Przyjaźń · 14 min czytania
MŁODE WINO
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wakacje z wolna dobiegały końca, ale sierpniowe słońce wciąż dawało się we znaki. Żar lał się z nieba od kilkunastu dni, toteż ludzie szukali ochłody nad rzekę, która leniwie toczyła swoje wody przez peryferyjne miasteczko. Wczesnym popołudniem kamienista plaża zaczynała z wolna się zapełniać. Ci, którzy tutaj trafiali, naturalnym odruchem szukali miejsc kameralnych i ustronnych, gdzie mogli czuć się w miarę swobodnie. Nad ruczaj przenosili życie towarzyskie, wracali do wspomnień, spierali się o sens codziennych spraw lub zwyczajnie leżeli w milczeniu wsłuchując się w rytm szemrzącej wody. Łagodny puls rzeki usypiał albo nastrajał do zwierzeń.
- Długo na mnie czekasz? - Może pół godziny, ale nic nie szkodzi – odparła dziewczyna. - Dobrze, że już jesteś. Uśmiechnęła się szczerze. Podniosła się z koca i podała mu rękę. Ujął ją ostrożnie i uścisnął. Jej smukłe ciało ubrane było w zwiewną jasnoniebieską sukienkę. Pachniała zniewalająco młodością, zmieszaną z delikatną wilgocią rozsiewaną przez wody rzeki. Kiedy usiedli dziewczyna zgrabnie zarzuciła rozpuszczone włosy. Ich końce musnęły mu twarz. Poczuł słodkie uczucie podniecenia, ale opanował narastające emocje. Dziewczyna patrzyła mu chwilę w oczy. Milczała, choć jej spojrzenie zdradzało zamiar kontaktu. Wyglądało to tak, jakby chciała się do niego przytulić. Nie zamierzał jej w żaden sposób do tego zachęcać. Siedzieli zatem w niezręcznej ciszy, której nie zmącił nawet kokieteryjny uśmiech dziewczyny. Miejsce, gdzie się usadowili było kameralne, lecz o tej porze dnia już zatłoczone. Spostrzegł, jak jej kształtne piersi falują unisono. Nie mógł opanować myśli, które gwałtownie zaczęły kłębić mu się w głowie. Dzieliła ich bariera piętnastu lat. Całe pokolenie, a może nawet więcej. To generacyjna przepaść - pomyślał. Rozsądek podpowiadał mu, aby postępował racjonalnie, bez emocjonalnego zaangażowania, ale atrakcyjne ciało młodej kobiety robiło na nim wrażenie. Bał się, aby ponętna cielesność nie zdeterminowała ich relacji i tym samym nie zamknęła go w uczuciowym potrzasku. Był przekonany, że jej umysł nie stanowi dla niego żadnego wyzwania, a dialogi wybrzmią banalnie. - Okropny upał – odezwał się pierwszy. - Ładnie ci w tej sukience – dorzucił - dziwiąc się jednocześnie, że stać go na taki trywialny komplement. Dziewczyna spuściła wzrok jakby czuła się lekko zakłopotana, ale grzecznie podziękowała. Cisza, która na nowo zapanowała, stawała się męcząca. Wtedy zrozumiała, że jeśli nie przejmie inicjatywy, to straci być może ostatnią okazję, aby się do niego zbliżyć i poznać jego osobowość. Nie mogła się wycofać i zaprzepaścić wszystkich dotychczasowych starań. - Lubisz wodę? – zapytała. - Lubię, ale trochę się jej boję. Obawiam się żywiołów, choć mnie fascynują. Są nieprzewidywalne i nie do okiełznania. - Dlatego jeździsz na spływy kajakowe? - Dużo o mnie wiesz. Nie wiem skąd, ale jestem zaskoczony. - Chyba sporo. Widziałam cię po raz pierwszy w sklepie mojego ojca. Wtedy uznałam, że jest w tobie coś osobliwego i że powinnam cię poznać. Nie mogłam już o tobie zapomnieć. Chciałam sprawdzić, jaki naprawdę jesteś i zaspokoić swoją ciekawość. Dziewczyna ożywiła się niespodziewanie. Mówiła pewnie i zdecydowanie. Źrenice jej wielkich, niebiesko-tęczowych oczu pęczniały od nadmiaru wewnętrznej treści, którą chciała wyrzuć z siebie w jednej chwili. - Dlaczego właśnie wybór padł na mnie?- zapytał. - Nie wiem, może jesteś wyjątkowy? - Albo inny? - dodał. - Możliwe. Podobasz się kobietom. - To miał być komplement? - Mnie się naprawdę podobasz - odparła. - To miłe, co mówisz. – Przyznam, ci się, że kiedy zapraszałem cię do kawiarni, to wcale tego nie chciałem. Tak naprawdę to był zupełny przypadek. - Wydaje ci się - odpowiedziała z wyraźnym triumfem w głosie. Kiedy wyszedłeś ze sklepu rozpytałam o ciebie. Pracownica ojca była nieźle zorientowana. Powiedziała mi czym się zajmujesz, skąd jesteś i w jakim jesteś mniej więcej wieku. – Nie sądziłam, że masz tyle lat. W rzeczywistości wyglądasz na sporo mniej. Nie zraziłam się tym i nadal chciałam cię poznać. Wkrótce zaczęłam szukać okazji. Nie mogłam zapomnieć kształtu twojej twarzy. Z dnia na dzień dojrzewała we mnie ciekawość, ale jeszcze bardziej chciałam, aby nasze spotkanie, do którego dążyłam ze wszystkich sił, potwierdziło mój zachwyt. A może po prostu zależało mi na odkryciu czegoś innego. Wtedy tego nie umiałam określić. Słuchał wyznań dziewczyny w milczeniu wpatrując się w delikatne zawirowania wody tańczącej wokół zielonkawych głazów. Zaczął przypominać sobie kiedy i gdzie ją widywał. W pamięci przywołał jej kusy strój i fantastycznie głęboki dekolt, z którym przyszła do redakcji zapytać o archiwalne numery pisma. Wtedy rozmawiał z nią po raz pierwszy. Wcześniej spotykał ją w parku jeżdżącą na rowerze. Lubił w czasie pracy chwilę posiedzieć w cieniu lip na ławce. Obserwował bieg zdarzeń i porządkował myśli. To go uspokajało i łagodziło stres. Wśród innych rowerzystek, które tam widywał, tylko ona pojawiała się systematycznie. Jakby na zawołanie. To właśnie w parku uświadomił sobie, że już mignęła mu kiedyś przed oczami, i że było to w sklepie z farbami. W parku odkrywał ją powoli. Za każdym razem była inna. Czasem dostrzegał tylko jej kształtne piersi. Innym razem modelową linię ud i pięknie spięty warkocz. Nigdy jednak nie patrzył jej prosto w oczy, jakby bał się, że może porysować wzrokiem tą ładną, nieskazitelnie dziewczęcą twarz. Podświadomie czuł też, że to doświadczenie mogłoby zmienić treść ich przypadkowych, jak się mu wtedy wydawało - kontaktów. Kiedy oswoił się już z sylwetką dziewczyny, ona nagle przestała się pojawiać. Ucieszył się nawet, bo zbytnio rozpraszała mu myśli. - Więc wszystko sobie dobrze zaplanowałaś? – zapytał po chwili. Nic nie było przypadkowe? Postanowiłaś mnie uwieść? Nie zaprzeczyła. – Zaplanowałam nawet intrygę, abyś zwrócił na mnie uwagę i popatrzył mi w oczy. Chciałam, aby na twojej twarzy pojawiło się pragnienie. Jeździłam codziennie do parku i czekałam, aż się pojawisz. Nie zawsze przychodziłeś. Wtedy czułam się jakbyś mnie oszukał. Przez miesiąc całe moje życie kręciło się tylko wokół ciebie. - Aż tak cię zaintrygowałem? - Bardzo – odpowiedziała patrząc mu prosto w oczy. – Znikałam z pustego domu prawie na cały dzień i jechałam do parku. Chciałam nawet spaść z roweru w twojej obecności, ale wydawało mi się to nazbyt teatralne. Poza tym mógłbyś nie zareagować. Dlatego porzuciłam ten zamiar. Dziewczyna mówiła płynnie. Jej wypowiedzi zdradzały wysoką kulturę języka. Czasem nawet miał wrażenie, że jest nieco starsza niż wynikało to z jej metryki, którą sprawdził kiedy wyszła z redakcji. Wtedy też zaproponował jej spotkanie w kawiarni. Zrobił to bez przekonania nie przypuszczając, że się zgodzi. Mylił się bardzo. Właśnie na to zaproszenie czekała. - Pięknie mówisz. Sporo musisz czytać? – próbował dowiedzieć się więcej o jej zainteresowaniach. – Mam…