Przyjaźń · 3 min czytania
Moje veritaserum (rozdział 2)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Lena pośpiesznie pobiegła do drzwi. Byli to jej rodzice a za nimi stała wielka ciężarówka.
-Hej kochanie…! – krzyknął tata dziewczyny z wyraźnym podnieceniem w głosie. – Możesz pakować kartony. Rzeczy Wiki są już w środku!
- Ale teraz? – zapytała Lena.
- No tak nie ma chwili do stracenia. – odpowiedziała mama.
-Chodź pomożesz mi! – poprosiła Lena Wiki.
- OK…!
Dziewczyny zabrały się za wnoszenie kartonów jednego po drugim na pakę ciężarówki. Kiedy skończyły Tata Leny podał kierowcy dokładny adres i pożegnał się z nim, po czym zwrócił się do Wiki i Leny:
Część 22 / 3
-Wiecie już czym jedziecie?
-Pociągiem. – oznajmiła Wiki.
-Ale przecież… A z resztą jesteście dorosłe co ja się będę wtrącał.
Obie dziewczyny uśmiechnęły się lekko i pobiegły do góry .
-Lena! Nie dałaś mu gitary?!
-Nie. – odpowiedziała a w jej głosie nie dało się słyszeć ani nuty zaniepokojenia. – Celowo ją zostawiłam, bo myślałam, że będziesz może chciała jeszcze coś pośpiewać. Mamy ponad godzinę do pociągu.
Część 33 / 3
-Jak ty mnie dobrze znasz. A co dokładnie chcesz?
-Coś fajnego.
-Rock&Rollin love! Rock&Rollin love…! – powiedziała Wiki tak jakby krzyczał to tłum fanów.
-Ok .
Lena znalazła podkład, wzięła gitarę i zaczęła grać. Po paru sekundach po całym pokoju rozbrzmiał czysty i mocny głos Wiki. Nie ulegało wątpliwości, że gra Leny i śpiew Wiki pasowały do siebie idealnie. Kiedy skończyły, dobiegł ich głos z dołu.
-Chcecie coś do jedzenia…