Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

polityka · 6 min czytania

Mój dziadek miał pecha

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mój dziadek miał pecha. Urodził się w 1904 roku, na dziesięć lat przed wybuchem wojny światowej, w czasach względnego dobrobytu. Starzy ludzie później długo wspominali, że za cara było dobrze. Jest to jak najbardziej uzasadnione historycznie. W Europie panowało przeświadczenie, że wynaleziono najlepszy system rządów, stabilny, stwarzający warunki do rozwoju. Były to czasy pierwszej globalizacji i nieznanego wcześniej postępu, czasy odkryć naukowych, rewolucji przemysłowej i niespotykanego dotychczas wzrostu demograficznego, czasy Europy eksploatującej zamorskie kolonie. Stabilizacja, która nastąpiła po wojnach napoleońskich i konferencji w Wiedniu wydawała się trwać w najlepsze, nikt nie wierzył w wojnę między Niemcami i Anglosasami ze względu na chociażby olbrzymie obroty handlowe między nimi. Jednak systemy walą się często w sposób lawinowy i z pozoru bez uprzedzenia tak jak na przykład sowiecki komunizm w końcu lat osiemdziesiątych. Kiedy dziadek miał dziesięć lat rozpoczęła się pierwsza wojna światowa. Rozmiar tej katastrofy humanitarnej został zatarty w zbiorowej pamięci przez okropności drugiej wojny światowej, której lądowe epicentrum ponownie najbardziej dotknęło polskie ziemie. PKB z 1913 roku na ziemiach polskich zostało wyrównane dopiero w 1938 roku, na chwilę przed kolejną klęską. W międzyczasie nastąpiły epidemie grypy hiszpańskiej i tyfusu, wojna sowiecka, hiperinflacja, kryzys światowy i polsko-niemiecka wojna celna, wszystko w integrującym się po rozbiorach i prześladowaniach kraju. Kiedy zakończyła się wreszcie sowiecka okupacja i do władzy doszedł ten sukinsyn Gomułka, dopiero wtedy mój skołowany dziadek zaczął odczuwać poprawę ekonomiczną. Miał wtedy czterdzieści kilka lat i uważał narzekania za nieuzasadnione. Mało kto pamiętał jeszcze wtedy czas sprzed pierwszej wojny światowej, a jeżeli nawet, to był już bardzo stary i kierując się instynktem przetrwania nic nie mówił, żeby nie narazić się komunistycznemu reżimowi. Dziadek żył jeszcze ponad 30 lat i z optymizmem obserwował rozwój i poprawę jakości życia. Wyraźnie to pamiętam, chociaż miałem zaledwie dziewięć lat, kiedy zmarł w 1983 roku. W obecnej chwili jak najbardziej zasadne jest pytanie czy nie stoimy na progu podobnego pasma nieszczęść jaki ogarnął świat w pierwszej połowie XX wieku. Napięcie strukturalne, które pojawiło się między rosnącymi gospodarczo Chinami i relatywnie słabnącymi Stanami Zjednoczonymi doprowadziło do rozchwiania politycznego systemu światowego. Za nami jest już kryzys roku 2008, wojna na Ukrainie, osłabienie instytucji międzynarodowego bezpieczeństwa jakim jest NATO, zatrzymanie ekspansji UE – są to najprawdopodobniej dopiero zapowiedzi poważnych zmian. Trwająca pandemia Sars II ujawnia istniejące napięcia międzynarodowe widoczne już nawet dla przeciętnych konsumentów wiadomości w mediach. Historia toczy się wieloletnimi etapami względnej stabilizacji poprzedzielanymi

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%