Horror · 7 min czytania
"Miś"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wilki?... Ja ich całą zgraję Pozabijam i pokraję! "Stefek burczymucha" Konopnicka Maria wierszyk dla dzieci...
Jestem zrozpaczony. W jednej chwili straciłem wszystko. Dom, miłość i przyjaciela. Moje pluszowe uczucia zostały zbezczeszczone przez osobę której najmocniej ufałem, którą kochałem. Gdzieś w głębi serca czułem że kiedyś nadejdzie ten moment. Jednak w wirze mijających dni pełnych zabawy i uśmiechu zapomniałem poświęcić choć sekundkę na refleksję i przemyślenia. A teraz spadło to na mnie tak nagle. Przygniotło do ziemi ze stu tonową siłą swego ciężaru. To boli. Tak bardzo boli tym bardziej że zostałem potraktowany jak śmieć. Jak śmieć! Tak, dosłownie. On złapał mnie za łapkę i po prostu cisnął do kosza na śmieci. Wtedy właśnie runął mój świat. Puchaty dramat na dnie czeluści cuchnącego piekła. Wstrzymałem łzy ale wewnątrz płakałem. Dziwi was to? Zanim tu trafiłem byłem najukochańszym przyjacielem Romcia. Każdą noc spędzaliśmy razem. To ja głaskałem go po głowie kiedy dręczył go koszmarny sen. To ja hałasem budziłem jego rodziców kiedy zaatakowała go gorączka. Zaraz potem udawałem kogoś kim naprawdę nie jestem. Mały pluszowy miś. Ulubiona maskotka waszych pociech. Taka bez której wasze dziecko nie potrafi samo zasnąć. Pewnie też taką mieliście, prawda? Dziękujcie Bogu jeżeli ciągle ją macie... Tak wiele robimy dla waszych pociech. Przykrywamy je kocykiem kiedy się rozkopią. Opowiadamy im bajki kiedy wy nie znajdujecie na to czasu. I wiele, wiele innych rzeczy. Taka jest prawdziwa natura pluszowych misiów. Nie wierzycie? To udowodnijcie że nie! Powinniście być nam za to wdzięczni. Jednak nigdy nie byliście i nigdy nie będziecie. Dzisiaj Romek wyrzucił mnie do kosza. Pozbył się mnie bo wydoroślał. Jest już za duży aby bawić się misiem. Ma już przecież dziewięć lat. Niedługo zacznie tulić dziewczyny a nie pluszowe maskotki. Pora zrobić miejsce na inne rzeczy. To słowa rodziców mojego Romcia. Leżałem tak porzucony głową w dół. Przygnieciony coraz to większą stertą niepotrzebnych zabawek. I wtedy właśnie wspomnienia tych ciepłych chwil uderzyły tak mocno. Bardzo mocno. Tak bardzo że w ułamku sekundy zamieniły się w nienawiść. Uczucie które pluszakom jest tak obce i dalekie. Kochałem tego chłopca. Opiekowałem się nim. Poświęciłem mu aż dziewięć lat a teraz w dowód wdzięczności leżałem na dnie kosza na śmieci. Niektóre kości są zbyt ostre aby przejść przez gardło. Nie chciałem tak umierać. Wy ludzie umieracie szybko. Rozkładacie się pod ziemią około dwudziestu lat. Jednak takie pluszaki jak ja czeka niewyobrażalna męka. Pal diabli jak spalicie nas w piecu. Boleśnie ale szybko. Dramat zaczyna się kiedy jednak trafiamy do kosza a potem na wysypisko śmieci. Tam rozkładamy się w cuchnącej masie odpadów nawet kilkaset lat. Tyle czasu zanim całkowicie znikniemy i przestaniemy odczuwać fizyczny ból. Pośród smrodu zgnilizny i wijących się wszędobylskich robaków. Pogrążeni w bólu minionych wspomnień, umieramy w ciszy. Czara goryczy została przelana. Pękła we mnie wezbrana tama rozpaczy. W jednej chwili zawładnęły mną złowieszcze myśli. Wiły się w główce niczym stado rozwścieczonych żmij któremu