Przygoda · 29 min czytania
"Młot na czarownice"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
"MŁOT NA CZAROWNICE"
by
Anna Waczko-Budzowska
FADE IN:
NAPISY NA CZARNYM TLE: „W 1487 ROKU ZOSTAJE WYDANA KSIĄŻKA „MŁOT NA CZAROWNICE” SPISANA PRZEZ DWÓCH DOMINIKANÓW NALEŻĄCYCH DO INKWIZYCJI. KSIĄŻKA WYJAŚNIA, ŻE MAGIA ISTNIEJE I UKAZUJE JAK ROZPOZNAWAĆ KOBIETY, KTÓRE SIĘ NIĄ POSŁUGUJĄ. OPISUJE TORTURY I SPOSOBY POZBYWANIA SIĘ WIEDŹM. CHOĆ NIE ZOSTAJE UZNANA PRZEZ KOŚCIÓŁ KATOLICKI, AŻ DO 1678 ROKU JEST W EUROPIE NAJPOPULARNIEJSZĄ KSIĄŻKĄ ZARAZ PO BIBLII.”
WNĘTRZE. DREWNIANA CHATKA. NOC. Czarnowłosa Marii budzi z niepokojem w głosie małą dziewczynkę. MARI Musimy wyruszać. Sześcioletnia blondynka o dużych szarych oczach – Vivien - powoli zwleka się z posłania na podłodze. Marii zdenerwowana pakuje szybko do lnianego worka po kolei wszystkie rzeczy ze starego drewnianego stołu. Drewniane miseczki, miedziany moździerz, świecę na podstawce. Z dziury pod deską podłogową wyciąga małą książkę, otrzepuje ją szybko z ziemi i pakuje do kieszeni ukrytej w kocu. Vivien odrywa ususzone zioła wiszące na drewnianym drągu i zawija je w szmatę. Widać, że chatka nie służy im od dawna, wygląda na niezamieszkałą.
PLENER. LAS. NOC. Między wielkimi starymi drzewami przedzierają się dobrze zbudowani mężczyźni niektórzy z pochodniami w ręku. Idą bardzo szybko, niektórzy mają do pasa przypięte noże. Przed nimi wyłania się stara drewniana chatka.
Część 22 / 4
WN. DREWNIANA CHATKA. NOC. Marii uchyla stare drzwi i z przerażenia otwiera szerzej oczy. Podbiega do córki, która pakuje do torby rozdrobnione zioła, chwyta ją za rękę. MARII Zostaw. Dziewczynka patrzy na matkę z niepokojem.
PL. LAS. NOC. Jeden z mężczyzn wychodzi przed resztę. PRZEŻARTY To tu. Mężczyźni otaczają chatkę. Dwóch (w tym Przeżarty) wyważa stare drzwi. Wchodzą do środka. Przeżarty wychodzi po chwili. Wściekły łamie kopniakiem barierkę przed chatką. PRZEŻARTY Nie ma jej. Nie mogła daleko uciec. Ogląda las mrużąc oczy. PRZEŻARTY Przeszukajmy las. Mężczyźni rozbiegają się po lesie. Przeżarty z obłędem w oczach chwyta pochodnię tęgiego mężczyzny i rzuca nią w chatę. Spróchniałe drewno szybko zajmuje ogień, łuna światła oświetla las dookoła, odbija się w oczach zadowolonego mężczyzny. Przerażona Marii leży z córką przy pniu dużego drzewa. Ciemnym płaszczem okrywa małą dziewczynkę. Łuna palonej chatki odbija się na twarzy kobiety, ukazując jej czoło zroszone potem. Marii zakrywa głowę kapturem i czeka nieruchomo.
PL. LAS. POPOŁUDNIE. Czarnowłosa kobieta z twarzą ukrytą w kapturze zgniło zielonego płaszcza przechodzi leśną dróżką trzymając małą dziewczynkę za rękę. Mijają przydrożne krzaki i wielkie stare drzewa. Siadają na zwalonym pniaku, dziewczynka żuje suszone mięso. Obie maja podkrążone oczy, na twarzach widać oznaki zmęczenia. VIVIEN Mamo...? Marii tężeje twarz. Zatrzymuje się nagle. MARII (Wskazując dziewczynce zioła rosnące za jej plecami) Spójrz. VIVIEN Szczurze ogonki! MARII (z wymuszonym uśmiechem) Mamy dziś szczęście. Zadowolona dziewczynka ucina łodyżki ziół. Marii zamyślona wpatruje się smutno w leśną dróżkę wiodącą w głąb lasu.
PL. LAS. WIECZÓR. Promienie gasnącego słońca oświetlają górzystą drogę. Marii ze śpiącą dziewczynką na rękach przystaje i spogląda z zadowoleniem na starą drewnianą chatkę „wyrastającą” spomiędzy drzew.
WN. MAŁA CHATKA. RANEK. Kobieta w małym garnuszku kruszy zioła. Dolewa do nich wody. Strużka dymu wypływa przez dziurę w dachu. Kobieta wyciąga z koca małą książeczkę i powoli zapisuje w niej kilka zdań. Przerywa na chwilę. Szuka dziewczynki wzrokiem.
PL. POTOK PRZY LASKU. DZIEŃ. Dziewczynka dotyka wydętego policzka wielkiej obślizgłej ropuchy. Ropucha odskakuje. Dziewczynka podchodzi do niej i jeszcze raz dotyka ją w policzek. Żaba odskakuje. Vivien ściąga brwi i siada koło ropuchy cały czas się w nią wpatrując. VIVIEN Mówiłam, nic ci nie zrobię. Nie wolno samemu biegać po lesie. Żaba rechocze. Odskakuje jeszcze dalej. VIVIEN Skakać też nie. Dziewczynka zauważa Marii stojącą niedaleko. Matka wyciąga do niej rękę. Mała podbiega i chwyta jej dłoń. Idą w stronę chatki.
WN. CHATKA. DZIEŃ. Marii ściąga z małego ognia garnuszek i stawia na podłodze. Bucha z niego para. Dziewczynka siedzi przed otwartą książeczką mamy i suchą gałązką udaje, że pisze. Marii zgniata w palcach jagody i wrzuca je do parującego wywaru. Substancja w nim zmienia kolor na bordowy, a kiedy Marii go miesza mieni się jasnym fioletem. MARII Pójdziemy dziś razem. Vivien otwiera szeroko oczy. Zaskoczona i zadowolona patrzy w garnuszek. Marii podaje go małej do wypicia. Dziewczynka posłusznie pije i krzywi się, kiedy dochodzi do niej smak. Na jej ustach zostają sino bordowe plamy. Kobieta wyciąga spod paleniska trochę popiołu, wciera w ręce i rozmazuje małej po twarzy.
Część 33 / 4
PL. ŚRODEK WIOSKI. ULICA KUPIECKA. DZIEŃ. Dziewczynka siedzi z sinymi ustami i ubrudzoną twarzą razem z mamą przy dróżce kupców. Marii oprócz płaszcza ma na głowie chustkę przykrytą kapturem, który całkowicie zakrywa włosy. Spod ubrania błyskają tylko od czasu do czasu jej brudne ręce. Przed nimi leży kocyk a na nim zioła i jagody zwinięte w duże zielone liście. Obok, co jakiś czas, przechodzą różni ludzie. W oddali widać porozstawianych sprzedawców, niektórzy mają swoje drewniane budki. Vivien ogląda ludzi przechodzących z wielkim zainteresowaniem. Marii klęczy ze spuszczoną głową…
PL. ŚRODEK WIOSKI. ULICA KUPIECKA. POPOŁUDNIE. Vivien rysuje patykiem po piasku. Co jakiś czas sięga do jednego z liści, który jest już prawie pusty. Reszta jagód leży tam gdzie leżała rano. Podchodzi do nich mężczyzna w średnim wieku w grubym płaszczu z rybami w sieci. Wydaje się miły.
KSIĄDZ (wyciągając jedną z ryb) Wymienicie się? Dziewczynka patrzy na niego wielkimi oczami. Marii nie rusza się. Dziewczynka spogląda na mamę. Marii rusza potakująco głową. Dziewczynka patrzy z uśmiechem na mężczyznę i kiwa kilka razy potakująco. Bierze rybę do rąk i rzuca ją na koc. Daje mężczyźnie w zamian jagody. KSIĄDZ Muszą się z wami oswoić. Dziewczynka patrzy na księdza z pytaniem w oczach. KSIĄDZ Mieszkańcy. Macie gdzie przenocować? Dziewczynka patrzy na mężczyznę. Powoli potakująco kiwa głową. Marii zaczyna zawijać koc. KSIĄDZ Dobrze… To dobrze. Ludzie, którzy sprzedawali jeszcze na ulicach zaczęli przypatrywać się temu spotkaniu z zainteresowaniem. Marii, już gotowa do drogi, wstała i skinęła głową w podzięce. Wyciągnęła do dziewczynki rękę. Vivien szybko ją pochwyciła i ruszyła za matką. Obracała się jeszcze, co jakiś czas w kierunku mężczyzny, który ciągle stał w tym samym miejscu i patrzył za oddalającą się parą niecodziennych przybyszów.
PL. PRZED CHATKĄ. NOC. Marii razem z małą Vivien siedzą przy ognisku i zachłannie „pochłaniają” kawałki ryby. VIVIEN To był dobry Pan, prawda…? Był dobry. Marii popatrzyła na córkę nie przerywając jedzenia ryby. MARII Jesteś za mała żeby zrozumieć. Vivien posmutniała. Patrzyła w ogień ze łzami w szarych oczkach. MARII Jutro zostajesz. VIVIEN Nie mamusiu. Nie zostawiaj mnie tu samej. Marii wstała z zaciętą twarzą, zalała ognisko wodą z garnuszka. Nie zwracając uwagi na małą poszła do chatki. Vivien zapłakana ruszyła za nią. VIVIEN Mamusiu...
WN. CHATKA. DZIEŃ. Mała Vivien już czysta, siedzi na podłodze. Wpatruje się ze skupieniem w salamandrę plamistą, która sunie powolnymi ruchami w kierunku dziury w drzwiach. Dziewczynka blokuje jej wyjście ręką. VIVIEN Nie możesz dziś tam pójść. Musisz zostać ze mną. Salamandra próbuje przejść przez rękę dziewczynki. Mała wsadza ją do garnka, z którego jaszczurka nie może się wydostać. VIVINEN To dla twojego dobra rozumiesz. Tam są źli ludzie. Oni zabili babcię rozumiesz. Nic nie rozumiesz!
PL. KUPIECKA ALEJKA. DZIEŃ. Brudna, umorusana popiołem Marii siedzi na kocu ze spuszczoną głową i wyciągniętymi rękami. Żebrze. Podchodzi do niej kobieta w chustce na głowie, biedna, wygłodzona. Chwyta Marii za ręce i próbuje zajrzeć jej w oczy. WYGŁODZONA Moja Babula jest chora. Potrzebna jej pomoc. Ona umiera. Proszę… Niech Pani się zlituje… Ja widziałam zioła. Marii wstaje, pakuje swoje rzeczy i odchodzi od Wygłodzonej. Szybkim krokiem opuszcza alejkę. Dziewczyna podbiega do niej i chwyta ją za rękę. WYGŁODZONA Jeżeli ona zginie zostanę sama. Nie mam nikogo. Proszę. Marii zacisnęła usta, popatrzyła jeszcze raz na kobietę. Złagodniała. Skinęła głową potakująco. Dała się poprowadzić w stronę domku Staruszki.
WN. CHATA STAREJ KOBIETY. PÓŹNE POPOŁUDNIE. Marii zaraz za Wygłodzoną wchodzi do drewnianej chatki. Tam, za wiszącymi szmatami, stoi przy leżącej staruszce jakiś mężczyzna. Marii cofa się nerwowo. Dziewczyna uspakaja ją gestami rąk. Marii od pokoju oddzielają wiszące obok drzwi szmaty. Wygłodzona podchodzi do mężczyzny. Ksiądz kończy modlitwę, zarysowuje rękami znak krzyża nad głową staruszki. Kłania się Wygłodzonej i wychodzi. Kiedy przechodzi obok szmat, zauważa Marii. Patrzą na siebie, ona z lękiem, on zafascynowany i zaciekawiony. Marii zaciska ręce na płaszczu. Ksiądz wychodzi z chatki. Marii ogląda staruszkę, patrzy jej głęboko w oczy. Staruszka pokazuje jej gdzie ją boli. Marii wyciera czoło starej kobiecie. W chatce jest pełno dymu od zapalonej gałązki ziela. Zmęczona Marii daje Babuli zioła do wypicia. Staruszka tak jak Marii ma na czole kropelki potu. Uśmiechają się zdawkowo do siebie. Marii spogląda przez dziury między deskami na zachodzące słońce.
Część 44 / 4
WN. CHATKA. RANEK. Marii budzi się w chustce na głowie i szacie z poprzedniego dnia. Siada na posłaniu. Vivien nie ma obok niej. Marii zakłada płaszcz. Wychodząc zauważa nieżywą jaszczurkę w garnku.
PL. PRZED CHATKĄ. RANEK. Przy palenisku, na którym smażyła się ryba, siedzi Vivien cała brudna. Chwyta w ręce popiół i wciera sobie w twarz. Marii patrzy na to z osłupieniem. Podchodzi do córki i przytula ją do siebie. Bierze na ręce i wchodzi do domku. PL. ALEJKA KUPIECKA. DZIEŃ. Marii trzyma małą za rękę i idzie w stronę końca alejki. Wszyscy patrzą na nie złowrogo. Marii zatrzymuje się widząc wzrok ludzi. Odwraca się, szukając ucieczki, ale drogę zachodzi jej Przeżarty. Jego ludzie otaczają ją. Marii ściska małą trochę za mocno. Dziewczynka piska dwa razy. Mieszkańcy tłoczą się wkoło. Ksiądz widząc to z daleka, podbiega do tłumu. KSIĄDZ (do przeżartego) Co się tutaj dzieje? PRZEŻARTY Ścigamy tę kobietę od kilkunastu dni. Zabiła w naszej wiosce kobietę i dziecko. To czarownica. Trzeba ją spalić. Przez gawiedź przebiegają oskarżycielskie szepty. KSIĄDZ Najpierw ją przesłuchamy. PRZEŻARTY Uważajcie na swoje dzieci, ona zjada ich serca. Tą dziewczynkę też trzyma, żeby ją pożreć. Przeżarty podchodzi do Marii, chwyta ją za rękę. Kobieta próbuje się wyrwać. Mężczyzna ściąga jej kaptur z głowy i zrywa chustkę z włosów. Przez zebranych przechodzi westchnienie i jęki strachu. Jej długie czarne włosy rozkręcają się i rosną w oczach. Włosy czarne jak smoła. Mała blondyneczka na jej rękach patrzy na ludzi zlękniona. PRZEŻARTY Widzicie, to nie jest jej córka. Ludzie wokół zaczynają podnosić głos. Ksiądz patrzy na kobietę ze strachem. MARII (Marii kręci głową) To nieprawda! To moja córka! Moja córka. Czemu mi to robisz? Zwraca się do Przeżartego. Zlęknione matki chwytają w objęcia dzieci patrząc złowrogo na czarnowłosą kobietę. Mężczyźni zacieśniają krąg wokół Marii. KSIĄDZ (podnosząc rękę, zatrzymując tłum) Musimy ją przesłuchać.
WN. CELA. DZIEŃ. Ksiądz siada przy drewnianym stole. Naprzeciwko dwóch osiłków prowadzi Marii do krzesła. KSIĄDZ Jak się nazywasz? MARII Marii … KSIĄDZ Chyba wiesz, dlaczego się tutaj znalazłaś. MARII Jestem niewinna. KSIĄDZ Zobaczymy… Czy to prawda, że zabiłaś kobietę i jej dziecko? MARII Próbowałam jej pomóc. Umarła przy porodzie, nie z mojej winy. KSIĄDZ Próbowałaś jej pomóc? Jak? MARII Znam się na ziołach. KSIĄDZ Sądzisz, że masz władzę nad życiem i śmiercią? W pokoju panuje cisza. Marii patrzy na swoje zniszczone buty. KSIĄDZ Czy jesteś czarownicą? MARII Nie! KSIĄDZ Czy paktowałaś z diabłem? MARII (rozpaczliwie) Nie. KSIĄDZ Czy to szatan daje ci moc i szepce do ucha rozkazy? MARII Nie!!! KSIĄDZ Jeśli kłamiesz spłoniesz na stosie. MARI Rozpaczliwie Nieee… KSIĄDZ Przysięgnij, zatem na krzyż. Kobieta klęka i całuje stopy Ukrzyżowanego Chrystusa. MARI Przysięgam. KSIĄDZ Masz szczęście, że nie złapała cię Inkwizycja.
WN. CELA. DZIEŃ. Vivien siedzi na kamiennym posłaniu. Łzy spływają jej po policzkach. Drzwi celi się otwierają, staje w nich Ksiądz. Mężczyzna zamyka za sobą drzwi i staje przy dziewczynce. Głaszcze małą po jasnych włoskach, dziecko powoli się uspakaja. VIVIEN Ty jesteś dobry prawda? KSIĄDZ (po chwili zastanowienia) Tak. VIVIEN Mama miała racje. To przeze mnie ją złapali. KSIĄDZ Dlaczego tak sądzisz? VIVIEN Mama mówiła, że ci źli ludzie nas gonią, że musimy się ukryć. KSIĄDZ Jacy źli ludzie? VIVIEN Złapali przeze mnie mamę. Źli ludzie. Ale ty jesteś dobry tak? Jesteś dobry? KSIĄDZ Uspokój się dziecko. Powiedz, pamiętasz, czemu uciekacie? VIVIEN Mamusia pomagała wszystkim, żeby byli zdrowi. Ja byłam przy tym, moja mama nic nie zrobiła. Nie zdążyła pomóc tej pani. Ta Pani umarła i jej dzieciątko. Umarło. KSIĄDZ Czy twoja mama spotykała się z innymi kobietami, które pomagały ludziom? VIVIEN Nie wiem. KSIĄDZ Czy znasz inne kobiety, które leczą ludzi? Vivien pokręciła głową. KSIĄDZ Gdzie spędzałyście z mamą ostatnie noce? VIVIEN W takim starym domku. Przy lesie. KSIĄDZ Nikt tam nie mieszkał? VIVIEN Tylko pająki. Cisza. Ksiądz wpatruje się w dziewczynkę. VIVIEN Kiedy wróci mamusia? KSIĄDZ Tego jeszcze nie wiem.
PL. PRZED CHATKĄ BABULI. DZIEŃ. Ksiądz puka do drzwi chatki. Otwiera mu zaniepokojona staruszka. STARUSZKA Szczęść Boże. Proszę.
WN. CHATKA BABULI. DZIEŃ Ksiądz przechodzi obok szmat wiszących przy drzwiach, zatrzymując przez chwilę na nich wzrok. Staruszka siada powoli na łóżku. Na półeczce obok leżą pozostałości po palonych ziołach. Ksiądz je zauważa. STARUSZKA (patrząc za jego wzrokiem) Ona nie jest czarownicą proszę księdza. To dobra kobieta. Uratowała mi życie. Ksiądz siedzi nieruchomo z zamyśloną miną. Podnosi wzrok na babulę. KSIĄDZ Nie sądzę żeby nią rzeczywiście była. Babula patrzy na niego uważnie. STARUSZKA Trochę mi ją przypomina, tylko jest o wiele smutniejsza. KSIĄDZ Tego się boję. Nie pozwolę na to, aby kolejna…