Inne · 2 min czytania
Miszcz Marian pozbaeia przytomności
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Miszcz rozgniótł niedopałek z obrzydzeniem o krawężnik. Obrzydzenie czuł przy tym tak intensywne, że rozgniótł niedopałek nie wyciągając go wcale z ust napastnika. Pozostali dwaj rozbiegli się w cztery strony migiem i w te pędy. Miszcz bez trudu i ze znużeniem na kamiennej twarzy dogonił obu szybkim krokiem w tym samym czasie. Celnym i tępym ciosem pozbawił obu naraz przytomności i zadał kilka ważnych pytań. Jako, że nieprzytomni nie mogli odpowiedzieć miszcz zmienił kolejność i ocuciwszy serią bokserską w korpus wpierw był zadał pytania a zaraz potem pozbawił przytomności. Też nie zadziałało. Ze smutkiem rozdzierającym, co się dało miszcz postanowił zrezygnować z pozbawiania przytomności. Było to o tyle przykre, że Marian ten właśnie proces lubiał najbardziej. Pozbawienie przytomności jawiło mu się jako proces jasny, klarowny i w pełni kontrolowany. Oto mieli…