wspaniały wieczor. Musimy go koniecznie powtórzyć... Może byśmy umówili się jeszcze raz któregoś dn... Nie zdąrzył dokończyć tego zdania. Dziewczyna zamknęła mu usta pocałunkiem... Długim, namiętnym, pełnym uczucia. Chłopak przyciągnął ją do siebie. Stali…