Inne · 2 min czytania
Monolog M.* Misia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Boli mnie oko. Nawet nie mogę dotknąć pysia, bo rozdarłem się pod pachą. Drugą łapę urządziła mi ta sadystka. Powyciągała wszystkie kłaczki i jestem prawostronnie sflaczały. Słychać już kroki za drzwiami. O nie, idzie tu. Jasny gwint, co ona wyprawia? Do tej pory miałem względny spokój. Jak już mnie wypatroszyła tak, że ledwo oczy mi się trzymały, to rzuciła mnie w kąt. Ot tak, po prostu, znudziłem się jej. Nie żeby ta sytuacja była zła. Aż przyjemnie mieć urlop od takiej sadystki. Jedyny minus - zakurzyłem się, a mój skórzany nos nie toleruje kurzu. Szansa na przetrwanie tkwi w siedzeniu cicho, ale jak to zrobić, skoro ten kurz tak drażni? Po tym jak rozdarłem się pod pachą, znalazła nowy sposób na wypruwanie ze mnie biednych kłaczkowatych flaczków. Przez jakiś czas miałem nawet łaskotki, póki nie straciłem czucia. Otwiera okno. Oj, będzie źle. No nie, moje ucho! Wyciąga mnie z kąta... Auć, rozmlaskałem się na mokrym asfalcie przed jej domem, że hoho.