Biografia · 6 min czytania
Mnóstwo powodów czy raczej wymówek?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cześć, jestem Łukasz. Co tu robię? Przyszedłem, ponieważ chcę wygrać walkę nim się zacznie. Chcę… pokonać nałóg nim on pokona mnie. Nie mam jeszcze na koncie żadnych historii jakie przydarzyły się Wam. Nie doświadczyłem tego co Wy. Nie sprowadziłem na siebie jeszcze żadnego gówna. Nie zaniedbuję pracy, domu czy innych obowiązków. Zapewne dalece mi jeszcze do stoczenia się tak nisko jak to niektórym się zdarzyło. Jednak tu jestem. Czemu? Bo czuję, że coraz częściej przegrywam, coraz częściej sięgam po alkohol. A bo to piąteczek, a bo to w sumie jutro niedziela więc czemu nie, a bo to meczyk bądź film czy to do serialu czy dokumenty jakiegoś. A bo to impreza, spotkanie z kolegami czy przypadkowe z dawno nie widzianym przyjacielem. A bo jutro pracuję zdalnie więc się wyśpię, a bo to w sumie w tym tygodniu raz jadę do biura to szkoda ze znajomymi gdzieś nie skoczyć. A bo to koniec lata to bulwary a zaraz początek zimy to jakiś pub czy klub. A bo ktoś stawia albo ja komuś wiszę. A bo mam smaka, a to… Człowiek szuka coraz więcej powodów, usprawiedliwień, wymówek. Dziś był ciężki dzień w pracy, dziś się wkurzyłem i musze odreagować bądź odwrotnie, dziś było rewelacyjnie i chcę to uczcić. Dziś dała mi kosza, a dziś się umówiła. Bo są urodziny moje, znajomego i tej słynnej Ani. Bo nie wypada odmówić, do tak karze obyczaj, bo tak każdy robi. Bo dziś się widzę z tym a jutro z owym. Bo wczoraj też się z kimś widziałem a przedwczoraj się nudziłem. Bo jest gorąco to dla ochłody a za pół roku będzie zimno to cos mocniejszego dla rozgrzewki. Tutaj dla kurażu a tam ze wstydu, najlepiej samemu. Tutaj aby odważyć się coś powiedzie czy zaśpiewać, a tam aby zapomnieć, aby szybciej czas zleciał i człowiek był już w domu. Wczoraj było święto a jutro stypa. Dziś dostałem awans a jutro odszedł kolega. Czasami próbuję, próbuję przestać, wyjść z nałogu. Kiedy myślę sobie, zrobię rundkę po osiedlu zamiast raczyć się przed telewizorem. A gdy wracam… no przecież tyle kalorii spaliłem. Te dwa czy trzy piwka nie zaszkodzą. Dziś dla zdrowia z pracy wróciłem pieszo. Uff jak się zmęczyłem i zgrzałem. No zasłużyłem. Jakoś mało dziś zjadłem, głodny nie jestem. Co to taki drink czy jedno piwko. No przecież od wielu dni kładę się spać z deficytem. Co mi szkodzi jedno na weekendzie… tylko jedno… może dwa… góra cztery… a rano budzi się człowiek po ośmiu czy dwunastu. Są nawet takie dni i tygodnie gdy się powstrzymuję. Jestem z tego powodu dumny. Jestem z siebie dumny, że każdego dnia kładę się spać zmęczony. Ale nie zmęczony z przepicia a przepracowania. Bo poszedłem na spacer i do kina, bo odwiedziłem rodziców czy spotkałem się z bratem. Bo pomogłem sąsiadce wynieść śmieci i przytrzymałem komuś drzwi. Bo obejrzałem film i poczytałem książkę. Bo miałem czas poćwiczyć i medytować. Pogadać z kimś i zająć się swoim hobby. Bo dowiedziałem się czegoś nowego a później posprzątałem cały dom. Bo szukałem…