Hobby · 21 min czytania
Moc Saiyańskiego boga 01
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Opowiadanko powstało w założeniu, że w świecie DB istnieje coś takiego jak Sieć Internetowa... Nawet jeśli pan Toriyama nie wprowadził czegoś takiego do swojej sagi, to ja oficjalnie to robię!^^ Akcja zaczyna się parę dni przed powrotem Alex do rodzinnych stron. Akademik, internat, te rzeczy. Program, którego używają bohaterowie, to jakieś połączenie gadu-gadu i poczty internetowej... Miłej lekturki^^
***
Cisza. Zmrok. Ciemność. I jeszcze raz cisza. Ciche buczenie włączonego komputera. Nagle dębowe drzwi rozleciały się na drobne drzazgi pod wpływem siły czyjejś pięści. Największe fragmenty połamanych desek poupadały z głośnym hukiem na skrzypiącą podłogę. I znów hałas, i znów bałagan - wystarczyło, aby do pomieszczenia wkroczyła jedna osóbka... - Jasny gwint! Ciągle zapominam kluczy! - przez pozostałości drzwi do pokoju weszła zlana potem Alex. - Ech, znowu muszę dzwonić do Vegety, żeby przysłał kasę na naprawy! Trzeci raz w tym tygodniu! Zwariować można! Opadła ze zmęczenia na łóżko. Dotychczas nienagannie gładka pościel teraz wyglądała o wiele gorzej. Alex włączyła płytkę jakiegoś punkrockowego zespołu (^^), wyciągnęła spod łóżka gruby jak cegła, pospolity romans i wygodnie się położyła, zagłębiając się w lekturze. Jak zwykle o tej porze była sama w pokoju. Jej szkolna przyjaciółka Carole, z którą chodziła również do klasy, pewnie znowu pobiegła na randkę z jej kolejnym chłopakiem, i pewnie znowu wróci późną nocą. Ostatnio wróciła o 3 nad ranem i koniecznie musiała obudzić powiernicę swoich najgłębszych tajemnic, która wtedy smacznie chrapała, żeby podzielić się z nią wszystkimi szczegółami tamtej upojnej nocy. Alex była już przyzwyczajona do wczesnych pobudek - znosiła je od trzech lat, odkąd chodzi z Carole do klasy. "Całe szczęście, że w piątek nareszcie kończy się szkoła! Wreszcie wrócę do domu!" - pomyślała, patrząc w odległy monitor komputera. Mieszka w internacie już od 10 lat, prawie nie utrzymując kontaktu z bliskimi. Jedynie telefony od Vegety oraz maile i pocztówki od Trunksa i Gotena dawały jej jako takie pojęcie, co dzieje się "tam", w domu. Tęskniła już za swoją przybraną rodziną... Przed jej oczyma mignęły jej dawne zabawy z Trunksem i Gotenem, treningi z Vegetą, dalekie podróże wehikułem czasu z Bulmą... Pamięta te wszystkie dziecinne przygody, które przyżywała razem z przyjaciółmi. Bardzo chciałaby wrócić do tego wszystkiego... Z głębokiego zamyślenia wyrwał ją krótki dźwięk oznaczający przyjście nowej wiadomości na adres Alex. Spojrzała na ekran. W dolnym prawym rogu migała żółta koperta. To Trunks! Alex zerwała się z łóżka, cisnęła w kąt romansidło, usiadła za klawiaturą i kliknęła w żółtą karteczkę.
TRUNKS: Heja Alex! Co tam u ciebie? U nas wszystko w porządku. Dziś skończył się rok szkolny i za godzinkę będzie niezła impreza! Gotchi ma na oku jakąś laskę, chcę pomóc mu jakoś ją poderwać... O ile wiem, u was szkoła kończy się dopiero w piątek. To prawda? Przyjedź wreszcie! Tyle lat cię nie widziałem! Pewnie strasznie się zmieniłaś, już nie jesteś tą małą dziewczynką, która rozbeczała się na widok mojego ojca...;) Pamietasz, mała?:) Czekam, aż odpiszesz. Narka! Trunks PS. Krilan kupił sobie kompa. Chyba pozazdrościł ojcu...;) Teraz godzinami siedzi przed monitorem i przegląda stronki erotyczne!!!
Alex uśmiechnęła się. Krilan zawsze był niezłym ziółkiem. Kiedyś zastanawiała się, co Osiemnastka widzi w takim maluchu bez nosa... Do tego podobno kiedyś był całkowicie łysy... "Ech... Oboje mają doskonałe gusty..." Wybrała opcję "Odpowiedz" i napisała:
ALEX: Hi Trunks! Już nie mogę się doczekać piątku! Nareszcie się zobaczymy! Szkoda tylko, że muszę zrezygnować z wieczornej dyskoteki, bo akurat wtedy mam pociąg... Ale obiecaj mi, że kiedy już tam u was będę, zrobimy megaimprę! Chętnie się wyszaleję po męczącym roku nauki i treningu. Będę u was w piątek koło ósmej. Czekajcie na mnie na stacji! Całuję :* Pozdrów Gotchiego:* Alex PS. Przekaż Cioci, że bardzo za nią tęsknię. A Vegeta niech spodziewa się telefonu!
"Zadzwonię jutro. Teraz pewnie cała czwórka siedzi przed telewizorem i ogląda jakiś durny teleturniej. Nie będę przeszkadzać..." Kliknęła na "Wyślij" i po chwili "Wiadomość została wysłana". Z nudów zaczęła przeglądać pliki w swoim folderze. Umyślnie lub zupełnie podświadomie trafiła na zeskanowane zdjęcie dokładnie sprzed 10 lat. To było tuż przed jej wyjazdem do Satan City. W centrum stacji kolejowej stała siedmioletnia Alex z wielką torbą podróżną, 10-letni Trunks i 9-letni Goten. Wszyscy troje byli promiennie uśmiechnięci. Za nimi stał Vegeta, jak zwykle dumny z siebie, Bulma z prawie niewidocznymi dwiema łzami w oczach, ale mimo to uśmiechnięta, Chichi, trzymająca w rękach małe zawiniątko, Goku z wyszczerzonymi zębami oraz przytuleni do siebie Gohan i Videl. Niemowlę w rękach Chichi było teraz prawie dorosłą 10-letnią dziewczynką. Miała na imię Lavenda, ale wszyscy mówią na nią Lav. Alex dowiedziała się z listów Gotena, jak wygląda i co ma w zwyczajach, ale pozna ją dopiero w piątek. Tak samo tę drugą dziewczynkę, Brę. To mała siostrzyczka Trunksa, ma osiem lat i podobno strasznie wchodzi na głowę Vegecie. Tak jak ona w przeszłości. Gohan i Videl również mieli córkę: Pan. Mała podobno okropnie tam wariuje i włazi na głowę każdemu, byle tylko zechciał się z nią pobawić. I podobno ma wielki talent do walki i wykazuje się ogromną determinacją. Ponownie zabrzmiał krótki sygnał z głośników komputera i w rogu monitora znów pojawiła się migająca koperta. Widocznie Trunks cały czas czekał na jej odpowiedź, pomyślała. Odczytała wiadomość.
Część 22 / 2
TRUNKS: Nie uwierzysz: ojciec za tobą tęskni!;) Cały czas sterczy z Brą na plecach w drzwiach mojego pokoju i pyta, co piszesz. Działa już mamie na nerwy. Prawdę mówiąc, mnie też! Gotchi i Lav przesyłają buziaki:*:*:* Do piątku. Będziemy czekać! :* Trunks PS. Wątpię, czy wyciągniemy Krilana sprzed komputera... -_-'
"Jak nie wyciągniecie, to pożegna się ze swoimi świeżo wyhodowanymi włosami..." Ledwo Alex zdążyła przeczytać wiadomość od Trunksa, do pokoju wkroczyła niezbyt zadowolona z siebie Carole. Zapachniało drogimi perfumami. Lekko zdziwionym wzrokiem spojrzała na połamane deski, które do niedawna były drzwiami. - Znowu rozwaliłaś drzwi? Kiedy w końcu zaczniesz nosić ze sobą klucze? - spytała. Nie czekając na odpowiedź sięgnęła po wazon z wodą ze stolika i włożyła do niego przyniesione ze sobą kwiaty. - U kogo dziś byłaś? - zapytała Alex, wciąż wpatrując się w monitor. - U Freda, tego z czwartej klasy. Sądziłam, że jest fajny, ale to totalny niewypał. Nie ma poczucia humoru i nie chciał rozmawiać ze mną o kosmetykach... - drobna blondynka położyła wazon i swoją torebkę na szafce nocnej. Potem położyła ręce na ramionach przyjaciółki i spojrzała w ekran komputera. - Ten twój Trunks... Fajny? Alex popatrzyła na nią z uśmiechem. - Nawet nie wiesz, jak bardzo... - To twój chłopak? Twarz Alex spoważniała. - Przyjaciel. Ale zajęty. Powiedziała tak tylko dlatego, żeby Carole odczepiła się od Trunksa. Nie chciała, by się nim zainteresowała. - A ten "Gotchi"? - Wolny. Jeśli chcesz, mogę cię z nim poznać. Lubi rozmowy o kosmetykach! - Uuuuu... Chętnie go poznam. Mogę do was przyjechać na jakiś czas w wakacje? - spytała Carole z nadzieją w głosie. - Jasne, zapraszam! Goten jest naprawdę fajny, spodoba ci się! Dziewczyny plotkowały o chłopakach aż do późnej nocy, kiedy do pokoju wpadła zdenerwowana sprzątaczka i przypomniała im o ciszy nocnej. Wyłamane drzwi pominęła brakiem komentarza.
***
Po niekończących się godzinach wyczekiwania, umilonych kilkoma mailami od przyjaciół i jedną rozmową z Vegetą, wreszcie nadszedł ten ważny piątek. Wróciwszy z popołudniowego treningu, Alex z nerwów nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu. Została jeszcze tylko jedna godzinka, która i tak wydawała się wiecznością. Alex postanowiła wysłać ostatnią wiadomość do Trunksa:
ALEX: Do zobaczenia za godzinę! Całuski:*:*:*
Zaraz po wysłaniu, wyłączyła komputer, chwyciła swoją sportową torbę i trzasnęła świeżo wstawionymi, nowymi drzwiami, które niebezpiecznie zadrgały. Pokój pozostawiła opiece Carole, która w tej chwili bawiła się wraz z innymi na zabawie pożegnalnej. Alex nie było niczego żal: czekało ją coś lepszego niż tańce. Ruszyła raźnym krokiem na dworzec i już po 20 minutach siedziała w pustym przedziale ze słuchawkami walkmana w uszach, patrząc rozmarzonym wzrokiem na oddalające się budynki satan City. Podróż zapowiadała się całkiem przyjemnie. Niestety, do czasu.
Właśnie patrzyła na mijane jezioro i rozmyślała, jak bardzo mogło zmienić się jej rodzinne miasteczko, gdy jej uwagę przykuł jasny blask na pobliskim wzgórzu. Najpierw była to mała, czerwona plamka, która później mocno rozbłysła i zaczęła się powoli powiększać... Jednoczeście poczuła czyjąś silną - mało powiedziane - potężną moc w pobliżu. W świadomości Alex zamigotała czerwona lampka ostrzegawcza. Przecież to fala uderzeniowa! Teraz poczuła prawdziwy niepokój. Czerwony promień sunął z zawrotną prędkością w stronę pociągu, tak szybko, że nawet nie zdążyła zareagować... Rozległ się przerażający odgłos potężnego wybuchu i pociąg uległ strasznemu wstrząsowi. Szyby w oknach wagonów rozbiły się w drobny pył. Promień, na szczęście, uderzył w odcinek torów, gdzie jeszcze przed sekundą znajdował się ostatni wagon. Wśród pasażerów wybuchła panika. Wszyscy myśleli o jakimś trzęsieniu ziemi. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało. Pociąg zatrzymał się, bo spodziewano się usterek technicznych, ale zaraz potem ruszył w drogę, kiedy niczego takiego nie wykryto. Alex była niespokojna. Tę falę uderzeniową mógł wywołać tylko naprawdę potężny wojownik. To właśnie jego energię wyczuła jeszcze przed chwilą. Chciała go namierzyć, ale na wzgórzu nie wyczuwała już żadnego impulsu. Widocznie sprawca całego zamieszania po prostu uciekł. Ale dlaczego? W każdym razie ten ktoś był bardzo silny, tak potężny, że mocą mógłby dorównać któremuś z saiyańskich wojowników... Nękana tymi okropnymi myślami nie zauważyła, jak pociąg kilkadziesiąt minut później dojechał do stacji, na której zgromadził się już całkiem spory tłumek. Nieco pocieszona myślą, że już za chwilę po raz pierwszy od dłuższego czasu spotka się ze swoimi bliskimi, zarzuciła ciężką torbę na ramię i z uśmiechem wyszła na peron. Przez peron główny biegło kilku przestraszonych kolejarzy w schludnych niebieskich mundurkach i czapeczkach, pokazując sobie powybijane szyby pociągu i lekko wgniecioną ścianę…