psychologia · 7 min czytania
Mój świat
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Krew na rękach
Odbicie w lustrze ukazuje przerażenie i strach. Biała koszula unurzana w czerwonej cieczy. W krwi! Dyszę ciężko i boję się odwrócić. Nie chcę wiedzieć co się stało. Nic nie chcę wiedzieć! Wbijam wzrok w podłogę i widzę błyszczące ostrze noża. Nieubłaganie nadchodzi niechciana decyzja, odwracam się, by spotkać nicość. Niczego ani nikogo nie widzę. Jak ślepiec szukam odrobiny światła w otaczającym zewsząd mroku. Zatapiam się w nim i rozpływam gnębiony przez niewyraźne wspomnienia.
Życie we mgle
Budzę się i mam nieodparte uczucie, że coś ważnego się stało. Umykające wspomnienia kołaczą się w głowie, przypominając i walcząc o pamięć.
– Wstawaj! – ostry głos wyrywa mnie z matni. – Zapijesz się kretynie.
Tym razem ton głosu jest nieco łagodniejszy. To mój ukochany Gienek próbuje przywrócić mnie do świata żywych.
– Weź, napij się. – Podaje butelkę z piwem, jakby zapomniał o tym, co chwilę wcześniej powiedział.
– Dzięki – odpowiadam i zamieram uderzony urywanym wspomnieniem.
Część 22 / 3
Siedzę na nagiej krzyczącej kobiecie i jak w amoku dźgam ją nożem. Zabiłem!?
– Nie najlepiej wyglądasz. Kiedy właściwie wróciłeś? Gdzie byłeś?
Pytania wbijały się we mnie, a ja nie znałem odpowiedzi. Nie znałem?
– Nie wiem. Chyba w naszej knajpce. – Intensywnie myślałem, a rozsadzający głowę ból nie pozwalał na myślenie. Może to i dobrze?
Pierwsza "miłość"
Każdego dnia dotykała mnie coraz śmielej, a ja nie umiałem odmówić. Bo i czego? Myślałem, że tak jest w każdym domu.
Zaczęło się niewinnie. Pocałunek w czoło, w usta, a później błądzące ręce matki, które znajdowały się pod moimi majtkami. Przypadkiem? Miałem tylko dziesięć lat.
Część 33 / 3
A ona mówiła jak mnie kocha, jakim jestem pięknym, młodym mężczyzną. Po każdej "przygodzie" wymiotowałem i płakałem. Jakże chciałem być dzieckiem, ale do czasów niewinności nie było powrotu. Mrok ogarniał duszę, nieznajdującą ukojenia w modlitwie i Bogu. To On mnie zdradził, zostawiając z samotną zdesperowaną matką.
Będąc nastolatkiem wiedziałem już, że Boga nie ma, a każdy jest kowalem swojego losu.
Wolność zabierająca wszystko
Ucieczka z domu, pierwszy chłopak, chwilowo uwolniły mnie z traumatycznego dzieciństwa. Miałem szesnaście lat i dojrzałego faceta. Pokazał czym jest prawdziwa, wyrafinowana miłość. Przekraczał kolejne granice, a ja z entuzjazmem realizowałem jego wizje.
Wolność, tak mi potrzebna, teraz stała otworem i pozwalała na realizację najbardziej zwariowanych pomysłów. Lubiłem przebierać się za kobiety i podrywać napalonych mężczyzn. Ich zdziwienie i obrzydzenie, gdy odkryli, że nie jestem kobietą, śmieszyły mnie. Nie mieli problemów ze zdradą, bez problemu oszukiwali żony. Udawali przykładnych ojców, ale jak trafili na mnie, to próbowali moralizować. Często nazywali mnie zboczeńcem.
Powszechnie akceptowane granice, zniknęły i już nigdy nie miały się pojawić. Wiedziałem, że moralność jest sztucznym tworem, a dobroć nie istnieje. Taniec z życiem rozpocząłem na dobre, bawiąc się i eksperymentując.
Skopanie zarzyganego i nawalonego żula przyszło…