Thriller · 7 min czytania
Misery City CZĘŚĆ 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień 3
Z zapisków Johna Sorrow „… Nie spodziewałem się że w tej zapyziałej mieścinie tyle będzie się działo. Jestem tutaj niespełna trzy dni a do zaginionych osób dołączyła młoda dziewczyna, jakiś psychol ją zamordował, i jeszcze ten cały napis na ścianie. Co się tutaj wyprawia? Ludzie obchodzą się do mnie z wielkim dystansem a nawet powiedział bym że wrogo, nawet Mary która pierwszego dnia uraczyła mnie swoją uroczą opowiastką zaczęła mnie ignorować, nasze kontakty ograniczają się do „dzień dobry” i to cała gadka z tą staruchą. Muszę jutro spotkać się z szeryfem. Widziałem tego faceta jak kopał dół, może zwariował po zaginięciu córki, może to właśnie on zabił tą biedną dziewczynę i potem zabił kogoś następnego… dla tego kopał ten cholerny dół… Tak to na pewno Ted Bauman. Jeśli rozwikłam tą sprawę będę najbardziej wziętym dziennikarzem w kraju… Czy pisałem już że Ted jest mordercą…. Głosy mi to powiedziały…Wczoraj w nocy dziesiątki głosów…mówiły że to Ted …że jest niebezpieczny… jeszcze coś mówiły ale już nie pamiętam, na pewno sobie przypomnę…”
Łomotanie w drzwi obudziły Mary, Kobieta założyła szlafrok podeszła do drzwi i powiedziała -Halo, co jest? Kto się tak dobija z samego rana -tutaj szeryf Mark Spencer, przepraszam że nachodzę o tak wczesnej porze- Mary otworzyła drzwi -O co chodzi panie władzo? -Czy mieszka u Pani John Sorrow? -Tak, a dla czego pan pyta? -Jest jako jeden z potencjalnych podejrzanych o zabicie trzech osób. -Wielkie nieba, przecież to nie możliwe, jest tutaj dopiero trzeci dzień i choć nie przepadam za nim to powiem panu że John tylko oraz udał się do miasta co prawda wrócił zmierzchem ale przecież bym coś zauważyła gdyby zamordował trzy osoby. -Być może proszę pani, mogę z nim po mówić? -Ależ oczywiście – odpowiedziała kobieta i zawołała -John!!, ma pan gościa proszę zejść na dół Po chwili dało się usłyszeć ciężkie kroki na schodach. John tego ranka nie wyglądał najlepiej, włosy zawsze ułożone w elegancką fryzurę teraz potargane i sterczące w różne strony, trzydniowy zarost i duże sińce pod oczami wskazywały na ciężką noc.
-Dzień dobry , jestem Mark. Mam do pana Kilka pytań- Mark wyciągnął rękę i potrząsnął energicznie dłonią Johna. -Tak o co chodzi? - może lepiej pojedźmy na komisariat John nie protestował, ubrał się wsiadł razem z Markiem do radiowozu i po piętnastu minutach siedział na komisariacie. -Panie Sorrow czy wie pan co się wczoraj zdarzyło? -Proszę poczekać, muszą powiedzieć coś ważnego -Tak słucham pana -Wczoraj wieczorem widziałem jak Ted Burman kopał dół w lesie, wydaje mi się że może kogoś zabił, albo planuje morderstwo -Słucham? Pan chyba sobie żartuje ….Bo widzi pan Ted Burman i jego żona zostali wczoraj wieczorem zabici we własnym mieszkaniu. -Jak to? I dla czego to ja jestem podejrzany? -Jest pan nowy w mieście, to po pierwsze po drugie przyjeżdża pan do Misery i od razu umierają ludzie…Przypadek, nie wydaje mi się Mark zapisał coś w notesie, po czym spojrzał na Johna i powiedział -Proszę złożyć zeznania , a potem na razie będzie pan wolny, na razie choć sądzę że najpóźniej do końca tygodnia znajdę coś na pana i wsadzę za kratki. Po pół godzinnej rozmowie i wyjaśnianiu co John robił i gdzie, wreszcie go wypuścili i John wrócił do domu. … John wszedł do kuchni, spotkał tam Mary która siedziała na bujanym fotelu i paliła papierosa. -John, poczekaj chwilkę John spojrzał na kobietę. -Jesteś dziennikarzem, powiesz mi co…