Fantasy · 8 min czytania
“Modo ime Fojviom…”
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
“Modo ime Fojviom…”
Byli na wakacjach, a przynajmniej oboje usiłowali to sobie wmówić. Ich małżeństwo nie układało się najszczęśliwiej. Coraz rzadziej mieli sobie coś do powiedzenia. Spacerowali właśnie wąskimi uliczkami miasta, gdy nagły, krótki błysk przyciągnął jej uwagę. Pociągnęła mężczyznę za rękę i zbliżyła się do wystawy małego sklepiku z zakurzonymi oknami. Srebrny medalionik zupełnie nie pasował pod względem wartości do innych wystawionych na sprzedaż przedmiotów. Po dłuższej wymianie zdań, zdołała namówić towarzysza, by weszli do środka sklepu.
- Pamiętaj, najdroższa... - Nigdy nie zapomnę! Już na zawsze razem..? – zacisnęła palce na podarunku i popatrzyła z szaloną nadzieją na swego kochanka. - Na zawsze... – odpowiedział ciepło, przygarniając ją do siebie i zamykając w kręgu ramion.
W słabo oświetlonym pomieszczeniu było prawie pusto. Jedyną osobą zajmującą przestrzeń przy regale z książkami była dziewczyna o śniadej karnacji, ospale coś piłując pilniczkiem do paznokci. - Przepraszam, czy... – zapytała ładna, niewysoka kobieta gdy tylko przestąpiła próg. Dziewczyna pokręciła przecząco głową i łamaną angielszczyzną odparła - Przyjdzie dziadek, ja tu tylko sprzątam. Czekali więc cierpliwie, przez około 10 minut, przyglądając się z daleka różnym dziwnym przedmiotom wystawionym na sprzedaż.. - Andrzej, nie brudź się, zostaw to... – zagryzła niespokojnie wargi. Nie wiedziała czemu, ale miała “motylki” w brzuchu. Mężczyzna o krótkich, jasnych włosach i gładkich policzkach oglądał z ciekawością szklaną kulę wyjętą z dna głębokiego kufra. - Hej! Sama mnie tu zaciągnęłaś! - Ale nie po to, byś się brudził! - Przecież tu... – chciał odwarknąć, lecz w tym momencie z zaplecza wyszedł właściciel, zgarbiony, siwowłosy staruszek.
Część 22 / 2
- ...nawet, gdybym była grubą chłopką ze śladami po ospie? - Będę cię kochał nawet, gdybyś była pozbawiona wszystkich włosów, a zęby miałabyś przegniłe, moja najsłodsza – roześmiał się lekko, gładząc czule jej rozpuszczone na poduszce włosy. - Ale.... Zdecydowanym ruchem uniósł jej podbródek tak, by patrzyła mu prosto w oczy. - To wszystko nie ma znaczenia. Kocham cię ponad...
- Ile kosztuje tamto świecidełko? – zapytał mężczyzna, palcem wskazując na wystawę. Garbaty sprzedawca patrzył na kobietę wzrokiem, który przewiercał ją na wylot. Czuła jak drżą jej kolana, choć nie wiedziała właściwie czemu. Staruszek, nie odwracając jasnoniebieskich oczu od kobiety, wymienił cichym głosem cenę medalika. Mężczyzna zaklął pod nosem i ruszył do wyjścia. - Chodź Dorota, to jest śmiesznie wysoka cena jak za takie... - Andrzej – przerwała mu twardo, dziwiąc się sobie jeszcze bardziej – Ja MUSZĘ to mieć... Stanął w drzwiach, lekko zbity z tropu. - Co..? - Po prostu muszę... Kup mi, proszę – poprosiła łagodniej, lecz wciąż z tym samym naciskiem. Z trudem się przełamała i spojrzała na męża. - Proszę...
- Boję się... a jeśli... - Czas i przestrzeń nie mają dla mnie znaczenia. Będziemy RAZEM. - Ale to tak niebezpieczne..! - Jedyne niebezpieczeństwo widzę w tym, że możemy się długo nie zobaczyć, najdroższa... Świat jest wielki, a oś czasu jeszcze większa... Ale wierzę, że siła naszej miłości nas połączy ponownie... - Ale twoja dusza...
Obudziła się w środku nocy zlana potem, serce dudniło jej niemiłosiernie. Śniła... śniła o uczuciu tak wielkim, tak wszechogarniającym cieple, że zatęskniła doń już w momencie otwarcia oczu. Popatrzyła na ściskany w ręku medalionik. Czuła drobinki piasku na palcach. Dotychczas nie dało się otworzyć medalionu, ale…