Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Moje życie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To jest moje życie. Moje. Nie jest ono idealne, nawet nie jest do takiego podobne. Ale jest moje. Jestem człowiekiem takim jak każdy inny. Mam parę rąk, głowę, oczy. Tyle wspólnego, a jednak jestem inny. Na co zwracają uwagę ludzie, których spotykam? Wygląd? Charakter? Może. Pozory? Tak, na pewno. Cały problem tego świata. Większość ludzi ocenia innych po wyglądzie, pozorach, po tym co widzą gołym okiem, bez użycia skomplikowanej aparatury zwanej sercem. Tak jest też i z moim życiem. Ileż było osób, które nie oceniły mnie po pozorach? Wyliczyłbym ich na palcach jednej ręki. Ale jakie to ma znaczenie? Ile warte są takie przemyślenia w obliczu gorącego uczucia? Jak bardzo gorącego? Uczucie tak wielkie, tak prawdziwe, że gdyby mogło uniosłoby mnie na swoich skrzydłach. Skłonne do największych poświęceń, czyste, bez skazy. Obezwładniło mnie całkowicie. Teraz łatwo mi o tym mówić, lecz wtedy nie widziałem świata. Był on czymś odległym, czymś "przy okazji". Nie miał wtedy znaczenia, nic nie miało. Jedynie ONA. Anioł, który zstąpił z nieba, aby pomóc ludziom, pokazać im drogę. Mnie również ją pokazał. Dla niej byłem gotów zrobić wszystko. Nawet dzisiaj mogę powiedzieć, że wciąż jestem. Dla tej mistycznej istoty, która beztrosko żyła sobie w swoim świecie, poświęciłbym życie, gdyby było to takie proste jak słowa. Dla koloru jej oczu, dla jej spojrzenia, dla jej pięknego głosu. Dla jej niewinności i piękna. Ciągle nie mogę pojąc jej wielkości. Ah. Ile to już czasu minęło odkąd z nią rozmawiałem. Kiedyś umierałem nie widząc jej przez kilka dni, kiedyś chciałem zrobić wszystko co było w mojej mocy, aby to zmienić. Ah pamiętam ten dzień. Jedyny raz, gdy aż tak sprzeciwiłem się moim rodzicom i postanowiłem pokazać, że mi zależy. Przebyłem długą drogę o własnych siłach. W połowie straciłem ducha, chciałem zawracać i poddać się, lecz przez dziwny kaprys losu brnąłem dalej. Nie czułem zmęczenia. Te kilometry powoli leciały, lecz ja nic nie czułem. Gdy zobaczyłem tabliczkę z nazwą tej miejscowości myślałem, że umrę ze szczęścia. Moje ciało przeszyła fala radości. Chciałem krzyczeć, płakać, śmiać się, wszystko naraz. Potem cały świat jakby zwolnił. Pamiętam każdy swój krok i oddech. Zsiadam z roweru. Czuję mocne bicie swojego serca. Wiem, że teraz wszystko jest w rękach Boga. Podchodzę do drzwi, pukam. Otwierają się po chwili. Wchodzę mijając jej zaskoczoną mamę, pytam się jedynie gdzie ona jest. Wchodzę schodami na piętro. Z każdym krokiem czuję, że serce podchodzi mi do gardła. Podchodzę do zamkniętych drzwi, poprawiam fryzurę, choć pewnie i tak strasznie wyglądam. Otwieram drzwi do innego świata. Wkraczam w moje marzenia. Widzę ją siedzącą na fotelu, przy komputerze. Słucha muzyki. Spojrzała na mnie pełnym

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Moje życie — czytnik · opowiadania