Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 6 min czytania

Modlitwa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mały, wiejski kościółek na niewielkim wzniesieniu, tuż obok cmentarz.Dżdżysto i mgliście,pora wieczorna. Jesień. Roztańczone jeszcze wczoraj na wietrze liście,leżą poprzylepiane do mokrego asfaltu.Cisza,bezruch. Tylko spadające krople deszczu i leniwie snująca się tuż nad grobami mgła ożywiają ponurą scenerię. Wypaliło się wesołe lato, przyszła pora smutku i zadumy, pełna melancholii i depresji.Dookoła świat zapłakany deszczem. Czy to z tęsknoty za promieniami słońca? A może ze strachu przed nadchodzącą zimą?.Jesień-ulubiona pora samobójców.Być może matka Ziemia szlocha za tymi, którzy gasną wypaleni, smuci się razem z tymi, co odchodzą zasmuceni, marznie z tymi, co zastygli,czeka na lepsze jutro z tymi, co dwa metry pod ziemią. Ciszę przerwały kroki.Jakaś przygarbiona postać zbliżała się do kutej z żelaza bramy, oddzielającej świat żywych od świata leżących na cmentarzu trupów.Postać szła wolno, powłócząc nogami.Choć nadchodziła od strony żyjących, zdawała się być nieżywa.Czyżby wracała ze spaceru?Jakim cudem udało się jej opuścić mury cmentarza?W dodatku było za wcześnie na porę duchów! Brama cmentarza uchyliła się ze zgrzytem.Postać przekroczyła jedną nogą granice światów i zamarła bez ruchu, jakby wahając się pojść naprzód.Towarzysz Ziemi księżyc wyjrzał na chwilę zza chmur. Blady, być może przerażony, oświetlił przez moment postać.Mężczyzna, na oko po trzydziestce, rozejrzał się trwożnie dookoła po czym zrobił kolejny krok, i kolejny, i kolejny. Księżyc schował się niepewnie za chmury, zaniepokojony. Trudno było stwierdzić, do którego ze światów należy postać.Mężczyzna zdawał się być na granicy żywych i umarłych. Nastała ciemność.Kroki zbliżały się do kościoła.Gotyckie drzwi zajęczały zardzewiałymi zawiasami.Świątyni nie zamykano na klucz, bo proboszcz uznał, że Dom Boży powinien stać otworem przed wiernymi całą dobę, a ze względu na ubogie wyposażenie, nie ma co się obawiać kradzieży.Mężczyzna wszedł do środka i delikatnie zamknął za sobą wrota kościoła. Chwilę stał nasłuchując ciszy. Błysło światełko zapałki i rozświetliło ciemność.Zaskoczony Jezus spoglądał z góry, wisząc na krzyżu w przedsionku kościoła.Mężczyzna sięgnął ręką do metalowego naczynia ze święconą wodą. Zanurzył delikatnie palce po czym przeżegnał się z namaszczeniem.Zapałka wypaliła się. Drugi błysk.Postać ruszyła w głąb świątyni, powoli,bacząc na delikatny promyk zapałki. Nim dotarł do ołtarza, światełko zgasło. Pstryknął kolejny raz. Podszedł do gromnicy przy ołtarzu i oddał jej światło zapałki .Świeca leniwie rozpalała się skwiercząc i przygasając co chwila.W końcu obudziła się na dobre i rzuciła nieco światła na tajemniczą postać i wnętrze kościoła.Figury świętych patrzyły zdziwione z ołtarza.Mężczyzna przyklęknął i kolejny raz przeżegnał się. -Wybacz mi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Modlitwa — czytnik · opowiadania