Przygoda · 12 min czytania
miłość z czata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był maj. Długi majowy weekend właśnie się rozpoczął, a rodzice Basi pojechali do Grecji na cały tydzień. Dziewczyna ta miała już 18 lat, miała wolne od szkoły i wolną chatę. No i dowód osobisty. Ledwo zdążyła zamknąć drzwi za rodzicami a już była przy komputerze. Odpaliła czata by poprowadzić pogawędki z nieznajomymi chłopcami i być może z którymś się umówić. Lecz niestety Basia jak zwykle się zawiodła, gdyż chciała pogadać ze zwyczajnym chłopakiem o zwyczajnych sprawach, a nie ze sponsorem o tym ile płaci za numerek i jakie pozycje preferuje. Już Basia miała wyłączyć czata, gdy wyświetliło jej się okienko <Andrzej18 zaprasza cię na priv. Przyjmujesz zaproszenie? tak./nie>. Basia popatrzyła na okienko z niekłamaną, dziewiczo ekspresywną radością i entuzjastycznie wcisnęła TAK. Gadka potoczyła się zupełnie inaczej niż każda inna standardowa rozmowa na czacie. Chłopak ten nie zapytał jej ile ma lat, skąd jest i jak się nazywa. Pytał za to o samopoczucie, o to czy jest szczęśliwa i czy smakują jej truskawki. Basia była zafascynowana swoim rozmówcą, bo jeszcze nigdy z nikim nie gadało jej się tak płynnie jak z nim. Pomyślała, że z kim jak z kim ale z nim musi się spotkać choćby i mieszkał na drugim krańcu Polski. Zapytała się o miasto i o dziwo okazało się że mieszka w tym samym mieście co ona. Była zachwycona i spontanicznie umówiła się z nim na następny dzień. Gdy położyła się do łóżka długo jeszcze nie mogła zasnąć. Była bardzo ciekawa kim jest ów nieznajomy i czy uda jej się z nim związać na dłużej. Kręciła się z boku na bok i nawet miała już tego trochę dość, ale nie mogła zasnąć. Lecz w końcu zmorzył ją sen. Gdy rano się obudziła, wzięła prysznic, zjadła śniadanie i zaczęła rozmyślać o swoim dzisiejszym spotkaniu. Myślała o tym w co się może ubrać, jak się uczesać, jak umalować. Popatrzywszy w lustro stwierdziła, że chyba nic jej nie może pomóc. Ale gdy już była przygotowana do wyjścia, to stwierdziła ze nie wygląda aż tak źle. Umówiła się z nieznajomym na moście. Dochodząc do niego dostrzegła tam młodego chłopaka. Pomyślała że to on. Wiedziała, ze to on. Nie wiedziała co powie. Nie wiedziała jak się zachować. Ale w środku czuła że wszystko będzie dobrze i nie ma się czego obawiać. Gdy nieznajomy Andrzej ujrzał jej oblicze nie pożałował, że wyszedł z domu. Gdy była wystarczająco blisko, rzucił szarmancko: - Elo, elo trzy pięć zero! Ślicznie wyglądasz. - Elo, elo. Dziękuję za komplement – odpowiedziała z uśmiecham zaskoczona Basia. - Żaden komplement, mówię co widzę – uśmiechając się wytłumaczył. - Eee... To gdzie idziemy? – zapytała Basia bo nie miała pojęcia co powiedzieć. - Może do TESCO? - Czemu nie. Po tej krótkiej wymianie zdań Basia i Andrzejek raźno ruszyli do pobliskiego supermarketu. Po drodze rozmawiali o wielu sprawach od zwierząt zacząwszy a skończywszy na kanapkach z szynką. Oboje czuli, że mają ze sobą wiele wspólnego. Że mimo iż się nie znają to już rodzi się w nich bezgraniczna ufność. Gdy doszli do TESCO, wzięli koszyk na kółkach i zaczęli chodzić po stoiskach z zabawkami. - Masz jakieś zabawki w domu? – zapytała Basia. - No wiesz. Parę się znajdzie. Uwielbiam pociągi. - A! Pociągi! Takie na szynach? - No a jak! Układasz jak chcesz i jedziesz, nie? - No jedziesz, jedziesz. Ty! Patrz jaki słodki misio! – wykrzyknęła Basia wskazując na różowego misia z napisem „love me” na brzuszku. - No rzeczywiście – Andrzej popatrzył na cenę – mogę ci go kupić. - Serio? No co ty – niedowierzała. - Hehehe... Rozumiesz chyba że nic za darmo. - Jak to? - Jeśli dasz mi gorącego buziaka jak wyjdziemy ze sklepu, to ci go kupie. Basia spojrzała na swego nowo poznanego kolegę z pewną niepewnością, potem popatrzyła na misia, znowu na kolegę, tym razem zwracając uwagę na jego usta i zęby oraz na stan zarostu na twarzy (był idealnie gładki). Uświadomiwszy sobie, że chłopak jest niczego sobie, a misio całkiem ładny, zrobiła tajemniczy uśmiech i kiwnęła głową. - Okej. Dam Ci buziaczka. A nawet mogę dać dwa. - Dwa? No okej. Jak dla mnie mogą być nawet trzy. - Aha. Spoko. To przybij pionę – po sklepie rozniosło się głośne klapnięcie, a potem – ała! Chcesz mi siniaka na ręce nabić?! – chłopak spojrzał spłoszony na rozeźloną koleżankę i zaczął ją przepraszać. - Oj nie chciałem naprawdę. Z moimi kolegami zawsze tak przybijam i ich nie boli. Sory naprawdę nie chciałem. Daj rączkę. Basia ufnie wysunęła swoją zaczerwienioną i obolałą dłoń z miną zranionego dziecka. A Andrzej, jak dobry tata podmuchał rączkę a potem ucałował ją, patrząc Basi prosto w oczy. Basia rozrzewiona jego gestem wskazała palcem na policzek. Andrzej nie myśląc długo ucałował ją w policzek, a Basia się uśmiechnęła. - To chodźmy do kasy Basiu – powiedział Andrzej. Gdy chłopak zapłacił i wychodzili ze sklepu, Basia zaczęła się stresować że zaraz będzie musiała pocałować tego obcego chłopca. Nie ma co ukrywać że bała się tego. Całowała się tylko jeden raz w życiu i to w dodatku dwa lata temu nie mówiąc już o tym, że wtedy grała w butelkę. Lecz jej strach okazał się być niepotrzebny. - Wiesz co Basiu? Nie chcę żebyś całowała mnie tylko dlatego że kupiłem Ci misia. Chciałbym żebyś naprawdę chciała to zrobić. Może spotkamy się jutro i wtedy może mnie pocałujesz jak będziesz chciała. - Ojej... Milutki jesteś. – wykrzyknęła spontanicznie Basia i rzuciła się na szyję Andrzejkowi podnosząc przy tym lewą nóżkę do góry. Była zadowolona, że Andrzej okazał się być dżentelmenem, a nie chamem ze wsi. - Ty też Basiu, ty też. Kto by się spodziewał, że spotkam dzisiaj TAKĄ dziewczynę. Basia po tych słowach tylko westchnęła radośnie i trzymając misia w dłoni szła i rozmawiała z Andrzejem. Rozmawiało im się idealnie. Zgadzali się ze sobą prawie we wszystkim. Ciągle zadziwiało ich to, jak wiele