Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 14 min czytania

Moja przygoda w Narnii

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tamtego wieczora usiadłam przy biurku, aby przeczytać ostatni tom mojej ulubionej książki, czyli „Opowieści z Narnii”. Ciekawiło mnie, co wydarzy się w tej ostatniej części powieści i czy któryś ze znanych mi już bohaterów powróci do krainy zwanej Narnią. Interesowały mnie również dalsze losy Aslana- ogromnego lwa, który stworzył całą tę krainę. Mimo wszystko czułam lekki żal że to już koniec i nie będę już mogła niecierpliwie wyczekiwać na następny tom. Powoli przerzuciłam kartę tytułową i zagłębiłam się w upragnionej lekturze. Czytanie napajało mnie jak zwykle wielką radością i uczuciem lekkości. Po około godzinie czytania poczułam delikatny powiew wiatru za moimi plecami. Z trudem i dość niechętnie oderwałam się od czytania, wstałam i podeszłam do uchylonych drzwi, zza których wydobywała się strużka światła, mimo iż był to już wieczór. Otworzyłam drzwi szerzej i spojrzałam na światło za nimi. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, które ogarnęło mnie, gdy ujrzałam piękną, leśna polanę, jasne słońce i czysto błękitne niebo. Już w pierwszej chwili poznałam krainę o której czytałam tak wiele. -Witaj w Narnii córko Ewy- usłyszałam cichy, ciepły głos. Odwróciłam się i zobaczyłam ogromnego lwa zbliżającego się do mnie. Nawet nie próbowałam spojrzeć mu w oczy. Pokłoniłam się. -Aslanie, dziękuję, że pozwoliłeś mi przybyć do tej cudownej krainy. -Córko Ewy, wezwałem Cię tutaj w określonym celu, ale o tym później. Teraz musimy spieszyć do zamku Ker-Paravel. Pojedziesz na moim grzbiecie. Uradowana wspięłam się na grzbiet zwierzęcia, które po chwili uniosło się w górę. Podróż była cudowna. -Och, teraz wiem, jak wspaniale czuły się Łucja i Zuzanna, gdy podróżowały na Twoim grzbiecie do zamku Białej Czarownicy. -Wy, ludzie opisujecie nasz świat powierzchownie, tak naprawdę nic nie wiecie o nas i o Narnii. W ogóle nie wierzycie w nasze istnienie. -Ja wierzyłam cały czas-zapewniłam szybko. -Przecież ja o tym wiem, Córko Ewy. Dalsza podróż przebiegała w milczeniu. Zastanawiałam się w jakim celu zostałam wezwana do Narnii. Bardzo cieszyłam się, że tam trafiłam. Z grzbietu lwa miałam doskonały widok na całą tę krainę i jej okolice. Złociste słońce świeciło mocno, a trawa i drzewa zieleniły się daleko pod nami. -Uwaga, lądujemy- usłyszałam głos Aslana. Gdy tylko łapy lwa dotknęły ziemi, zsunęłam się z jego grzbietu. Przed nami piętrzył się ogromny, wspaniały zamek. -Witaj Aslanie. W naszą stronę zmierzały cztery osoby w których rozpoznałam króla Piotra, króla Edmunda, królową Zuzannę i królową Łucję. -Witajcie Córki Ewy, witajcie Synowie Adama. -Aslanie jak dobrze, że przybyłeś wreszcie. Tęskniliśmy za Tobą-powiedziała Łucja. -Łucjo, Zuzanno zabierzcie trzecią Córkę Ewy na spacer po naszych okolicach. –powiedział do królowych. -Dobrze, Aslanie -Oto Twoje zadanie, Córko Ewy. Musisz poznać nasz świat i przedstawić go ludziom takim, jaki jest naprawdę. -Obiecuję że postaram się jak najlepiej wypełnić moje zadanie-odpowiedziałam. -Natomiast Wy, Synowie Adama, chodźcie ze mną. Łucja i Zuzanna ruszyły wolnym krokiem, a ja poszłam za nimi. Szłyśmy powoli przez zieloną łąkę. Nie wiedziałam, jak i o czym mam z nimi rozmawiać. -Jak długo będziesz w Narnii?- spytała nagle Łucja. -Nie wiem, to zależy od Aslana. -Chciałabym, żebyś została tu dłużej. -Narnia jest naprawdę wspaniała- dodała Zuzanna. -Wiem, czytałam dużo o Narnii i o waszych przygodach w niej. Aslan mówi, że to nie jest nawet połowa tych wszystkich wydarzeń i wspaniałości. -I ma rację-kontynuowała Zuzanna. Dziewczynki zaprowadziły mnie nad bobrową tamę, pokazały Zamek Białej Czarownicy. W oddali widniało wzgórze, na którym mieścił się Kamienny Stół. Po długiej wędrówce i godzinach wesołych rozmów wróciłyśmy do Ker-Paravel gdzie czekała na nas wspaniałą uczta. Do jedzenia dostaliśmy wiele potraw które jadane są w świecie ludzi, m.in. przeróżne ciasta, pieczenie i inne wyborne dania. Uczta doprawiona była przyjaźnią, zrozumieniem, życzliwością i wesołymi rozmowami. Po skończonej uczcie Łucja powiedziała do mnie: -Chodź, pokażę Ci, gdzie będziesz spała. Zaprowadziła mnie do okrągłej komnaty w jednej z wieżyczek zamku, gdzie w podłogę wpuszczona była balia, na palenisku płonęły polana słodko pachnącego drewna, a z sklepionego sufitu zwieszała się na srebrnym łańcuchu lampa. Okno wychodziło na zachód. Ujrzałam przez nie czerwone, szybko ciemniejące niebo poza szczytami gór. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Coś obudziło mnie w środku nocy. Poczułam na sobie czyjś ciepły oddech i otworzyłam oczy. Zobaczyłam Aslana. -Córko Ewy, czas wstawać. Musimy natychmiast wyruszać. Przetarłam oczy, wstałam posłusznie i poszłam po cichu za Aslanem. -Musimy być bardzo cicho, aby nie obudzić Łucji i Zuzanny. -Dlaczego? -Bo one... Nagle lew umilkł, gdyż obok nas rozległ się jakiś szmer. -Spokojnie Aslanie, to my-rozległ się głos. -Łucja i Zuzanna śpią-dodał drugi głos. -Musimy się śpieszyć. Ruszyłam za nimi szybkim, ale cichym krokiem, zastanawiając się kim, są tamte dwie postacie. Wyszliśmy na dziedziniec zamku. -Teraz pojedziecie na moim grzbiecie. Niech Córka Ewy usiądzie w środku. -Edmundzie, usiądź z przodu -Dobrze, Piotrze Wtedy zorientowałam się, kim są te dwie postacie. Usiadłam pomiędzy nimi. Lew zaczął biec bardzo szybko. Mijaliśmy lasy, strumienie i łąki spowite senną czernią nocy. Kilka razy zachwiałam się i prawie że spadłam, na szczęście król Edmund i król Piotr trzymali mnie za ręce, dlatego jakoś przetrwałam tą podróż. Noc była bardzo chłodna i długa. W końcu zaczęło świtać. Złote słońce wynurzało się powoli zza chmur, rzucając wesoły blask na otaczającą nas zieleń. -Tutaj się zatrzymamy. Musicie przespać się kilka godzin. Zwlekliśmy się z grzbietu Aslana. Rozejrzałam się wokoło. Byliśmy w jakiejś ciemnej grocie. Napiłam się wody z małego źródełka płynącego tuż obok i położyłam się spać. Śniło mi się, że moja klasa była w Narnii i wyśmiewali się ze mnie, jadącej na grzbiecie Aslana. Obudziłam się nagle. Przetarłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Wstałam i wyszłam z groty. -Witaj Aslanie, witaj Królu Piotrze, witaj Królu Edmundzie. -Witaj-odpowiedzieli mi wszyscy troje. -Dobrze, że już wstałaś- dodał Aslan. -Pójdę nazbierać trochę jabłek na drogę, Aslanie. -Dobrze, Piotrze. -Może zechciałabyś pójść ze mną i pomóc mi?- zwrócił się do mnie chłopiec. -Chętnie Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę sadu, który widniał niedaleko nas. -Królu Piotrze, czy mógłbyś mi opowiedzieć trochę o Narnii? -Dobrze, opowiem, ale mów mi po imieniu. Narnia to niewielkie państwo. Jej wschodnią granicę stanowi wybrzeże Wielkiego Oceanu Wschodniego. Nad Zatoką Szklanej Wody, u ujścia Wielkiej Rzeki, przepływającej przez całą Narnię, leży zamek królewski - Ker-Paravel. Dalej na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%