Pisarstwo · 9 min czytania
Moje drugie ja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Było już późno, gdy zadzwonił telefon. Na niebie księżyc świecił w całej swojej krasie. Zegar wskazywał pierwszą w nocy. Nie mogła spać. Czekała na tę wiadomość od samego rana. Jej ciało przeszywały dreszcze ilekroć zastanawiała się nad tym, jak ta sytuacja może zmienić jej życie. Oczy napełniały się łzami na samą myśl, że jej pragnienie może wreszcie ujrzeć światło dzienne.
Kiedy była mała, mama na pytanie odnośnie rodzeństwa odpowiadała, że powie jej coś na ten temat, gdy będzie starsza. I kiedy w końcu doczekała tego wieku, matka wyznała jej, że gdy oczekiwała jej młodszego braciszka, poroniła. Sytuacja ta zadecydowała o niemożności posiadania kolejnego dziecka. To wyznanie zbiło ją wówczas z nóg. Tyle lat czekała na chwilę, gdy będzie mogła wziąć w ramiona małe zawiniątko i powiedzieć mu, jestem twoją siostrą. Ale matka swoim wyznaniem rozwiała wszelkie nadzieje. Pozbawiła ją jakichkolwiek, chociażby najmniejszych złudzeń.
Ta noc była wyjątkowo upalna. Pomimo otwartego okna duszność dawała się we znaki. Leżała bez przykrycia w cienkiej, satynowej koszuli. Na jej ciało padał blask ulicznej latarni. Wpatrywała się w telefon. Powiedział, że zadzwoni, kiedy tylko czegoś się dowie. A znając jego możliwości może to być każda chwila. Chociażby środek nocy. Wróciła ponownie do wydarzeń sprzed kilku dni. Kiedy tylko pojawił się najmniejszy choć cień szansy, że jej odczucia były prawdziwe, nie zostawiła całej tej sprawy samej sobie. Włożyła w to pieniądze, czas, całe swoje serce. Nagle cały świat przestał istnieć, zniknął z jej świadomości. Tylko jedno miało miano teraźniejszości i prawdziwego znaczenia.
Odkąd pamięta w jej sercu zawsze było poczucie, że gdzieś daleko zgubiła część siebie. Zdarzało się, że nagle zaczynała płakać lub w innej sytuacji wpadała w totalnie rozbrajający ją entuzjazm, zupełnie bez powodu. Czuła, że gdzieś istnieje jej druga część. Ciągle brakowało jej czegoś, by w pełni zrozumieć siebie. Kiedy pytała mamę, dlaczego tak się dzieje, ta zbywała ją, nie odpowiadając na pytania. Zastanawiało ją to dlaczego odczuwała ból, smutek, żal, samotność, pomimo że w jej życiu nigdy nie było najmniejszych powodów do tego typu uczuć. Miała wszystko, czego potrzebowała. Zabawki, słodycze, miłość rodziców, kochających dziadków, swój własny pokój, wakacje nad morzem, rower, wózek dla lalek, kolorowe sukienki. Nigdy niczego jej nie brakowało. A pomimo to dość często pojawiało się to coś. Jakby jakaś izolacja, dyskryminacja, zbędność, odrzucenie. Nie wiedziała skąd się to wszystko bierze.
Część 22 / 2
Wzięła prysznic wcześniej niż zazwyczaj. Chciała jak najszybciej zapomnieć o wszystkich obowiązkach, położyć się przy aparacie i czekać. Po prostu czekać. Za żadne skarby nie dopuszczała ewentualności przegapienia telefonu. Znudziła ją telewizja i książka, którą zwykle połykała w kilka godzin. Muzyka też nie wchodziła w grę. Zostały jej tylko własne myśli. Choć i tak nie potrafiła się na niczym skupić. Istniał tylko telefon i uzależniona od niego wiadomość. Wyjaśnienie najpilniejszej w jej życiu sprawy.
Pewnej nocy ogarnął ją taki smutek, że nie mogła tego przemóc. Miała 13 lat. Obudziła się i nie mogła zasnąć do samego rana. Jakiś głos w sercu wołał „pomóż”. Od tamtej chwili nic nie było już takie jak wcześniej. Poza słowem pomóż, pojawiały się też boje się, potrzebuję Cię, ratunku, to boli, nie rób mi tego, kochaj mnie, ja dłużej tak nie mogę. To wszystko co działo się w jej psychice totalnie rewolucjonizowało cały jej świat. Zaczęła się bać. Męczyła matkę pytaniami, skąd się to wszystko bierze, ale ona milczała. A jej milczenie wydawało się bardzo podejrzane.
Leżała na boku, skulona jak małe dziecko. Płakała! Wróciła wspomnieniami do swojego dzieciństwa. Jakże skomplikowanego wówczas dzieciństwa. Gdyby tak wcześniej wiedziała co to wszystko znaczyło. Ile bólu zaoszczędziłaby tej małej iskierce nadziei. A teraz? Pozostawało tylko czekać i wierzyć, że wszystko jakoś się ułoży. On nowa. Po ich myśli. Najważniejsze, że wie. Że wreszcie