Inne · 1 min czytania
Moja Odyseja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kaleczę swe stopy podróżując w batalionie skarg. Nigdy nie widoczne, w mym wnętrzu zabliźnione rany. Rozdrapuję je do krwi i czuję wilgoć mych warg. Samoistnie, bez przerwy ból uzyskiwany.
Jestem rozkojarzony, całkowicie wybity. Gdzieś daleko w ognisku roztrzaskane me palce. Nic dziś nie mogę. Szukam wiatru. Gdzie jestem ukryty? Rozbiegany pośród hałasu, przestraszony w ciągłej walce.
Jestem w pułapce, w czterech ścianach zamknięty. Karmelizuje mi serce to zabawne istnienie. Ciągle