Podróże · 1 min czytania
Modlitwa konia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Modlitwa konia
Słońce wstało, przez ciężkie chmur firany na ziemię spojrzało. Pomyślało o niczem, zadumało się chwilę, ziewnęło. Mgły nad łąkami, liście zimne, pożółkłe, rosą zwilżone. Pola puste, łąki bezkwietne pierwszą szarugą zmierzwione.
Tu stóg samotny, tam wierzby kępami niczym wiedźmy siedzą. W ten brzask jesienny cicho szepczą, o czymś ważnym wiedzą. Środkiem świata, drogą krętą, koń wędruje wóz za sobą ciągnąc Z boku, chyłkiem pies drobi , mały, żółty, to dysząc