Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Moje przesłanie rozdział 4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział IV Autobus zatrzymał się na przystanku, na którym wysiadła dziewczyna ubrana na czarno. Była to Karolina, ostatnia z czworga przyjaciół. Postanowiła, że nie wróci od razu do domu. Chciała się jeszcze przejść. Najbliżej był jedynie park, więc udała się właśnie tam. Usiadła na wolnej ławce, których dzisiejszego dnia było wiele. W parku oprócz Karoliny był starszy mężczyzna z psem oraz para trzymających się za ręce zakochanych. Dziewczyna zerknęła nieśmiało w ich stronę. Wszystko ją dzisiaj przygniatało, pogrzeb, a teraz ta para i świadomość, że Robert ją zostawił zaraz potem jak mu powiedziała... Powiedział jej wtedy, że sama tego chciała. Właściwie to nie miała do niego pretensji, chociaż gdyby nie on, to nie byłaby teraz w ciąży. Zresztą ona także jest temu winna. Oboje wtedy wypili dużo za dużo i stało się. Kilka dni temu zginął na dodatek Michał. Nie mogła zrozumieć, dlaczego wszystko tak strasznie się potoczyło w jej życiu. Najpierw zostawił ją chłopak, potem ginie wspaniały przyjaciel. Michał dla całej czwórki był taki sam. Zawsze serdeczny, uśmiechnięty, a w trudnych chwilach potrafił pocieszyć. To właśnie on pocieszał ją po rozstaniu z Robertem. Dzięki niemu postanowiła urodzić dziecko. Czekało ją jeszcze jedno. Dzisiaj musi wreszcie powiedzieć rodzicom o ciąży. Dziewczyna zrozumiała, że zaczyna być późno i musi wracać do domu. Wstała z ławki i powoli ruszyła w kierunku powrotnym. Na dworze zerwał się zimny wiatr. Drobne krople deszczu zaczęły opadać na od dawna suchą ziemię. Kiedy wreszcie dotarła do domu rozległ się odgłos zbliżającej się burzy. Idąc powoli po schodach, pośród zimnych i ponurych ścian myślała jak powiedzieć o ciąży rodzicom. W końcu postanowiła powiedzieć im o tym dopiero jutro. Dzisiaj było za bardzo przygnębiona i smutna. - Karolina!- krzyknął z pokoju ojciec- Gdzie się podziewałaś tyle czasu? - Byłam na pogrzebie, a potem... w parku - A teraz gdzie się wybierasz? - Już nigdzie. Chciałam pójść do swojego pokoju. Ojciec Karoliny był z natury cholerykiem i nie lubił, żeby bez potrzeby pałętać się po mieście.. Dziewczyna poszła do swojego pokoju, gdzie usiadła w starym, głębokim fotelu. Myślała o Michale, Robercie, Dawidzie, Ani i Pawle. Tyle myśli kłębiło się jej w głowie. Powieki zaczęły jej opadać, aż w końcu usnęła * Siedziała przy stoliku w jakiejś kawiarence. Oprócz niej był jeszcze ktoś. Wiedziała, że na pewno to ktoś znajomy, ale nie mogła domyślić się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%