Inne · 2 min czytania
Moher
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Skrzyp żaluzji zapowiadał moherowe nadejście ciekawości. Stare plastikowe zjazdy od dawna chyliły się ku końcowi spruchnialym trzaskiem, nie będąc oszczędzane ani przez jeden dzień. To wiadome, że siwa postać w pieleszach własnego samo destruktywnego świata czuła się tak... Tak... Nie wiadomo do końca jak bo ani ciepłem, ani bezpieczeństwem nie można nazwać ułożonych sterylnie filiżanek za szkłem, czy wytrzepanego dywanika z kocich włosów, równie starych i siwych, co pamięć po wylenialym towarzyszu - bo jak można przyjacielem nazwać bezduchowego ssaka? Ułożone niemal pod linijkę botki oczekują wnuków, dzieci,sąsiadek...Kogokolwiek. Już nie zakurzone, dziś rano dokładnie odbrudzone i ułożone w tym samym układzie od lat. Oczy, spoglądające przez szczeble, by ujrzeć odpowiedź na oddźwięk otoczenia, nie straciły żadnego blasku, tylko