Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Mój stróż, moja śmierć

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

15 czerwiec 2029 rok Na dworze świtało, lekki podmuch wiatru unosił nad ziemią piasek. Golimpus wyszedł z lnianego namiotu i spojrzał na otwarte morze z nadzieją, że ujrzy statek Uglipów. Przypatrywał się długo, dopóty, dopóki wszyscy się nie pobudzili. Klous, Margol, Trydias i Fantaras otoczyli go z pytającym wzrokiem. -Niestety przyjaciele,- Golimpus wiedział o czym myślą jego poddani, nie musiał nawet na nich patrzeć, aby to wiedzieć- satek Uglipów nie napływa- zmartwieni rycerze powrócili do swoich schronów. Golimpus miał niezwykłą umiejętność. Potrafił on bowiem usłyszeć i dostrzec przedmiot, bądź istotę, która jest niespostrzeżona dla zwykłego człowieka. Patrzał na morze z wielką nadzieją, że ktoś w końcu ich uratuje. Że ktoś odnajdzie ich, tych, którzy przeżyli...

12 marzec, 2009 rok

Spokojne było życie Notenkill i nic nie wskazywało na to, że stanie się nieszczęście. Ramienna, wówczas przy nadziei, krzątała się po kuchni i przygotowywała posiłek dla jej męża, który niebawem miał wrócić z pracy. Trochę roztrzęsiona spoglądała w okno. -O nie...- szepnęła, kiedy jej mąż całkiem pijany wchodził do domu. -Witaaaj kobieeto- ledwo trzymiąc się na nogach, Dunk ściągnął buty- Jak tam mój syn?- spytał, patrząc na brzuch Ramienny. Pogłaskał powietrze i wszedł do kuchni. Ramienna podążyła za nim- najadłem się w pracy- rzekł. -To może herbaty?- zaproponowała. -Nie chcę herbaty, chcę porządnej żony!- krzyknął. Ramienna przstraszona odskoczyła na bok- chcę młodej, pięknej, szczupłej żony!- spojrzał z pogardą na jej brzuch.- ty jesteś gruba! -Jestem w ciąży-odparła kobieta. -Milcz!- Dunk uderzył ją w twarz. Potem zaczął ją kopać po brzuchu. Bezbronna żona zwijała się z bólu, a zaraz po tym straciła przytomność. Obudziła się na łóżku szpitalnym i czuła, że wszystko ją boli. Przypomniała sobie o dziecku i zawołała pielęgniarkę. -Co z moim dzieckiem?- zpaytała przerażona. -Na szczęście nic mu nie ma- rzekła, a potem dodała- to cud, że żyje. Niech pani się uspokoi, jest pani w dobryn stanie, ale nie wolno się pani denerwować- po tych słowach odeszła. Ramienna odetchnęła i poczęła się zastanawiać, kto ją tutaj przyprowadził. W drzwiach sziptalnych zobaczyła swojego męża, trzeźwego i czystego. -Chcę cię przeprosić- powiedział. -To, co zrobiłeś, nie jest godne nawet przeprosin- odparła urażona kobieta.- Lepiej powiedz, kto mnie tu zabrał? -Właśnie chodzi o to, że nie wiem, bo byłem kompletnie pijany... *** -Widziała pani, kto mnie tu przyprowadził?- Ramienna spojrzała z niecierpliwością na pielęgniarkę, która wcześniej była w jej pokoju. Tak, widziałam-

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mój stróż, moja śmierć — czytnik · opowiadania