Biografia · 10 min czytania
Moje szczęśliwe dożywocie na Śląsku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jestem 16 lat na Śląsku a dokładnie w Chorzowie. Swojego męża poznałam mając 43 lata. Był sąsiadem. Po roku znajomości był już moim mężem. Jestem osobą niepełnosprawną fizycznie od niemowlęcych miesięcy swojego życia. Po maturze moja mama bardzo ciężko zachorowała więc musiałam już myśleć jak sobie ułożyć życie, żeby nie być ciężarem dla rodzeństwa. Mój ojciec pragnął bo był młody, mając 55 lat jak owdowiał. Zaproponowałam swojemu ojcu żeby ułożył sobie życie od nowa z kobietą z którą mógłby dzielić swój los na stare lata. Ojciec mój bardzo mnie kochał i powiedział, że nigdy w życiu nie chciałby mnie stracić żebym odeszła z domu. Moje tłumaczenia na nic się nie zdały. Więc po kryjomu przed rodziną zaczęłam pomału załatwiać sobie z takim młodym chłopcem 14letnim z bardzo biednej rodziny. Żeby pomóc swoim rodzicom ten chłopiec zbierał butelki i w ten sposób pomagał swojej matce, bo ojciec jego był na wózku inwalidzkim. Renty zawsze były niskie i są. Poprosiłam tego chłopca a ma na imię Wojtek. Zgodził się pojechać ze mną do domu pierwszego sekretarza partii Gomułki. Był to rok 1968. Serce moje drżało jak gołębie, bo nie wiedziałam, czy będę mogła być wpuszczona do takiej osoby jak był pierwszy sekretar partii KC. Ubrałam się jak najgorsz dziadówa, Wojtek się na mnie się spojrzał - jak panienka wygląda? - Nie przejmuj się jedziemy. Sama siebie się wstydziłam. Nawet nie chciałam spojrzeć w lustro, które wisiało w moim rodzinnym dmu w przedpokoju. Wyobrazalam sobie ze wszyscy ludzie na me patrza a byly takie momenty, że mógł do mnie podejsc były milicjant a obecnie policjant, że mógł mnie wziąć za żebraczkę, bo kiedyś nie wolno było żebrać. Jakos szczesliwie dojechałam oczywiscie zapytano się mnie przy wejściu do kogo obywatelka chce się dostać. Odpowiedziałam, ze do pierwsego sekretarza KC. - A mowy nie ma - Dlaczego mowy nie ma, przecież pan umie mówić? - Do mnie się mówi towarzyszu - A ja nie wiedziałam o tym - odrzekłam. Akurat wychodził z gmachu Wiesław Gomułka. - O towarzyszu Gomułko - odezwałam się - Ja do towarzysza. - To czemu towarzyszu nie wpuściliście do mnie tej młodej osoby? - Ten pan powiedział, że nie ma mowy żebym mogła wjechać do towarzysza Gomułki. Gomułka pogroził mu palcem - co by to było ostatni raz, chcecie pracować? Kiedy osoba niepełnosprawna chce się ze mną widzieć to musi mieć jakiś ważny powód rozumiecie mnie? - Tak jest towarzyszu Gomułka. Proszę poprosić dwóch albo trzech mężczyzn niech wprowadzą tą młodą osobę do mojego gabinetu. Przyszło 3 mężczyzn, nieśli mnie na góre po schodach. Pamiętam jak dzisiaj jak wisiały portety Stalina, Lenina, Bierutai jeszcze jakichś przywódców partyjnych. Zapytałam się - towarzyszu Gomułko czy moze ze mna wejsc ten mlody chlopiec? - Tak prosze. Towarzysz Gomułka poprosil mnie do swojego gabinetu, było bardzo skromnie. Opowiedziałam mu, że nie mam renty. Ojciec jeszcze pracuje. - A ile towarzyszka ma lat? - zapytał się mnie towarzysz Gomułka. - 21 skończone - odpowiedziałam. Napisał mi pismo. - Wezcie to pismo prosze jechac z tym do ZUSu. - Dobrze zaraz kogos wysle. - Czy moge wiedziec jak towarzyszka do mnie przyjechala? - Tak przyjechalam tramwajem i ludzie pomogli. - No to prosze zaraz bedzie samochod i pojedzie towarzyszka saochodem do domu. - Czy ma towarzyszka pieniadze? - Nie mam. A pomyslalam sobie w duchu ze małe kłamstwo nieraz się przydaje. Otworzył szufladę i wyjął zniej 4 razy po 500zł. - Prosze niech towarzyszka sobie kupi ubranie. Podjechał samochód, wziął mnie na ręce jego pracownik, złożyli wózek i przyjechałam do domu. Szybko się przebrałam jak mogłam najprędzej bo pod spodem mialam ubranie normalne. Poprosiłam Wojtka żeby zdjął ze mnie te stare łachmany i wyrzucił do śmietnika. Zdążyłam wjechać do pokoju. Za pare minut przyjechał ojciec z pracy. Co słychać córko po całym dniu? - Dobrze tatusiu, odpowiedziałam. Moja bacia drzemała i nawet nie wiedziała, że ja wyjechałam z domu. A nie było mnie prawie 3 godziny. Była starszą kobietą tak że szybko zapadała w sen a miała lat 96. Także miała prawo spać bo w tym wieku ludzie zachowują się jak dzieci. Tak jak kobieta oczekuje swojego dziecka przez 9 miesięcy tak ja doczekałam się renty czekając 9 miesięcy. Zamiast 5990zł ZUS przysłał 59 090zł. Nie powiedziałam nikomu. Zaraz przyjechała jakaś przedstawicielka ZUSu po dwóch dniach. - Proszę oddać nam te pieniądze. A że byłam i jestem pyskata powiedziałam - Proszę pojechać do towarzysza Gomułki on wam odda. Poprosiłam Wojtka żeby napisał mi list z podziękowaniem do towarzysza Gomułki. Wykonał moją prośbę. Długo na dom państwowy nie czekałam tylko 3 miesiące. Nikomu nie mówiłam tak sobie załatwiłam wywiad z opieki społecznej tylko wiedziala moja babcia. I w ten sposób mając 22 lata znalazłam sie w domu panstwowym. Byłam najmłodszą mieszkanką. Jak na złość znalazłam się u