Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Mistrz Miecza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mistrz Miecza

Był szary, mroźny poranek. Słońce rzucało słabe promienie na budzące się do życia miasto-Terialar. Przed bramą tego właśnie miasta przystanął wędrowiec. Był to człowiek dość pokaźnej postury o szlachetnych rysach twarzy. Miał na sobie stare znoszone ubranie, na którym wyraźnie było widać ślady zbroi oraz miecz przewieszony przez ramię jak u bandyty. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak zwykły bandyta lecz gdy się przyjrzeć lepiej można było zauważyć, że w jego ruchach widać było wyniosłość jaką mieli tylko przedstawiciele najwyższych rodów. Wędrowiec ów przeszedł przez bramę i skierował się do bogatszej części miasta. Terialar jako stolica okręgu był podzielony na cztery części. Pierwsza, licząc od północy jako część reprezentacyjna była najbogatsza. Mieszkała tam szlachta oraz mieszczanie. Następna to część studencka jako ,że w Terialarze znajdowało się kilka uczelni ciągnęły tam tłumy żaków. Trzecia z kolei była jak w każdym większym mieście część handlowa. Handel kwitł dając miastu pokaźne dochody. A ostatnia to znajdująca się w każdym zakątku tego świata to biedota i różne typy z pod ciemnej gwiazdy. Jednak wspomniany wcześniej wędrowiec udał się nie gdzie indziej tylko do części szlacheckiej. Terialar mógł się poszczycić wieloma zdobyczami architektury. Był bardzo starym miastem. Jego początki pochodziły jeszcze z III w. Obok siebie można było tam zobaczyć trzypiętrowe wille, jak i starsze, zabytkowe (zwykle należące do starszych rodów) posiadłości z ogromnymi ogrodami. Pamiętał, że przed studiami mieszkał w takim domu; był z sędziwego rodu. Stać go więc było na utrzymanie takiej posiadłości. Wychował się w tym mieście tu skończył najlepsze szkoły by wreszcie dostać się do Akademii. Tam właśnie poznał zasady szermierki i po kilku latach został najlepszy. W Akademii nie miał sobie równych. Nawet nauczyciele musieli uznać jego wyższość. Gdyby nie wojna byłby pewnie mistrzem Ale po tylu latach był ciekaw jak go przyjmą i czy ktoś go pozna. W końcu to osiem lat... Pewien widok jednak przerwał jego rozmyślania. Doszedł, to tu. Wzruszenie ścisnęło mu gardło... to był jego dom. Śmiało podszedł do drzwi już chciał otworzyć i wejść ale ktoś mu przeszkodził. -Nie pomyliłeś się włóczęgo?- spytał go strażnik-to chyba nie twój dom prawda? Lepiej idź stąd zanim ci się coś stanie.!- mówiąc to popchnął go na drogę. -Nie, nie pomyliłem się to mój dom.- -Och, to przepraszam.-odrzekł sarkastycznie-Nie poznałem cię Panie. Czy naprawdę myślisz ,że ci uwierzę? Masz mnie za idiotę?- mówiąc to wyciągnął miecz. -Schowaj to mógłbym jeszcze coś ci zrobić.-powiedział wędrowiec-Jestem panem tego domu i mogę to udowodnić. -Jesteś pewien? -Jesteś pewien? -Jako jeden z rodu Idari mam na prawej dłoni magicznie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mistrz Miecza — czytnik · opowiadania