Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Moja Nijakość...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nijakość przyszła z czasem.

Na początku byłam sama i mogłam wszystko. Byłam najbardziej sprawiedliwym sędzią, najbłyskotliwszym rozmówcą i najpłodniejszym pisarzem. Rodziłam setki dzieci, z których każde było idealne i wypielęgnowane. Każdy dzień witałam z radosnym oczekiwaniem i cichym uśmiechem pogardy w stosunku do maluczkich. Oni wszyscy byli tacy śmieszni…

Któregoś dnia przyszła ona. I już została. Podniosłam na chwilę wzrok znad czytanej właśnie książki, oczarowana i poruszona, a ona już tam była. Siedziała po turecku w kącie pokoju i, wpatrzona we mnie, uśmiechała się drwiąco, protekcjonalnie. Zlekceważyłam ją, bo co ona mogła wiedzieć?

Czasem ją widziałam, czasem omijałam wzrokiem. Nie lubiłam jej uśmieszku, więc wygodniej było nie patrzeć. Ratowałam resztki, coraz mocniej czując jej spojrzenie na karku. Patrzyła mi przez ramię, gdy w Internecie rozmawiałam z coraz inteligentniejszymi i coraz szybciej myślącymi ludźmi. Z zachwytu klaskała w dłonie zawsze, kiedy pojawił się problem, którego nie potrafiłam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Moja Nijakość... — czytnik · opowiadania