Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 10 min czytania

mleko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mleko

Jak zwykle obudził go mleczarz. Charakterystyczny dźwięk butelek niesionych w skrzynce, rozlegał się echem po klatce schodowej. Z trudem wstał i podszedł do drzwi wejściowych. Wyjrzał przez judasza. Zobaczył sylwetkę mleczarza stawiającego butelki z mlekiem pod drzwiami lokatorów. Zdziwił się, gdy mleczarz, zamiast pod jego drzwiami postawił butelkę naprzeciw, pod drzwi Edyty która nigdy w ten sposób nie kupowała mleka. To była jego butelka. Po chwili mleczarz zakończył swoją pracę i zszedł na dół. Jacek otworzył drzwi i wyjrzał na klatkę. Zaciągnęło zimnym przeciągiem. Był przecież listopad. Mieszkał na pierwszym piętrze i otwarte drzwi klatki schodowej dawały się odczuć. Do butelki z mlekiem miał trzy kroki. Po chwili nasłuchiwania stwierdził, że nikogo nie było na klatce. Pomyślał, że w ułamku sekundy chwyci butelkę i wycofa się do siebie. Otworzył szerzej drzwi. Jednym susem znalazł się pod drzwiami Edyty. Chwycił śliską flaszkę. W ostatniej chwili udało mu się jej nie wypuścić z dłoni. W tym momencie zdrętwiał z przerażenia. Drzwi do jego mieszkania zatrzasnęły się z hukiem. Przeciąg był taki duży, że drzwi zamieniły się jakby w żagiel a ich uderzenie o framugę było tak silne, że aż tynk osypał się ze ścian. A on był przecież nagi. Miał taki zwyczaj, że nigdy nie spał w żadnej piżamie tylko właśnie nago. Wydawało mu się, że nie ma sensu zakładać szlafroka, po to tylko żeby szybko wziąć butelkę i schować się do mieszkania. - Chyba zwariowałem – pomyślał Zaczęła go ogarniać panika. Jak sparaliżowany stał ciągle w tej samej pozycji nie wiedząc co zrobić. Usłyszał, że ktoś wchodzi do klatki. - Jejku co robić, co robić – myślał intensywnie. Czyjeś kroki były coraz bliżej. Spojrzał w dół w kierunku poręczy. Zobaczył czyjąś dłoń na niej. Jak dziki kot, skulony i przestraszony, pomknął w górę klatki. Skacząc po trzy schody wbiegł na piąte piętro. Panika jeszcze nie minęła. Jeszcze nie potrafił zebrać myśli. Zaczęło mu być zimno w stopy. Stojąc to na jednej to na drugiej zastanawiał się co dalej. - Ale obciach, ale wstyd, palcem mnie będą pokazywać – myśli przewalały mu się w głowie Kroki na klatce ucichły. W tej samej chwili ktoś zaczął przekręcać klucz w drzwiach tuż obok niego. Jak burza runął w dół, w kierunku parteru. Mijając drzwi od swojego mieszkania chwycił za klamkę drzwi od swojego mieszkania w nadzieji, że może jednak to nie prawda. Niestety drzwi były zamknięte, on był nagi a zamiast kluczy trzymał w ręku butelkę mleka. Mknął w kierunku piwnicy. Mijając otwarty wiatrołap zadrżał z zimna. Całe szczęście, że drzwi do piwnicy były otwarte. Stanął za nimi i nasłuchiwał nerwowo. Ktoś, właśnie go mijał, ale całe szczęście, że go nie widział. Piwnica dawała mu jakieś iluzoryczne schronienie. Zszedł po schodach na sam dół. Próbował przekręcić kontakt ale jak zwykle ktoś wykręcił żarówkę z oprawki. Może nie było zupełnie ciemno, ale jego wzrok jeszcze się nie przyzwyczaił. Postanowił poszukać czegoś czym mógłby się zasłonić albo przykryć. Niespodziewanie dla niego potknął się o coś. Łapiąc równowagę wypuścił z dłoni butelkę z mlekiem. Jej uderzenie o posadzkę było dla niego głośne jak wybuch bomby. Brzęk rozbitego szkła nieznośny. Znowu ogarnęła go panika. - Czy tam ktoś jest – usłyszał czyjeś pytanie. Ktoś uchylił drzwi do piwnicy. - Zejdę i zobaczę co się tam dzieje - głos mówił dalej. - Daj spokój, to pewnie znowu jakieś gnojki, no choć bo się spóźnimy – mówił ktoś inny. Głosy ucichły. Jacek przegubem dłoni otarł spocone czoło. - Nie będę się zachowywał jak idiota – pomyślał. Muszę kogoś poprosić o pomoc. Od razu pomyślał o Edycie, swojej sąsiadce. Była to ładna i zgrabna dziewczyna. Podobała mu się. Próbował nie raz zakręcić się wokół niej, ale zupełnie go ignorowała. Zawsze mijała go z obojętnością a nawet niechęcią. Jednak była jedyną osobą w tym bloku której mówił dzień dobry. Innych ludzi nie znał lub nie chciał znać. Z determinacją wystawił głowę na klatkę. Jego oczy spotkały się ze wzrokiem starszej kobiety która wychodziła na zewnątrz budynku. Kobieta aż stanęła z wrażenia. Jej wzrok ześliznął się po jego ciele w dół. Dopiero teraz dotarło do niej to co zobaczyła. - Wariat, zboczeniec, wołać policję – krzyknęła. Jacek jednym susem pokonał półpiętro wbiegając na górę. Stanął pod drzwiami Edyty i zapukał raz i drugi. Coś mignęło w otworze judasza. - Kto tam ? – usłyszał jej głos. - Pani Edyto, to ja, pani sąsiad – mówił nerwowo - Przecież jest wcześnie rano, czego pan chce o tej porze – głoś był zdenerwowany - Błagam panią, jest problem, drzwi mi się zatrzasnęły a ja jestem goły.... – bełkotał - Co pan gada takie głupoty, co pan robi goły na schodach – głos Edyty był coraz bardziej niecierpliwy - No, chciałem wziąć moje mleko z pod pani drzwi, mleczarz się pomylił, potem ten przeciąg, drzwi się zatrzasnęły…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%