Inne · 3 min czytania
moloko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
przerzucam z miejsca na miejsce swoją osobowość. ktoś krzyczy i wiem, że to znowu ja.
(wstaję z samego rana i czekam na wybuch. znów nic się nie dzieje)
myśli boga do mnie nie docierają. wciąż sądzę, że powinienem umyć uszy, wygrzebać z nich każdą cząstkę, skrawek, lśnienie wirusa, który niszczy mój mózg.
(filtruję rzeczywistość)
mój sposób jest bardzo dobry, przesadnie doskonały, złożony z samych zalet. każda z nich szeleści, co za szczęście.
Część 22 / 2
(pozwalam ci zadowalać się niczym, więc jeżeli tu jesteś, czegoś oczekujesz)
powtarzane w kółko jedno słowo staje się naszą mantrą, modlitwą, ostatnim tchnieniem zrozumienia. modląc się nie klęczymy, w naszym odczuciu najważniejsze jest położenie umysłu. więc pozwalamy sobie odpłynąć, zasnąć. i słuchamy, bo ktoś wciąż szepce, przekręca słowa i mieli znaczenie.
twoja obecność nas rozprasza, rozrzedza powietrze i oddechy. ktoś wciąż stuka w szybę, zagląda w umysły i próbuje rozciągnąć nasze ciała według swoich upodobań. dzięki temu jesteśmy przyszłością tego miejsca. przyszłością, której nie będzie. czasami liżemy lizaki, czym doprowadzamy cię do szaleństwa. nadal słyszymy jak warczysz.
w naszych umysłach gołębie srają nam na myśli i upodobania do słodkich zakończeń. stare…